Grycanki to prawdziwy fenomen. Skąd się wzięły? Czym podbiły Instagram? Wszystko, co powinniście wiedzieć o "polskich Kardashiankach"

Nie tak dawno prezentowała na Instagramie swe obfite kształty (a konkretnie pupę) Victoria Grycan. Nie trzeba było długo czekać, by pojawiły się i zdjęcia nestorki rodu.

Marta Grycan , która, moim zdaniem, wygląda znacznie lepiej od swoich córek - również wypina, co tam ma do wypinania - do zdjęcia. Trzeba jej przyznać - z dużo większym szykiem. No i w kapeluszu.

Marta GrycanMarta Grycan Instagram.com/martagrycan Instagram.com/martagrycan

Nowe zdjęcie z (jakby się mogło nam, nie-milionerom, wydawać) nieustających wakacji damskiej części rodu Grycanek skłoniło mnie do przyjrzenia się tym paniom. Trochę mam z Grycankami, jak z horrorami. Nie chcę patrzeć, bo się boję co zobaczę, ale nie mogę się powstrzymać. Na swój sposób są wciągającym zjawiskiem. A analizując ich sposób prezentacji - można dojść do wniosku, że jest im czego zazdrościć. I nie, nie chodzi mi o kokosy na kontach.

Grube (czytaj: bogate!) ryby wypłynęły

Przyznam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie dorodnych Grycanek, myślałam, że to żart. Najpierw na imprezach pojawiała się sama Marta Grycan, a w 2011 roku na salony wprowadziła córki. Wszystkie w (jakże) eleganckiej czerni, z mocnym makijażem i wypiętym do przodu biustem. Kim jesteście - chciałoby się zakrzyknąć? I szybkie wyjaśnienie - panie są bogate, są żoną i córkami milionera. Pojawiają się i pozują, bo mogą. Kto bogatemu zabroni?

Weronika, Marta i Victoria GrycanWeronika, Marta i Victoria Grycan KAPiF KAPiF

Już wtedy zaimponowały mi pewnością siebie i umiejętnością kreacji (nie, nie chodzi mi o ubrania). Wiktoria, wówczas 19-letnia, na pytanie czym się zajmuje - odpowiedziała, że jest tancerką. Jej młodsza (i większa) siostra zaś jest modelką.

Grycanki istnieją w świadomości Polaków już ponad pięć lat. Te dorodne panie przewijają się przez różne szołbizowe imprezy, chudną i tyją, robią się na seksowne z mniejszym lub większym powodzeniem, słowem: bywają. Nie one pierwsze są znane z tego, że są znane, bo mają kasę. Ale są dla mnie zjawiskiem szczególnym. Dlaczego?

Trudno powiedzieć, kto matka, kto córka

Udało im się osiągnąć to, co dla wielu kobiet jest szczytem marzeń: nie mieć wieku. Nie chciałam wierzyć, że widzę w tym gronie jakieś nastolatki, gdy patrzyłam na ich pierwsze zdjęcia sprzed kilku lat. Nie mogę także uwierzyć, że najlepiej z nich wyglądająca osoba - Marta - to matka tej całej ferajny. Może mieć czterdziestkę, może mieć i sześćdziesiątkę - trzyma się nieźle, wygląda apetycznie - gdy uwzględnimy apetyt panów w odpowiednim wieku. Ale jej córki? Tu już brak wieku nie jest zaletą. Bo gdybym miała strzelać, dałabym każdej z nich dwadzieścia lat więcej, niż mają w rzeczywistości, a to chyba słaby komplement?

Są królowymi imprez i Instagrama

Niewątpliwie przyciągają spojrzenia, gdziekolwiek się nie pojawią. Przyznam, że gdy na potrzeby tego tekstu zajrzałam na Instagram Victorii i Marty, nie mogłam się oderwać. Co fota, to ciekawiej. I kiedy myślisz, że jakieś zdjęcie już nie ma sobie równych Bang! Pojawia się kolejne, jeszcze dziwniejsze, bardziej wygięte, wypięte, zdzióbkowane Chcę wierzyć, że one robią sobie z nas na Instagramie jaja. Ale pewnie to wszystko jest, niestety, zupełnie serio.

