Więcej aktualności znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Magdalena Stępień w połowie stycznia podzieliła się wstrząsającą wiadomością. Okazało się, że jej półroczny synek ma nowotwór. Modelka po chwili nieobecności wróciła na Instagram i od tamtej pory pokazuje, jak Oliwier dzielnie walczy o życie. W ostatnim poście była uczestniczka "Top Model" wyznała, że guz wątroby, z jakim zmaga się chłopiec, ma aż 12 cm i jest wyjątkowo oporny na leczenie. Magdalena Stępień powiedziała wprost, że Oliwier, pozostając w Polsce, ma zaledwie dwa procent szans na przeżycie. Modelka zaznaczyła, że istnieje jednak opcja ratunku dla maluszka - wyjazd do Izraela. Kobieta poprosiła fanów o pomoc w uzbieraniu pieniędzy na leczenie i zdradziła, że w znalezieniu specjalistycznej kliniki pomogła jej sama Anna Lewandowska. Teraz opowiedziała o szczegółach.
Magdalena Stępień w rozmowie z portalem cozatydzien.tvn.pl przyznała, że Anna Lewandowska sama wyciągnęła do niej pomocną dłoń.
Kiedy podzieliłam się tym, co przeżywam w social mediach, zupełnie bezinteresownie skontaktowała się ze mną Anna Lewandowska, proponując swoją pomoc. W takiej sytuacji każda nawet najdrobniejsza pomoc jest cenna. Nie chciałam obarczać jej moimi problemami, jednak Ania bardzo chciała się zaangażować. W tym samym czasie z pomocą moich przyjaciół stworzyliśmy listę szpitali, które mogłyby nas przyjąć i podjąć się leczenia Oliwiera. Na tej liście był między innymi szpital w Izraelu. Od tego momentu wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ania skontaktowała się z tamtejszymi lekarzami, którzy zgodzili się podjąć leczenia mojego synka. Pomogła mi również w organizacji transportu medycznego. Jej pomoc i zaangażowanie było niesamowite. Jestem jej z całego serca za to wdzięczna. Wiem, że bez jej interwencji niektóre rzeczy nie byłyby możliwe w tak krótkim czasie. Jesteśmy w stałym kontakcie, pragnie dla mojego synka zdrowia tak samo mocno jak ja. Myślę, że Oliwierek jak dorośnie sam jej podziękuje - powiedziała Magda Stępień.
Wstępny koszt przetransportowania i leczenia Oliwiera w Izraelu był oszacowany na 350 tysięcy złotych. Modelka od początku zaznaczała, że ani ona, ani Jakub Rzeźniczak, który jest ojcem chłopca, nie dysponują takimi funduszami. To właśnie dlatego zwróciła się z prośbą o pomoc fanów, a ich reakcja przeszła jej najśmielsze oczekiwania.
Jestem wdzięczna za pomoc i wsparcie, i za to, że dzięki ludziom o wielkim sercu Oliwierek ma możliwość rozpocząć leczenie w Izraelu. Cały koszt leczenia poznamy na miejscu, więc wierzę, że w dalszym ciągu znajdą się ludzie, którzy będą chcieli pomóc uratować życie mojego synka - mówiła.
Warto podkreślić, że w zaledwie siedem godzin od rozpoczęcia zbiórki, udało się uzbierać całą kwotę na wyjazd Oliwiera do Izraela.
Wczoraj cały personel szpitala był w pozytywnym szoku, że nam się udało zebrać potrzebną sumę tak szybko. Aż trudno w to uwierzyć. Wszyscy się cieszymy - dodała.
Życzymy Oliwierowi dużo zdrowia i mamy nadzieję, że maluszek pokona nowotwór.
Dzieci Lubomirskiego i Kulczyk na salonach. Tak wyglądają księżniczka Weronika i książę Jeremi
Ralph Kamiński nie gryzł się w język w restauracji Gessler. "Czy pani czupiradło jest tutaj dzisiaj?"
Boczarska nie jest zadowolona z udziału Natsu w "Tańcu z Gwiazdami". "To dla niej ujma"
Przyczepili się do wagi Krupińskiej. Jasno odpowiedziała hejterom
Hillary Clinton zeznawała w sprawie Epsteina. Wyszło na jaw, co powiedziała
Córka Zygmunta Solorza jest miliarderką. Mało kto wie, czym się zajmuje
Niebywałe sceny na rozprawie rozwodowej Kubickiej i Barona. "Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!"
Była Barona podarowała prezent jego (jeszcze) żonie. To jej wysłała
Kosiniak-Kamysz o swoim podwójnym nazwisku. Ujawnił prawdę