Ślub Taylor Swift był "w złym guście"? Polka z Nowego Jorku mówi o "zagraniu pod publikę"

Taylor Swift i Travis Kelce wzięli ślub 3 lipca podczas hucznej ceremonii, która odbyła się w Madison Square Garden. Zapytaliśmy influencerkę mieszkającą w Nowym Jorku, jak głośne wydarzenie wyglądało z jej perspektywy.
Taylor Swift i Travis Kelce wzięli ślub
Taylor Swift i Travis Kelce wzięli ślub, Fot. REUTERS/Adam Gray, Fot. REUTERS/Eduardo Munoz

Taylor Swift i Travis Kelce zaręczyli się w sierpniu ubiegłego roku, a od tego czasu huczało od plotek na temat planowanego przez nich ślubu. Wokalistka i sportowiec powiedzieli sobie "tak" w piątek 3 lipca w mieszczącej się w centrum Manhattanu sali sportowo-widowiskowej Madison Square Garden. Na ślubie pary zjawił się tłum gwiazd, w tym m.in. Jennifer Lopez, Tom Cruise, Tom Hanks czy Selena Gomez. Zagraniczne media rozpisywały się o utrudnieniach, a nawet paraliżu części miasta spowodowanym wielką imprezą zorganizowaną w centrum Nowego Jorku. Jak to wyglądało w rzeczywistości? Mieszkająca w Nowym Jorku Anna, znana w sieci jako The Americanka, podzieliła się z nami kilkoma przemyśleniami.

Zobacz wideo Wieniawa o fenomenie Taylor Swift

Polka w Nowym Jorku o ślubie Taylor Swift. "To trochę zagranie pod publikę"

The Americanka w rozmowie z Plotkiem zaznaczyła, że ślub Taylor Swift nie spowodował żadnych znaczących utrudnień w ruchu. - Kilka ulic wokół hali było zamkniętych i tyle. Myślę, że nikomu nie sprawiło to trudności w poruszaniu się - przekazała nam.

Influencerka nie jest  jednak przekonana, czy wokalistka i sportowiec faktycznie zdecydowali się na organizacje ślubu w takim miejscu, aby utrudnić robienie zdjęć paparazzi. - Mówi się, że dzięki organizacji ślubu w Madison Square Garden para miała całkowitą prywatność i możliwość zadecydowania, kto zobaczy ich ślub, a także być może zdjęcia z niego. Ja osobiście uważam, że to trochę zagranie pod publikę - zaznaczyła.

Taylor Swift wzięła ślub w centrum Manhattanu. To sądzi część mieszkańców

The Americanka przekazała nam również, jak mieszkańcy Nowego Jorku reagowali na wydarzenie. - Po angielsku jest na to określenie "tacky" [pol. "kiczowate", "w złym guście"] i wiele osób, które nie są zagorzałymi fanami Swift, właśnie tak o tym wydarzeniu mówi - relacjonuje The Americanka. - Sporo osób spodziewało się ślubu w miejscach takich jak Martha's Vineyard czy Hamptons, a nie w hali sportowej pośrodku Manhattanu - podsumowała influencerka. CZYTAJ TEŻ: Swift wyda milion dolarów na aranżację ogrodu przed ślubem. Ujawniono, jaki ma pomysł.

Więcej o: