Wyobrażacie sobie sytuację, że macie 13 lat, wasz świat jest bardzo poukładany, macie kochającą rodzinę, wiernych przyjaciół i całą masę planów na dorosłe życie, kiedy nagle to wszystko zostaje przerwane przez okrutny bieg historii? Taki los spotkał Anne Frank - dziewczynę wychowaną w Amsterdamie w rodzinie żydowskiej, która w lipcu 1942 roku zostaje zmuszona wraz z rodziną i znajomymi do ukrywania się. Nikt nie przypuszczał, że pozostaną w swojej kryjówce do sierpnia 1944 roku, a ich życie zakończy się w tak tragiczny sposób.
Na swoje 13. urodziny Anne Frank dostaje album, w którym postanawia prowadzić dziennik, jednak nie jest to taki zwykły pamiętnik. Każdy z wpisów to list do fikcyjnej koleżanki Kitty, której nastoletnia Anne relacjonuje trudy mieszkania w zamknięciu ze swoją i towarzyszącą rodziną, zwierza się ze swoich smutków i radości, opisuje dość trudne relacje z matką, kiełkujące uczucie do chłopaka i dzieli się swoim lękiem o przyszłość i własne życie. Zawsze jednak jest daleka od pesymizmu. Ciekawe w czytaniu "Dziennika", choć nie jest to lektura łatwa ze względu na tematykę, jest możliwość obserwowania, jak bardzo Anne z podlotka, któremu w głowie tylko zabawy i szkolne przyjaźnie, zmienia się w dojrzałą młodą kobietę, która pisze m.in. takie rzeczy:
Miłość, co to jest miłość? Sądzę, że miłość to jest coś, czego właściwie nie można wyrazić słowami. Miłość jest pojmowaniem kogoś, kochaniem kogoś, dzieleniem z nim szczęścia i nieszczęścia. [...] Czy się straciło godność, czy też nie, o to w ogóle nie chodzi, jeżeli się tylko wie, że obok ciebie przez całe twoje dalsze życie będzie stać ktoś, kto cię rozumie [...] (cytat za wydaniem trzecim "Dziennika", wyd. Znak)
Czy takie:
Wbrew wszystkiemu sądzę, że ludzie w głębi serca są naprawdę dobrzy. Nie potrafię budować swego życia w oparciu o chaos, cierpienie i śmierć. Obserwuję, jak świat powoli staje się dziki, czuję nadciągającą burzę. Czuję cierpienie milionów. Mimo to, gdy spojrzę na niebo, podświadomie czuję, że te okrucieństwa się skończą i na ziemię powrócą spokój i ukojenie. (cytat za wydaniem trzecim "Dziennika", wyd. Znak)
Istnieje spora szansa, że miałyście szansę spotkać się z Anne Frank. Po wojnie jej ojciec, który jako jedyny z rodziny przeżył, zaopiekował się dziennikami córki, jednak nie chciał ich wydawać. Zmienił zdanie, ponieważ wiedział, że jego Anne pisała, by w czasach pokoju oddać świadectwo, tego, co działo się w czasach hitlerowskich. Pierwsze wydanie "Dziennika" ujrzało światło dzienne w 1947 roku i od tego czasu przetłumaczono go na 30 języków, a budynek, w którym Anne ukrywała się z rodziną, jest bardzo licznie odwiedzany przez ludzi z całego świata.
Niedawno na rynku ukazało się trzecie już polskie wydanie "Dziennika", wzbogacone o pięć stron, które znaleziono w 1998 roku. Nie jest to najłatwiejsza lektura, ale warta polecenia. Zmusza do myślenia i pozwala spojrzeć na rzeczywistość z trochę innej perspektywy. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!
Henryk Gęsikowski nie żyje. Środowisko artystyczne żegna cenionego aktora
Na ten gest Zełenskiego wszyscy zwrócili uwagę. "Klasyczny symbol"
"Musicie zarobić, żeby kupić samolot". Tak opowiada córkom o pieniądzach. A ja już wiem, czemu nie mam samolotu
Był posłem PiS zamieszanym w aferę wizową. Teraz został konkurencją dla Książula. "Problem polega na tym, że..."
Suri Cruise już się tak nie nazywa. Oficjalnie odcięła się od ojca i zmieniła nazwisko
Po dwóch miesiącach od porodu wróciła do pracy. Pokazała nagranie
Lipnicka chwali się domem na wsi. Wtem, w komentarzach odezwała się jej sąsiadka. Ależ słowa
"Już się nareszcie skończył". Richardson podsumowała karierę Wojewódzkiego
Mąż Katarzyny Chrzanowskiej zginął podczas wakacji. "Zastanawiam się, co by było, gdyby..."