Andziaks rozpętała burzę, kupując telefon sześcioletniej córce. Przybysz zdradziła, jak sytuacja wygląda u niej

W najnowszym wywiadzie Sylwia Przybysz zdradziła, czy jej córki mają już własne telefony. Okazuje się, że influencerka ma w tej kwestii bardzo konkretne zasady, których konsekwentnie się trzyma.
Sylwia Przybysz z córką
Fot. Instagram/sylwiaprzybysz

Sylwia Przybysz i Jan Dąbrowski są już małżeństwem od kilku lat. W 2020 roku na świat przyszła ich najstarsza córka Pola. Rok później powitali jej młodszą siostrę Nelę, a pod koniec maja 2023 roku urodziła się ich najmłodsza pociecha, Jaśmina. Para chętnie pokazuje w sieci kadry z prywatnego życia. Ostatnio Przybysz udzieliła szczerego wywiadu, w którym niejako odniosła się do zamieszania wokół Andziaks - influenerka niedawno pochwaliła się, że kupiła swojej sześcioletniej córce telefon, który miał być swego rodzaju prezentem od nowo narodzonego brata. Okazuje się, że Przybysz i Dąbrowski są zdecydowanie bardziej rygorystyczni w tej kwestii. 

Zobacz wideo Dąbrowski sam planował być piłkarzem. Dlaczego Szczęsny to jego idol?

Sylwia Przybysz nie chce, by jej dzieci korzystały z telefonów. "Nie mają dostępu"

W rozmowie z Party.pl Przybysz przyznała, że jej córki nie tylko nie mają własnych telefonów, ale również nie korzystają na co dzień z ich urządzeń. - Nie mają dostępu do telefonów. Jeżeli biorą nasze telefony, to po to, żeby zrobić jakieś zdjęcie. Często się pytają: "Możemy zrobić zdjęcie czegoś tam?" No i jak najbardziej tu pozwalamy. One też mają takie swoje zabawkowe aparaty, bo bardzo lubią robić zdjęcia. Nie mają dostępu tak, żeby przeglądać internet bądź w ogóle cokolwiek robić w telefonie, to nie. Nawet nie ciągnie ich do tego - mówiła. A wy jakie macie podejście w tej kwestii? 

Sylwia Przybysz i Jan Dąbrowski wyjeżdżają z Polski. "Duże przedsięwzięcie" 

W tej samej rozmowie influencerka zdradziła, że szykuje się do rodzinnego wyjazdu za granicę. Przybysz i Dąbrowski pomieszkają przez dwa miesiące w Kanadzie. Okazuje się, że w ich przypadku taka wycieczka będzie sporym wyzwaniem logistycznym. "Ja na to mówię wyprowadzka, bo życie musimy jakoś zaplanować, nie traktuję tego, jak wakacji, bo chcemy, żebyśmy i my i one [córki - przyp.red.] coś wynieśli z tego. Zaplanowaliśmy jakieś zajęcia dodatkowe, jakieś aktywności, żeby nie było tak, że nic nie robimy i mamy wakacje, tylko to życie tam się toczy. Żeby to było dla nich coś normalnego. Duże przedsięwzięcie, ale ekstra nam to wychodzi" - opowiadała. 

Więcej o: