Dominika Gwit jest aktorką teatralną i filmową, znaną z takich produkcji, jak "Galerianki" czy "Przepis na życie" i ma wierne grono fanów, którzy śledzą ją w mediach społecznościowych. Aktorka i jej mąż Wojciech Dunaszewski niedawno zostali rodzicami. Gwit chętnie opowiada o macierzyństwie na Instagramie. Przyznała też, że przeszła długą drogę, zanim udało jej się zajść w ciążę. Tym razem zabrała głos na temat zdjęć, które niedawno obiegły sieć. Aktorka została sfotografowana przez paparazzi na spacerze z synem.
Dominika Gwit nie ukrywa, że zachowanie fotoreporterów nie jest dla niej komfortowe i czuje się śledzona. Jednak nawet w takiej sytuacji wykazała się dystansem i poczuciem humoru.
Piszecie do mnie, że widzieliście w internecie, że mi paparazzi stoją pod domem i mnie śledzą na spacerze. No faktycznie tak jest. Jak ich zobaczę następnym razem, wezmę kija i ich pogonię. I pokażę wam ich na Instagramie, co byście zobaczyli, jak wyglądają tacy smutni ludzie. Wezmę kija i pogonię - żartowała na InstaStories.
Fani byli zaniepokojeni tym, że aktorka jest śledzona przez paparazzi. Gwiazda zapewniła, że stara się tym nie przejmować.
Wy też się nie przejmujcie, bo piszecie mi wiadomości, że wam przykro, żebym się nie przejmowała. Nie przejmuję, ale to faktycznie jest przykra sprawa.
Dominika Gwit kwitnie po porodzie. Niedawno pojawiła się w "Dzień dobry TVN", gdzie opowiedziała o staraniach się o dziecko i pierwszych chwilach z synem. Fani byli zachwyceni jej wyglądem.
Ceniony dziennikarz nie żyje. "Dziękujemy ci za wszystko"
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Maryla Rodowicz szuka pracowniczki. Takie stawia wymagania
Meghan i książę Harry wśród tłumów fanów w Wielkiej Brytanii. Ekspertka wskazuje problem
To dlatego Chajzer tak szybko oświadczył się Biance. Miał konkretny powód. Po nowym podcaście w komentarzach wrze
Wszyscy mówią o wpadkach nowej rzeczniczki Białego Domu. "Największym problemem było..."
Wcielił się w Jana Borysewicza w głośnym filmie. Aktor jest synem legendy TVP
Znawca Biblii nie wytrzymał po słowach Wojciecha Cejrowskiego. "Zwyczajne bzdury"
Zobaczył zapis w menu i odechciało mu się obiadu. "I nie chodzi o to, że mnie nie stać"