Marta GrycanMarta Grycan Instagram.com/martagrycan Instagram.com/martagrycan

Marta GrycanMarta Grycan Screen z Instagram.com/martagrycan Screen z Instagram.com/martagrycan

Instagram.com/victoriagrycan

Victoria GrycanVictoria Grycan Instagram.com/victoriagrycan Instagram.com/victoriagrycan

Jaki kraj, takie Kardashianki?

Rozumiem, że idea bycia znaną z tego, że się miało kasę na starcie, by zaistnieć w świadomości narodu (a potem już się koło toczy, czasem trzeba je tylko lekko popchnąć, by rozpędu nie traciło), musiała przyjść nad Wisłę. Mamy kilka gwiazdek, które bywają i prężą się na ściankach. Jednak taki klan, gdzie i matka, i córka (a nawet więcej córek) wyginają się do zdjęć w obcisłych wdziankach - ot, tak dla samego wyginania się i bez kontekstu - to jest jeden. Grycanki. Nie ukrywają swojej fascynacji klanem Kardashianek. Wyraźnie się na nich wzorują.

Balansują na krawędzi luksusu i tandety

To naśladownictwo przejawia się między innymi miłością do drogich ciuchów. Jestem przekonana, że to, na co patrzę ze zdziwieniem i przerażeniem (horror, pamiętacie?) - to są bardzo drogie ubrania, jeszcze droższe buty, że nie wspomnę już o luksusowych dodatkach. Co zrobić - ładnemu we wszystkim ładnie. A innym - cóż

Victoria i Marta GrycanVictoria i Marta Grycan Instagram.com/martagrycan Instagram.com/victoriagrycan

Czerpią inspirację z Wielkiego Świata

Na przykład inspirują się popkulturą. Ot, chociażby filmem o rodzinie Adamsów:

Victoria i Marta GrycanVictoria i Marta Grycan Instagram.com/martagrycan Instagram.com/martagrycan

Dobra, żarty na bok. Zupełnie serio - Grycanki starają się być na bieżąco z trendami na świecie. Oczywiście celują głównie w piękne kobiety, które odniosły sukces i są rozpoznawalne na całej kuli ziemskiej - może po to, by trochę tego fejmu spłynęło i na nie? Wszak media porównują je wtedy do takiej Christiny Hendricks czy Kim Kardashian Helou, pojawić się w jednym tytule u boku którejś z NAPRAWDĘ znanych na świecie kobiet? Przecież to plus dziesięć do fajności.

Marta GrycanMarta Grycan Instagram.com/martagrycan Instagram.com/martagrycan

Victoria Grycan i Kim KardashianVictoria Grycan i Kim Kardashian Instagram.com/victoriagrycan/ Instagram.com/victoriagrycan/

Na koniec - terapeutyczne wnioski

Wiecie co? W sumie, to ja im zazdroszczę. Nie tej kasy nawet (choć nie pogardziłabym rodzinną fortuną, a co). Ale zazdroszczę im tego, że one zdają się być serio z siebie zadowolone. Z tymi wielkimi tyłkami i - umówmy się - urodą niekoniecznie predestynującą do udziału w wyborach miss. Wrzucają swoje zdjęcia do internetu - tak samo, jak robią to aniołki Victoria Secret, modelki z okładek Vogue'a czy inne gwiazdki i celebrytki, które na ogół łączy jedno: są ładne. Grycanki są zadbane i mają dużo kasy, ich uroda natomiast jest dyskusyjna. Mogą się podobać - ja akurat nie przepadam za solarnianą opalenizną w środku zimy i opiętych ciuchach na zbyt potężnych kształtach.

Ale grania na nosie hejterom i życia bez kompleksów mogłyby się od nich uczyć całe zastępy atrakcyjnych dziewcząt, które mimo warunków, uważają, że mają tu i ówdzie za wiele.

Zobacz wideo

Gosia Tchorzewska

Pobierz nową aplikację Plotek.pl na telefony z Androidem

Więcej o: