9 stycznia 2026 roku media obiegła wiadomość o tym, że państwa Unii Europejskiej podjęły ostateczną decyzję dotyczącą umowy handlowej z Mercosurem, czyli blokiem państw z Ameryki Południowej. Negocjacje w tej sprawie trwały kilka lat i wiadomo, że Polska głosowała przeciwko umowie. W związku z decyzją w Warszawie odbyły się protesty rolników, którzy spotkali się także z Karolem Nawrockim. Dlaczego umowa budzi aż tak duży niepokój u rolników? Przejawiają się opinie, że napływ żywności niskiej jakości z zagranicy stanowi bezpośrednie zagrożenie dla stabilności rodzinnych gospodarstw. Głos w sprawie decyzji Unii Europejskiej zabrał także jeden z uczestników programu "Rolnik szuka żony".
Paweł Bodzianny wziął udział w siódmej edycji programu "Rolnik szuka żony". Zajmuje się na co dzień hodowlą szkockich krów i budowaniem marki w obrębie wołowiny premium. Co sądzi o decyzji Unii Europejskiej w sprawie umowy z Mercosur? Pierwszą reakcję rolnik opublikował na InstaStories w odpowiedzi na najnowsze doniesienia. Wyraźnie dał do zrozumienia, że nie jest zadowolony z tych wieści. "Wygląda na to, że europejskie rolnictwo zostanie poświęcone w imię tańszego importu, produkowanego według niższych standardów, kosztem jakości, bezpieczeństwa i lokalnych producentów" - podsumował. Postanowiliśmy skontaktować się z rolnikiem w tej sprawie.
W rozmowie z Plotkiem Paweł Bodzianny zaznaczył, że dla niego jako hodowcy bydła mięsnego umowa Unii Europejskiej z Mercosurem jest kolejnym ciosem w opłacalność i sens jego działalności. - Już teraz rolnictwo jest dociśnięte kosztami i chaosem regulacyjnym, a każdy kolejny rok to nowe wymogi, nowe kontrole i kolejne ryzyka kar, a my w tym samym czasie mamy produkować tanio i stabilnie - podkreślił. Bodzianny wspomniał, że import powinien spełniać takie same standardy jakości, jakie wymagane są od rolników w Unii Europejskiej. - Inaczej to nie jest wolny handel, tylko przerzucanie kosztów na europejskich rolników - dodał.
W dalszej części rozmowy z Plotkiem Paweł Bodzianny podkreślił, że konsumentom obiecuje się "tańszą żywność", ale może zadziałać to jedynie chwilowo. - Jeśli przez presję importu padnie część europejskich gospodarstw i przetwórstwa, to stracimy własną produkcję i konkurencję na miejscu, a wtedy ceny i tak wrócą, tylko że będziemy bardziej zależni od importu i wahań na świecie - stwierdził Bodzianny.
Rolnik dodał, że wspomniane decyzje zapadają na wysokich szczeblach władzy, a konsekwencje najbardziej odczuwalne będą m.in. w gospodarstwach i w cenach skupu. - Rolnik, często z kredytami na maszyny, budynki, chłodnie czy inwestycje pod wymogi UE, nie może przerzucić się na inną branżę z miesiąca na miesiąc - zauważył Paweł Bodzianny. Wspomniał także o tym, jakie znaczenie w tej sytuacji ma sprzeciw rolników. - Nasze protesty to nie polityka, tylko obrona elementarnej opłacalności i bezpieczeństwa żywnościowego i oczekiwanie, że w Brukseli przestanie się robić wielkie interesy kosztem najsłabszego ogniwa, czyli rolnika - podsumował uczestnik programu "Rolnik szuka żony".
Książulo srogo rozczarował się łódzkim kebabem. Takiej reakcji właścicielki lokalu nikt się nie spodziewał
Nawrocki na szczycie NATO wypadł sztywno. Zaliczył wpadkę, zachowując się jak Trump
Tak Iga Świątek relaksuje się na rajskich wakacjach. Nie jest tam sama
Polskie media żegnają młodego dziennikarza. Damian Świderski miał 28 lat
Steczkowska podniosła stawkę. Za koncert trzeba zapłacić krocie
Ostrowska-Królikowska przekazała wieści ws. 19-letniego syna. "Jesteśmy bardzo dumni"
Zendaya zmienia świat mody i robi to dobrze. Method dressing to nie tylko ubrania, to psychologia
Ten owoc miał pomóc Moro schudnąć. "8 kg w dwa miesiące". Realne? "Nie ma magicznych właściwości"
Lilla z "Sanatorium miłości" odsłania kulisy programu. "Ma szczęście, że tylko tyle pokazała telewizja"