Renata Przemyk w wieku 36 lat adoptowała córkę. "Zwymiotowałam przy pierwszej zmianie pieluchy"

Renata Przemyk w wieku 36 lat adoptowała ośmiotygodniową Klarę. Dziś córka artystki jest już dorosłą kobietą, a Przemyk podkreśla, że decyzja o adopcji była najważniejszą w jej życiu.

Więcej o życiu gwiazd przeczytasz na Gazeta.pl

Renata Przemyk, autorka między innymi "Babę zesłał Bóg", w 2020 roku obchodziła 30-lecie pracy artystycznej, a mimo to należy do najbardziej tajemniczych gwiazd polskiego show-biznesu. O życiu prywatnym wokalistki wiadomo bardzo niewiele, a Przemyk rzadko pojawia się na pierwszych stronach gazet. Z okazji 56. urodzin artystki, które obchodziła 10 lutego, Viva.pl przypomniała wywiad Renaty Przemyk z 2017 roku. Gwiazda opowiedziała w nim o macierzyństwie, decyzji o adopcji, a także o tym, jak namawiano ją do zrobienia coming outu.

Zobacz wideo Co wiedzą influencerzy o Małgorzacie Rozenek?

Renata Przemyk opowiedziała o adoptowanej córce

Przemyk odnosiła ogromne sukcesy zawodowe, wydawała płyty i zdobywała nagrody. Nie czuła się jednak do końca spełniona i czegoś jej brakowało. W wieku 36 lat postanowiła nie czekać dłużej, aż u jej boku pojawi się idealny partner, z którym będzie chciała założyć rodzinę.

Kochałam swoją muzykę, a jednocześnie czułam tęsknotę, emocjonalne niezaspokojenie. I powoli traciłam nadzieję, że spotkam mężczyznę, który będzie w stanie mnie dopełnić idealnie. Pomyślałam, że z dzieckiem moje życie też może być kompletne. Nie chodziło mi o egoistyczne posiadanie, czułam, że mam dużo do zaoferowania - mówiła Przemyk na łamach "Vivy!".

Artystka obawiała się, czy jako osoba samotna będzie miała szansę na adopcję. Okazało się jednak, że formalności przebiegły o wiele sprawniej, niż się spodziewała i małą Klarę mogła zabrać do domu, gdy dziewczynka miała osiem tygodni. Renata Przemyk dodaje, że dzień, w którym pierwszy raz wzięła córkę w ramiona, był najważniejszym w jej życiu.

Sprawy potoczyły się błyskawicznie i w ciągu paru miesięcy Klara była w domu, a ja zwariowałam. Raz ze szczęścia, a dwa z oszołomienia, że to wszystko jest możliwe. Gdy po raz pierwszy ją zobaczyłam, miała osiem tygodni, patrzyła na mnie uważnie i nie zapłakała. Nawet nie mrugnęła - wyznała wokalistka.

Choć Renata Przemyk od samego początku była zakochana w dziewczynce, nie wszystko szło gładko. Jak mówiła w rozmowie z "Vivą!", cały czas dziękowała Bogu, że to się dzieje i że ma Klarę przy sobie, ale nie ze wszystkim sobie radziła. Okazało się, że momentami przerastały ją codziennie czynności, taki jak zmienianie pieluch.

Przy pierwszej zmianie pieluchy z kupą zwyczajnie zwymiotowałam. Sama się z tego śmiałam i wszyscy moi znajomi. Trzeba było sobie poradzić z podstawowymi rzeczami, z opieką. Zaspokoić wszystkie potrzeby maleństwa. Dać radę - mówiła Przemyk.

Pomocą okazały się dla niej inne matki, od których czerpała wiedzę i wsparcie. Chociaż Renata Przemyk przyznaje, że momentami martwiła się, że sobie nie radzi i coś musi być z nią nie tak. Po latach zauważyła, że dzięki macierzyństwu stała się cierpliwsza, a radość z bycia matką nie ma dla niej końca.

Paradoksalnie uspokoiłam się, bo wcześniej miałam poczucie, że czas nieuchronnie biegnie, a ja nie zrobiłam czegoś ważnego. Wciąż gonitwa, koncert, płyta, promocja - to dawało mi satysfakcję, ale na jakiś czas. A tu zaczęło się dziać coś, co nie ma końca. Co jest linearne, trwałe i w tej swojej zwyczajności wielkie. Jak się zostaje matką, to jest się nią do końca życia - wyjawiła wokalistka.

Jak wyznała w rozmowie z "Vivą!", Renata Przemyk od samego początku nie ukrywała przed Klarą, że jest adoptowana, a dla żadnej z nich nigdy nie stanowiło to żadnego problemu. Gdy dziewczynka była jeszcze mała, wokalistka wyjaśniła jej w prostych słowach, że są dwa rodzaje dzieci - "z brzuszka i z serduszka".

Są dzieci z brzuszka i są dzieci z serduszka, są takie aniołki, które zsyła pan Bóg. Każda matka i dziecko są sobie przeznaczone, tylko nie zawsze od razu się znajdują. Czasem mama rodzi dziecko, a czasem musi je znaleźć, bo gdzieś po prostu chwilowo się zagubiło i tu najistotniejsza jest więź, miłość, czułość, to poczucie, że jesteśmy naprawdę razem, że jesteśmy dla siebie - mówiła Przemyk w rozmowie z "Vivą!".

Z racji tego, że Renata Przemyk długo nie pokazywała się publicznie z mężczyznami, nie opowiadała także o miłości w wywiadach, ludzie sądzili, że jest lesbijką. Plotkowano na ten temat, a nawet namawiano ją do zrobienia coming outu również dlatego, że Przemyk jest feministką i wspiera osoby LBGT.

Między kobietami porozumienie jest inne, mam cudowne przyjaciółki. Są wśród nich lesbijki. Zdarzyło się, że po koncercie przyszły do mnie dziewczyny i namawiały, żebym zrobiła coming out, bo im by się to przydało. Wytłumaczyłam, że nie mogę być kimś innym, niż jestem, tylko dlatego, że komuś by to pomogło. Że popieram prawo każdego do życia według własnych pragnień, ja też żyję tak, jak czuję, jestem hetero - wyjawiła Przemyk.

Niedługo po adopcji w życiu Renaty Przemyk pojawił się mężczyzna, z którym stworzyła związek. Jak mówi, córka szybko go zaakceptowała, a wokalistka czuła się bardzo szczęśliwa. Niestety, relacja nie przetrwała. W czerwcu 2021 roku na łamach "Wysokich Obcasów" Przemyk przyznała, że jest singielką.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.