Świat muzyki czasów PRL-u rządził się swoimi prawami. Ktoś, kto był gwiazdą, nagle, dosłownie z dnia na dzień, mógł zapaść się pod ziemię. Powodów takiej sytuacji było sporo. Wystarczyło narazić się cenzurze, chociażby niemieszczącym się w linii partii tekstem czy wywołać obyczajowy skandal. W tym ostatnim przodowała Kalina Jędrusik. Za sprawą występu, w trakcie którego na eksponującym jej wdzięki dekolcie miała krzyżyk, gwiazda niemal zaprzepaściła swą karierę, doprowadzając do furii pierwszego sekretarza KC, Władysława Gomułkę. Bywało też jednak inaczej. Sława części gwiazd czasów PRL-u kończyła się często także z niekoniecznie związanych z polityką przyczyn. Takich, jak chociażby zawirowania w życiu prywatnym czy wyjazd z kraju. Tak właśnie było w przypadku Jadwigi Strzeleckiej, choć dokładne powody, dlaczego jej świetnie rokująca kariera utknęła w martwym punkcie, do dziś owiane są tajemnicą.
Jadwiga Strzelecka przyszła na świat 11 grudnia 1943 roku w Łodzi. Nie wiadomo zbyt wiele na temat jej wczesnej młodości poza faktem, iż w swoim rodzinnym mieście ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną. Można więc wnioskować, że talent muzyczny ujawnił się u niej wcześnie. Postanowiła więc iść za ciosem i rozwijać go, zdobywając kierunkowe wykształcenie. Ale Jadwiga Strzelecka miała też predyspozycje aktorskie. Dowodem tego jest jej udział w filmie "Upał" w reżyserii Kazimierza Kutza. W musicalu z 1964 roku 21-letnia Jadwiga wystąpiła u boku takich sław jak Kalina Jędrusik, Barbara Krafftówna, Jerzy Wasowski czy Jeremi Przybora. Ten ostatni był też współautorem scenariusza. Natomiast w 1965 roku Strzelecka została słuchaczką Studia Piosenki PAA Pagart w Warszawie.
Wkrótce po debiucie na dużym ekranie Jadwiga Strzelecka pojawiła się na scenie festiwalu w Opolu podczas koncertu "Giełda giełd". Wystąpiła tam z utworem "Z kim ci tak będzie źle jak ze mną" - kompozycją Romana Orłowa do słów Wojciecha Młynarskiego. Piosenka, znana już publiczności z Koncertu Radia i Telewizji, podczas którego śpiewała ją Kalina Jędrusik, zapewniła młodziutkiej artystce pierwszą nagrodę w kategorii "Piosenka kabaretowo-rozrywkowa".
Publiczność i jury byli zachwyceni świeżością i talentem Jadwigi Strzeleckiej. Pomimo młodego wieku, artystka wyróżniła się również sceniczną charyzmą, a także wyjątkową urodą. Wszystko wskazywało więc na to, że oto narodziła się nowa gwiazda.
Choć Jadwiga Strzelecka podbiła serca opolskiej publiczności, fani musieli sporo na jej debiutancki album poczekać. Ten ukazał się bowiem dopiero w 1974 roku, czyli dekadę po słynnym występie. Wcześniej jednak piosenka "Jeszcze za wcześnie, jeszcze nie teraz" w jej wykonaniu została wybrana piosenką 1972 roku, a w listopadzie tego samego roku wygrała konkurs "Studia 13". Szybko stało się jednak jasne, że cierpliwość fanów została wynagrodzona z nawiązką. Bo krążek zatytułowany "Co ja zrobię, jak cię lubię" natychmiast stał się wielkim sukcesem. I nic dziwnego, bo dla Jadwigi Strzeleckiej teksty piosenek napisali najlepsi: Andrzej Kudelski, Agnieszka Osiecka i Andrzej Kuryło.
Również muzyka powstała dzięki prawdziwej śmietance kompozytorów - odpowiadali za nią Jarosław Kukulski, Włodzimierz Korcz i Piotr Figiel. O współpracy z takim gronem sław wielu ówczesnych wykonawców mogło zaledwie pomarzyć. A zatem to, że piosenki takie jak "Jeszcze za wcześnie, jeszcze nie teraz", "A w górach już jesień", "Przed nami świat" czy "Miłość to raz" staną się hitami, było niemal oczywiste.
Debiutancka płyta Jadwigi Strzeleckiej w Polsce była skazana na sukces, ale okazało się, że talent artystki doceniony został także przez publiczność poza granicami kraju. Obok świetnie przyjętych występów na rodzimych festiwalach, takich jak Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze, przyszedł czas na podbicie serc słuchaczy spoza Żelaznej Kurtyny. Jadwidze Strzeleckiej udało się to w 1975 roku.
Wówczas piosenkarka wspólnie z Ireną Jarocką i Danielem zdobyła II nagrodę na Coupe d'Europe Musicale w Villach w Austrii. Rok później znów odniosła sukces, zdobywając II miejsce na festiwalu w Sofii w Bułgarii. Na przestrzeni swojej kariery Jadwiga Strzelecka śpiewała w krajach byłego ZSRR, w byłej NRD, Jugosławii, Czechosłowacji, Bułgarii, na Węgrzech oraz w ośrodkach polonijnych USA.
Ogromny sukces piosenek z debiutanckiego albumu, zarówno na arenie polskiej, jak i międzynarodowej, aż się prosił o kontynuację. Nic więc dziwnego, że w 1977 roku Jadwiga Strzelecka postawiła sięgnąć po jeszcze więcej. Również w przypadku drugiego albumu, zatytułowanego "Dziewczyny marzą o miłości", artystka mogła liczyć na wsparcie najlepszych w branży (muzykę napisali: Jarosław Kukulski, Włodzimierz Korcz, Piotr Figiel oraz Ryszard Poznakowski). W nagraniach można usłyszeć orkiestrę pod dyrekcją Janusza Komana oraz zespół wokalny Alibabki.
Album został świetnie przyjęty - przeboje takie jak "Mamy wszystko oprócz siebie", "Gdzie ten świat młodych lat" czy też "Nie wiedziałam do tej pory" nucili Polacy od Bałtyku aż po Tatry. Jadwiga Strzelecka miała więc szansę na stałe zapisać się na kartach polskiej muzyki, obok takich wykonawczyń jak chociażby Maryla Rodowicz, Irena Santor czy Halina Frąckowiak. Stało się jednak inaczej.
Dlaczego, pomimo wróżonego jej ogromnego sukcesu, o Jadwidze Strzeleckiej dziś, poza niewielkim gronem wiernych fanów, mało kto już pamięta? Powody takiej sytuacji nie są do końca jasne. Wiadomo jedynie, że wkrótce po tym, jak jej drugi album ujrzał światło dzienne, Jadwiga Strzelecka zdecydowała się na zakończenie kariery. Artystka wyjechała wówczas do Paryża, a z emigracji nigdy już nie wróciła. To, co nią kierowało, do dziś spowite jest tajemnicą. Być może chodziło o miłość? A może o propozycję międzynarodowej kariery, która nigdy się nie urzeczywistniła? I jak potoczyły się losy utalentowanej piosenkarki po wyjeździe z ojczyzny?
Na te pytania mogłaby odpowiedzieć jedynie sama zainteresowana. Ale choć Jadwiga Strzelecka nadal żyje (ma obecnie 82 lata), konsekwentnie milczy, nie udziela wywiadów. Nadal są jednak tacy, którzy z zachwytem słuchają jej płyt, a niektórzy artyści czerpią z nich inspiracje. Jedno jest pewne. Choć kariera Jadwigi Strzeleckiej nie trwała długo, zarówno talentu, jak i osiągnięć może artystce pozazdrościć niejedna gwiazda.
Dom Andrzeja Piasecznego ma nietypowy kolor. Wokalista zamieszkał na świętokrzyskiej wsi
Rozwód był dla niej ciosem. Dziś Bosacka zdradza nam, jak odważyła się zacząć od nowa
Gospodarstwo Andrzeja z Plutycz robi wrażenie. Wiadomo, ile hektarów posiada
Szokujące wyznanie Leszka Lichoty. "Zmieniłem pas i się ocknąłem na innym"
Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Na ceremonii pojawił się tłum żałobników
Córki Andrzeja są "przerażone". Szukają pomocy u króla
Ksiądz ujawnia kulisy udziału w "The Traitors". "Musiałem prosić o pozwolenie"
Michał Kempa żegna się z widzami "Szkła kontaktowego". "Chciałem to zrobić na antenie"
Robert Carradine nie żyje. Aktor zmarł w wieku 71 lat