Barbara Cichocka-Mruk znana w sieci jako "Ta Typiara" zasłynęła w sieci dzięki humorystycznym nagraniom, w których w prześmiewczy sposób odnosi się do scenek z życia codziennego. Influencerka wybrała się niedawno z rodziną na dwutygodniową wycieczkę do Meksyku, za którą wraz z wyżywieniem miała zapłacić, bagatela, 50 tys. złotych. Warunki, jakich miała doświadczyć, były skandaliczne. Swój zagraniczny wypad opisała na Instagramie. Jak zaznaczyła, jej relacja zawiera "drastyczne sceny".
Barbara Cichocka-Mruk w instagramowej relacji przedstawiła zdjęcia i nagrania z wakacyjnego wypadu. Pokazała m.in. hotelową stołówkę, w której jedzenie wyglądało, delikatnie mówiąc, mało apetyczne. Narzekała też, że na śniadanie rzekomo miały być serwowane resztki z kolacji podawanej dzień wcześniej. Na nagraniu widać także brudny basen oraz robaki w pokojach. Na niektórych ujęciach widać ciało (prawdopodobnie samej zainteresowanej) pokryte czerwonymi plamami, które mogą być efektem pogryzień przez insekty.
"Ta Typiara" swojego rozgoryczenia nie ukrywała także w opisie pod nagraniem. "Organizator wycieczki poleca dane miejsce jako jeden z najlepszych w ofercie hoteli w Meksyku" - zaczęła. I gorzko dodała: "Spędziłam razem z rodziną w tym miejscu dwa tygodnie. Jestem już w domu i nadal mam dziwne wrażenie, że to nie może być prawdą".
Cichocka-Mruk przyznała, że kontaktowała się z przedstawicielką biura podróży, w którym wykupiła wyjazd. Niestety, nie otrzymała pomocy. "Pracownicy biura, rezydenci odmówili nam pomocy. Pani rezydentka stwierdziła, że nasz problem nie jest dla niej problemem, nie chciała nam również później dać potwierdzenia jej stanowiska na piśmie" - czytamy. Influencerka podkreśliła też, że w jej przekonaniu biuro podróży złamało prawo. "Sprzedaż usług niezgodnych z ofertą i niezgodnych z prawdą nie powinno mieć miejsca, a wiem z waszych wiadomości, że dzieje się to nagminnie. Nieuczciwe praktyki rynkowe wprowadzające klienta w błąd są karalne" - czytamy. Jak twierdzi, rzekomo po publikacji materiału, który nagłośnił sprawę, ma być oczerniana w sieci.
Pod wpisem głos zabrali nie tylko internauci, ale też gwiazdy. Maja Hirsch również twierdziła, że przeżyła w Meksyku prawdziwy koszmar. "Przykro mi ze pani tam była i przeżywała wszystko, co opisuje. Ja w Meksyku przeżyłam z kolei straszną przygodę (...). Nikt mi nie pomógł, kiedy właścicielka willi odmówiła współpracy ze mną, ponieważ w domu było mnóstwo ośmiocentymetrowych karaluchów. Przeżyłam tam koszmar. Są miejsca w Meksyku, gdzie jest w porządku, ale mocno trzeba to weryfikować" - pisała aktorka. Swoje trzy grosze dorzuciła Anna Korcz. "I pomyśleć, że są ludzie, co zbierają na takie wakacje wiele miesięcy, czasem i lat, i dostaną coś takiego… Załamałabym się" - czytamy.
Jakie wykształcenie ma Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz? Zaskakujące, jakie studia ukończyła
Kultowa scena z "Przyjaciół" miała bolesne drugie dno. Siostra Matthew Perry'ego ujawnia
Grała Stephanie w "Modzie na sukces". Tak dziś wygląda 87-letnia Susan Flannery
U Anny Tatarskiej wykryto zmianę na rutynowym USG. "Nie wyczułam nic w samobadaniu"
Polska wygra Eurowizję Junior? Nasz reprezentant ujawnia kulisy przed finałem
Rutkowski sprzedaje swój pałac z 70 pokojami. Cena? Lepiej usiądźcie
Książulo skrytykował lokal Wojewódzkiego. Jest odpowiedź
Janosz rozprawiła się z komentarzem internautki. "Dojrzała kobieta powinna się szanować, a nie..."
Andziaks narzeka na podatki. Wolałaby rozliczać się za granicą, bo... "nie korzysta z kasy chorych"