Anna Skura zwykle raczy swoich obserwatorów miłymi widokami na Instagramie i dzieli się relacjami z dalekich, egzotycznych podróży. Ale nie tym razem. Blogerka przebywa od tygodnia w szpitalu. Wyznała, że wahała się, czy mówić o tym w mediach społecznościowych, jednak uznała, że jej fani powinni wiedzieć, jak wygląda obecnie jej życie.
Anna Skura poinformowała, że przebywa na oddziale chirurgii plastycznej, gdzie przeszła poważną operację piersi. Wyjaśniła, że będzie po niej wyglądać inaczej niż dotychczas.
Jestem siódmy dzień w szpitalu na oddziale chirurgii plastycznej i w poniedziałek miałam bardzo poważną operację. Ta operacja jest mi potrzebna, sprawi, że będę zdrowsza, ale… Nie chcę używać słów lepiej czy gorzej, ale sprawi, że nie będę wyglądać już tak samo, jak wcześniej. (…) Nie mam raka na szczęście, nie straciłam piersi w ogóle. Trochę ich jest, są mniejsze, ale nie jest tak, jakbym chciała, czy myślałam, że będzie - powiedziała.
Blogerka, która mocno przeżywa to, co dzieje się w jej życiu powiedziała, że teraz czuje się nieco lepiej. Nadal jednak odczuwa smutek, co zresztą było widać na jej relacji na InstaStories, na której łzy nie przestawały lecieć jej z oczu.
Te pierwsze dni byłam w jakimś totalnym kosmosie i krainie smutku. Dostawałam dodatkowe leki uspokajające, ale trochę mnie zamulały. Więc już dziś z nich zrezygnowałam. Pomyślałam sobie: "Ok, już wiem, jak to wygląda". Dopiero wczoraj się na to zdecydowałam, ale miałam przy sobie super wsparcie kochanych panów doktorów - dodała.
Nie pozostaje nic innego, jak życzyć szybkiego powrotu do zdrowia.
Książulo zszokowany zasadami w pięciogwiazdkowym hotelu. "Dobrze, że za papier nie trzeba płacić"
Dziennikarka nie wytrzymała podczas kłótni polityków na wizji. Nagle wstała i...
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Tłum dziennikarzy i znanych osób żegna przyjaciela
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie
Tuż przed randką z Ashtonem Kutcherem została zamordowana. Po latach aktor musiał zeznawać
Sianeckiemu na końcu pogrzebu Morozowskiego załamał się głos: Andrzeju, Jędrku...
Tak przedstawiła Bursztynowicz na wizji. Drugą wpadkę też zapamiętała na zawsze
Poruszające słowa żony Morozowskiego: Jędruś, żegnaj, kochanie, mój najdroższy człowieku
Zaskakujące powitanie Tuska z Nawrockim. Jedna rzecz zwraca uwagę