Dorota Zawadzka opublikowała zdjęcie cudzego dziecka. Rodzice proszą o usunięcie. Reakcja? Pouczenie

Dorota Zawadzka opublikowała zdjęcie dziecka bez zgody rodziców. Kiedy została przez nich poproszona o usunięcie zdjęcia, wdała się z nimi w dyskusję.

Dorota Zawadzka, czyli "Superniania", od lat uczy Polaków, jak radzić sobie z problemami z dziećmi. Choć przez wielu została już okrzyknięta guru w tej dziedzinie, niektórzy wciąż wypominają jej mniejsze lub większe błędy.

Teraz w sieci znów zawrzało za sprawą Zawadzkiej. Niedawno specjalistka od wychowania opublikowała w sieci zdjęcie dziecka z motywującą sentencją. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wizerunek dziewczynki, który na nim widniał, został wykorzystany bez zgody rodziców. Zawadzka nie wiedziała o tym wcześniej, dlatego z wyjaśnieniem ruszyli opiekunowie dziewczynki, której zdjęcie znaleźli na jej profilu. Całą sprawę udokumentował profil "Źródło : internet".

O! To chyba moja córka i skradzione zdjęcie - napisała matka dziewczynki ze zdjęcia, podając także link do swojego bloga.
Pani Doroto, ta grafika powstała na bazie ukradzionego zdjęcia i bezprawnie wykorzystanego wizerunku naszego dziecka. Polecamy więcej ostrożności w udostępnianiu treści w sieci. I oczywiście prosimy o usunięcie tego posta. Dziękujemy - dodał po chwili jej mąż.

Reakcja Doroty Zawadzkiej była inna, niż można się było spodziewać. Ekspertka zamiast zastosować się do prośby pary, pouczyła ich.

Rozumiem, że skradzione. To też dobry przykład na to, by nie publikować zdjęć dzieci w sieci. Przykre to. Nie jestem w stanie kontrolować wszystkiego w sieci - odpowiedziała na komentarz ojca.

W kolejnym wpisie porównała wizerunek dziecka do roweru, który należy zabezpieczyć przed kradzieżą i dodała moralizatorskim tonem, wciąż wymigując się od odpowiedzialności:

Tym razem wykorzystano w miłej grafice. Następnym razem może być mniej przyjemnie. Niestety ludzie nie szanują i nie uwzględniają prawa własności w sieci - napisała.

Do sporu dołączyły inne osoby, które zgodnie trzymały stronę rodziców.

Powinna Pani wykazać więcej dobrej woli, uszanować prośbę rodziców i usunąć post, a nie moralizować. Pani też wykorzystała wizerunek tego dziecka - czytamy. 

Po kilku godzinach i wielu interwencjach internautów Zawadzka w końcu zdecydowała się usunąć zdjęcie ze swojego Facebooka. Zagadką pozostaje jedynie, dlaczego tak długo z tym zwlekała.

MK

 

 

 

Więcej o: