Fibak: Hugh Grant potrafił u mnie mieszkać 2 miesiące. Opowiedział też o relacjach z byłymi żonami

"Nie lubię słowa luksus, to się kojarzy ze snobizmem. Nie czuję się ani snobem, ani reprezentantem żadnego luksusu. Najbardziej lubię spacery, czy z rodziną, czy ze znajomymi, Krakowskim Przedmieściem czy wzdłuż morza w Monako, spacer w Alpach. I to daje mi największą satysfakcję" - Wojciech Fibak był bohaterem niedzielnego programu "Uwaga. Kulisy sławy".

W programie o Wojciechu Fibaku nie sposób było nie mówić o jego znanych znajomych. Były tenisista sam chętnie o nich rozmawia. Zapytany o to, kto w jednym z jego domów zatrzymywał się na najdłużej, odpowiedział :

To chyba Hugh Grant. On często, gdy byłem w Stanach, przyjeżdżał do domu paryskiego i tam potrafił miesiąc czy dwa mieszkać. Jeździł na moim rowerze na zakupy, w czapeczce, żeby wszyscy go nie poznali.

Domu w Paryżu, a także w Nowym Jorku Fibak już nie ma. Są za to te w Warszawie, Poznaniu, Monte Carlo i Genewie. Z tym nowojorskim domem wiąże się wiele wspomnień.

Moja posiadłość pod Nowym Jorkiem była często odwiedzana przez znajomych. Lubił Jerzy Kosiński przyjeżdżać na weekendy. Nawet kiedy byłem we Francji, to on przyjeżdżał i tam się dobrze czuł, wśród tego personelu polskiego, wśród polskich książek, polskich obrazów. Mówił, że tam świetnie tworzy. Jan Nowak-Jeziorański, Zbigniew Brzeziński... - mówił w "Uwadze".

Przyjęcie u Fibaka wspominał w programie Mariusz Czerkawski:

Miałem być okazję na jego urodzinach w Hamptons na Long Island. Była Stephanie Seymour czy Robert De Niro, przychodzili i witali się z nim.

Mariusz Czerkawski i Wojciech FibakMariusz Czerkawski i Wojciech Fibak KAPiF KAPiF

W swoim gabinecie Wojciech Fibak ma wiele zdjęć ze znanymi osobami, m.in. księciem Albertem z Monako czy Nicolasem Sarkozym.

Mieszkałem wiele lat w Paryżu, Nowym Jorku, no i tenis otwierał różne furtki, jeszcze do tego kolekcjonowałem sztukę, także udało się poznać wiele ciekawych postaci. Tu widzę Robert De Niro u moich rodziców, próbuje jakieś specjały przygotowane przez moją mamę.

Fibak podkreślał, że jego domy za granicą zawsze były "polskie".

Jeszcze w tych starszych czasach pani Wanda czy pani Celina przygotowywały białą kiełbasę, bigos czy flaki, kotlet schabowy. Moi sąsiedzi w Stanach, a sąsiadów miałem wyjątkowych: Mick Jagger, Diana Ross, oni próbowali różnych dań, kojarzyli te dania z Polską. Andy Warhol, który podziwiał prace polskich artystów, też przychodził.

Wojciech Fibak, konsekwentnie, w programie nie skomentował ani słowem prowokacji tygodnika "Wprost". Mówił za to o swoim życiu prywatnym, a konkretnie o relacjach, jakie go łączą z dwiema byłymi żonami.

Harmonia panuje w tych wszystkich związkach. Nigdy nie było żadnych dysonansów, kłótni czy niczego takiego. Jeżeli tylko, to było wymysłem jakiejś prasy kolorowej.

Były tenisista ma dwie córki z pierwszą żoną, jedną z drugą oraz pięcioro wnuków.

Wojciech Fibak z żonąWojciech Fibak z żoną Kapif Olga i Wojciech Fibakowie / Kapif

Abc

Więcej o: