Orły 2016. Galę prowadzi Michał Sufin, a na sali "pomruki niezadowolenia i gwizdy". MIAŻDŻĄCA krytyka w sieci

Orły 2016 przejdą do historii nie tylko dzięki przemowie Macieja Stuhra. Kontrowersje wywołała też osoba prowadzącego, Michała Sufina. Jego żarty publiczności i widzom spodobały się znacznie mniej.

Zabawne skecze, niewybredne żarty, sarkazm i ironia - to stały repertuar narzędzi jakimi posługują się w Stanach osoby prowadzące wielkie gale. Wystarczy wspomnieć Ellen DeGeners zamawiającą pizzę na Oscary albo cięte dowcipy Ricky'ego Gervaisa podczas Złotych Globów. W Polsce dotąd stawiano na utrzymanie uroczystej atmosfery, a od prowadzących oczekiwano zachowania stosownej powagi. W tym kontekście tegoroczna gala rozdania Złotych Orłów jest swoistą rewolucją, czy udaną? Zdaniem większości - nie.

Michał Sufin znany z "Klubu Komediowego", a ostatnio - z "Komediowej Sceny Dwójki", dwoił się i troił, by rozbawić publiczność. Jego starania przynosiły jednak odwrotny efekt, pozostawiając na twarzach zgromadzonych wyraz konsternacji i zażenowania. Publiczność niespecjalnie miała ochotę klaskać na słowo "orgazm", ani śmiać się, gdy Sufin położył się na podłodze, mówiąc:

Lekarz kazał mi się położyć, jak skoczy mi ciśnienie.

Komik wyraźnie czerpał z amerykańskich wzorców, gdy zszedł do publiczności i zaczął rozdawać swoje wizytówki. Wcześniej kilkukrotnie podawał na scenie swój numer telefonu, stwierdzając, że chętnie napiszę komuś biografię, albo zostanie "autorem widmo".

Zmęczona jego dowcipami publiczność dała ostateczny wyraz swojej frustracji, gdy komik zaczął prezentować laureatów nieistniejących Orłów w wymyślonych przez siebie kategoriach: najlepszy filmowy sen czy najlepsza pogoda w filmie. Na jego retoryczne "wiem, że już nie chcecie...", publiczność odpowiedziała głośnym:

NIE!

Komentarze jego wystąpienia to w większości miażdżąca krytyka:

Galę prowadził Michał Sufin, który chyba nie do końca zrozumiał charakter wydarzenia. Taki wieczór, jak rozdanie Nagród Polskiej Akademii Filmowej, zasługuje na bardziej profesjonalnego konferansjera, który wie, kiedy można żartować, a kiedy należy zachować powagę - komentuje Anna Józefiak z "Klubu Filmowego".

Prowadzacy dzisiejsza gale Orlow 2016 powinien dostac dozywocie za brukanie narodowego symbolu swoim prowadzeniem. Ten czlowiek jest kara na polskiej kinematografii za Hiszpanke i Wkreconych..

Prowadzący dzisiejszą galę Orlów 2016 powinien dostać dożywocie za brukanie narodowego symbolu swoim prowadzeniem. Ten człowiek jest karą na polskiej kinematografii za "Hiszpankę" i "Wkręconych" - napisał Michał Figurski na Facebooku .
Śmieszny nie był, a chciał - przytaknął Figurskiemu jeden z internautów.
Niestety, Michał Safin okazał się największym problemem gali. Wyuczone gagi, o których był przekonany (co było widać, bo doskonale się sam sobą bawił), że trafią na podatny grunt, nie tylko nie spotykały się z pozytywnym odzewem ze strony widowni, ale wywoływały wręcz pomruki niezadowolenia i gwizdy - pisze autorka bloga filmowego "Apetyt na film".

Uzasadniona krytyka?

Zobacz wideo

WJ

Pobierz nową aplikację Plotek na telefony z Androidem

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.