Łukasz Mejza nieprzerwanie od 2021 roku zasiada w polskim Sejmie. Poseł PiS, który ma na koncie m.in. aferę związaną z terapią nieuleczalnie chorych oraz niedawną awanturę w Domu Poselskim, ponownie znalazł się na pierwszych stronach gazet. Polityk pędził trasą S3 na Dolnym Śląsku z prędkością 200 km/h (dozwolona prędkość na tym odcinku to 120 km/h). Mejza został zatrzymany przez policję, która chciała go ukarać mandatem w wysokości 2,5 tys. zł oraz 15 punktami karnymi. Poseł nie przyjął mandatu, zasłaniając się przy tym immunitetem. To wzbudziło spore poruszenie w mediach, jak i wśród polityków. Teraz Mejza wybiera inny środek komunikacji, co szybko zostało zauważone.
Dopiero po tym jak rozpętała się medialna burza, budzący kontrowersje poseł oświadczył, że zrzeka się immunitetu. "Żałuję tego, co zrobiłem, i taka sytuacja nie powtórzy się więcej. Jeszcze raz przepraszam" przekazał w X. Mejza mógłby na tym zakończyć, ale postanowił się "tłumaczyć", dodając, że przekroczył prędkość "pewnie jak większość Polaków, chociaż raz w swoim życiu, na drodze szybkiego ruchu czy autostradzie". Jednocześnie poseł nie potrafił zapanować nad językiem: "Źle się zachowałem i nie mam zamiaru p******ć głupot, bo nic tego nie tłumaczy". Uderzył również w Donalda Tuska i Grzegorza Schetynę, podkreślając, że oni "ponad dwukrotnie przekraczali prędkość w terenie zabudowanym, co jest potencjalnym morderstwem drogowym". Należy jednak zaznaczyć, że zarówno premier, jak i jego kolega z partii dobrowolnie poddali się karze.
Mejza postanowił nieco odpocząć od jazdy samochodem. Został przyłapany tuż po obradach w Sejmie przez "Fakt", gdy poruszał się hulajnogą elektryczną. Tego samego dnia widziano go, gdy porusza się warszawską komunikacją miejską. Co ciekawe, to nie jest pierwszy raz, gdy poseł wybiera hulajnogę. Jak przekazał tabloid, jeszcze w czerwcu polityk podobno miał przejeżdżać na czerwonym świetle przez przejście dla pieszych na skrzyżowaniu ze słuchawkami w uszach. Jeśli złapałaby go policja, mógłby zapłacić nawet 500 zł mandatu.
We wspomnianym wpisie w X Mejza zapewniał, że zapłaci mandat. Na dodatek obiecał, że wpłaci pieniądze na szczytny cel. "Mimo tego, że skala mojego przewinienia drogowego jest nieporównywalnie mniejsza niż obrzydliwe zachowania drogowe Tuska, Schetyny, Kraśko czy Cimoszewicza zobowiązuję się do zapłaty równowartości mandatu (mandat lub grzywnę oczywiście też ureguluję natychmiast), czyli 2.500 zł na cel związany z pomocą ofiarom wypadków drogowych" - napisał.
Córka Fraszyńskiej i Gonery też robi karierę w show-biznesie. Tak wygląda 35-letnia Nastazja
Tragiczny zbieg okoliczności. Maciej Musiał żegna Krzysztofa Piesiewicza w dniu premiery ich filmu
Po "Kuchennych rewolucjach" musieli zamknąć lokal. Właściciel zdradza kulisy i mówi o "psiej aferze"
Eurowizja 2026. Znamy wyniki drugiego półfinału. To z nimi zawalczy Alicja Szemplińska
Syn Johna Lennona ma poważne problemy ze zdrowiem. "Badajcie się, zanim będzie za późno..."
Britney Spears szczekała w restauracji i chodziła wokół stolików z nożem? Rozpętała się afera
Nowe doniesienia ws. śmierci Celińskiej. Wiadomo, co się stało. "Była nieprzytomna"
Natalia Kukulska pierwszy raz tak szczerze o konflikcie z bratem. "To zajęło prawie dziesięć lat"
Grochola zdradziła, co sobie kupiła, kiedy została bogata. Rogalska popłakała się ze śmiechu. Dosłownie