Małgorzata Kalicińska wspomina ostatni rok życia męża. "Lekarz kazał mi coś ze sobą zrobić"

Małgorzata Kalicińska nie ukrywa, że śmierć męża całkowicie odmieniła jej życie. W najnowszym wywiadzie pisarka zdradziła, jak radziła sobie z ogromnym stresem w ostatnich miesiącach jego życia i wyznała, że po stracie usłyszała słowa, które na długo zapadły jej w pamięć.
Małgorzata Kalicińska
Małgorzata Kalicińska, KAPiF

Małgorzata Kalicińska otwarcie opowiedziała o tym, jak wygląda jej życie po śmierci męża. Jej ukochany odszedł we wrześniu 2025 roku po długich zmaganiach z chorobą. W rozmowie z magazynem "Viva!" powieściopisarka zdradziła, że codzienność po stracie bliskiej osoby wciąż jest dla niej dużym wyzwaniem.

Zobacz wideo Senyszyn o śmierci męża. "Teraz jest mi gorzej"

Małgorzata Kalicińska wróciła do ostatniego roku życia męża. "Byłam zalana kortyzolem"

Pisarka przyznała, że skupia się przede wszystkim na teraźniejszości i na obowiązkach związanych z prowadzeniem domu oraz opieką nad dużą działką. - Dużo [myślę] o teraźniejszości. O przyszłości o tyle, żebym miała siłę ciągnąć to wszystko, ten dom, tę wielką działkę. Ten rok pokazał mi, że radzę sobie, ale czy tak będzie zawsze? - zastanawiła się.

Kalicińska wyznała również, że w ostatnim czasie tworzy teksty, które określa mianem "epiematów", będących połączeniem epiki i poematu. To właśnie w nich opisuje emocje i doświadczenia związane z żałobą. Choć na razie nie planuje ich publikować, przyznała, że samo pisanie pomaga jej odnaleźć równowagę i lepiej radzić sobie z codziennością.

Kalicińska wspomniała także o kulisach powstawania swojej książki "Nostalgia. Rzecz o moich ukochankach". Jak wyjaśniła, pracowała nad nią w ostatnim roku życia swojego męża. Tworzenie stało się dla niej formą ucieczki od trudnych emocji i sposobem na poradzenie sobie z ogromnym stresem.

Nie chciałam, żeby to był rozdzierający dramat oparty na historii mojego życia. Pisałam ją w ostatnim roku życia mojego męża. Włodek wtedy dużo spał, a ja… byłam zalana kortyzolem i przyjaciel lekarz kazał mi coś ze sobą zrobić. Pomyślałam, że najlepiej będzie, jeśli zajmę się tym, co lubię

- wyznała.

Małgorzata Kalicińska usłyszała poruszające słowa po śmierci męża. "Proszę zrobić miejsce na przyjaciela"

Autorka opowiedziała również o tym, co usłyszała kilka miesięcy po śmierci ukochanego podczas spotkania poświęconego starości. Jak przyznała, ta rozmowa skłoniła ją do refleksji nad przyszłością. - Kilka miesięcy po śmierci Włodka, gdy byłam na spotkaniu poświęconemu starości, podeszła do mnie piękna para. Pani powiedziała mi wtedy: 'Bardzo panią proszę, niech pani zrobi w życiu miejsce na przyjaciela. Nie na przyjaciółki, nie na koleżanki, bo to inna relacja - usłyszała od nieznajomej.

Następnie para opowiedziała swoją historię. Wyjaśnili, że dali sobie szansę na wspólne życie po tym, jak oboje stracili swoich życiowych partnerów. Jak podkreślili, nie chodziło o zastąpienie ukochanych osób, lecz o wzajemne wsparcie. - My oboje straciliśmy bliskich, ale dzięki temu, że siebie znaleźliśmy, jesteśmy po prostu zajęci różnymi czynnościami. Wie pani, tu nie chodzi o żadne romanse. Po prostu chodzi o to, żeby życie nie polegało na siedzeniu w fotelu i płakaniu za mężem. Nikt mi go nie zwróci, a jemu nikt nie zwróci żony, ale życie idzie dalej. Proszę o tym pomyśleć' - wspominała Kalicińska. 

Więcej o: