Maja Ostaszewska przeżyła piekło. "Zrzuciły mnie ze schodów"

Maja Ostaszewska wróciła wspomnieniami do czasów szkolnych. Aktorka wyznała, że nie zawsze czuła się akceptowana przez rówieśników i musiała mierzyć się z trudnymi relacjami w klasie. Przy okazji wspomniała także o swoich doświadczeniach z lekcjami religii.
Maja Ostaszewska wróciła do trudnych wspomnień ze szkoły. 'Zrzuciły mnie ze schodów'
fot. KAPIF
  • Maja Ostaszewska nie uczęszczała w szkole na lekcje religii
  • Aktorka przyznała, że przez swoją odmienność była wykluczana i straszona przez rówieśników
  • Spotkała się również z brakiem akceptacji ze strony nauczyciela
  • Te doświadczenia na długo zapadły jej w pamięć i ukształtowały jej wrażliwość
  • Ostaszewska podkreśliła, że trudne przeżycia nauczyły ją, czym są wykluczenie i okrucieństwo

Maja Ostaszewska od lat otwarcie opowiada o swoim wyznaniu. Aktorka dorastała w rodzinie związanej z buddyzmem i do dziś pozostaje wierna tym wartościom. Z tego powodu w szkolnych latach nie uczestniczyła w lekcjach religii katolickiej. Wróciła wspomnieniami do tamtego okresu i zdradziła, z jakimi doświadczeniami musiała się wówczas mierzyć.

Zobacz wideo Maja Ostaszewska o podziałach. "Dla niektórych to opłacalne politycznie, podgrzewają ten temat"

Maja Ostaszewska oberwała za bycie "inną". Tak straszyli ją rówieśnicy

Maja Ostaszewska udzieliła wywiadu w programie "Rozmowy (nie)wygodne" w TVP Info. Wspominając dzieciństwo, opowiedziała o czasie, gdy nosiła krótką fryzurę i z pasją słuchała punk rocka. Na tle swoich rówieśników wyróżniała się nie tylko nietuzinkowym stylem, ale także bardzo dobrymi wynikami w nauce. Dodatkowo jako jedyna w klasie nie brała udziału w lekcjach religii. - Dzieci mnie poturbowały, zrzuciły mnie ze schodów tylko dlatego, że byłam inna. Nie było żadnego innego powodu. Co więcej, przyzwolenie na to dał im nauczyciel, którego byłam pupilką, bo uczył polskiego, a ja byłam niezła z tego przedmiotu. Siedziałam w pierwszej ławce. Jak przyszłam w tych ostrzyżonych włosach, przy całej klasie powiedział, żebym przeniosła się do ostatniej ławki, bo nie może na mnie patrzeć. Zauważyłam idiotyzm tego wykluczenia i to na pewno zostało we mnie na zawsze - mówiła w wywiadzie. 

- To mnie bardzo zahartowało i zrozumiałam, czym jest okrucieństwo i wykluczenie niepoparte żadną logiką. Nie jestem ochrzczona, nie chodziłam na religię i byłam straszona przez dzieci piekłem i księdzem. Ksiądz wydawał mi się straszną postacią, bo one ciągle do mnie mówiły: "powiemy księdzu", "ksiądz przyjdzie". Wtedy nie było religii w szkole, tylko w salkach przy kościołach - wyznała aktorka.

Maja Ostaszewska o prześladowaniu przez religię. Te słowa ją bolały

W jednym z wcześniejszych wywiadów dla Pudelka aktorka opowiadała także o swojej dziecięcej wrażliwości i bujnej wyobraźni. Przyznała, że słowa rówieśników, którzy straszyli ją piekłem, mocno ją dotykały i na długo zapadły jej w pamięć. - Wydawało mi się, że rozmawiam z elfami, uwielbiałam wilkołaki, nie do końca rozumiejąc, kim one są. W związku z tym piekło, które miało mnie pochłonąć, było dla mnie czymś naprawdę przerażającym. Dziś mówię o tym z uśmiechem, ale wtedy wcale nie było mi wesoło - powiedziała. ZOBACZ TEŻ: Ostaszewska wrzuciła zdjęcie z partnerem. Takie kadry to rzadkość, ale miała ważny powód

Więcej o: