Katarzyna Glinka padła ofiarą okrutnej plotki. "W ramach kary zamknęła swoje dziecko w samochodzie". Aktorka reaguje na agresywną wiadomość internautki

Katarzyna Glinka w bardzo emocjonującym wpisie odpowiedziała na zarzuty jednej z internautek, jakoby miała zastosować kilka lat temu "przemoc psychiczną" nad synem. Wszystko z powodu plotki z 2015 roku.
Katarzyna Glinka
WBF

Katarzyna Glinka od kilku lat samotnie wychowuje syna Filipa. Niedawno chwaliła się, że chłopiec skończył zerówkę i we wrześniu zaczyna naukę w szkole. Teraz jednak musi bronić swojego dobrego imienia. Wszystko z powodu jednej okrutnej plotki sprzed czterech lat i nadzwyczaj dociekliwej internautki.

Katarzyna Glinka broni się przed zarzutami

W 2015 roku portale plotkarskie obiegła plotka, z której wynikało, że jedna z warszawskich aktorek miała ponoć zamknąć za karę płaczące dziecko w samochodzie na parkingu podziemnym w bloku. Sytuację tę ze szczegółami opisywał wtedy Zbigniew Urbański, dziennikarz, powołując się na to, co widział jego znajomy.

Choć nigdzie nie padło nazwisko aktorki, niektórzy uznali, że chodzi o Katarzynę Glinkę. Nic z tych rzeczy. Zarówno Zbigniew Urbański, jak i Katarzyna Glinka dementowali te informacje. Jak widać, po czterech latach plotka wciąż gdzieś krąży, bowiem dopiero co pod jednym ze zdjęć pani Katarzyny pojawiło się oskarżenie jednej z fanek:

To pani podobno w ramach kary zamknęła swoje dziecko w samochodzie. Ja pierwsze co pomyślałam to o pani, potem wiele źródeł wskazywało na panią. Przypadek? Jak można być tak okrutnym?! To jest już przemoc psychiczna. Żałuję, ze nie zostało to porządnie nagłośnione - napisała zaangażowana fanka.
 

Problem w tym, że to plotka, która naprawdę nie dotyczy Katarzyny Glinki. Aktorka kolejny raz odniosła się do tej sytuacji na swoim profilu na Instagramie, zmuszona bronić swojego dobrego imienia:

Trzeba mieć naprawdę mocno nieciekawe swoje życie, żeby grzebać w cudzym. NIGDY nie ośmieliłabym się napisać do kogoś w takim tonie, zakładając "oczywistą prawdę", bo przecież wie Pani ze źródła, była Pani w samochodzie obok i widziała na własne oczy, prawda??? - odniosła się do wpisu.

Katarzyna Glinka napisała, jak cztery lata temu zareagowała na krążącą w najlepsze plotkę:

Osobiście omówiłam sytuację ze Zbyszkiem Urbańskim, który był świadkiem zdarzenia jak i autorem tekstu - na swoim facebookowym profilu oficjalnie napisał, że nie mam z tym wydarzeniem nic wspólnego. Jednak czy Panią interesuje PRAWDA???

Jak widać, nawet jeśli minęło tyle czasu, to pomimo tłumaczeń nie da się uniknąć kolejnych posądzeń.

Katarzyna Glinka broniona przez fanów

Na szczęście takich osób, jak pani, zarzucająca Katarzynie Glince rzeczy niegodne, jest bardzo mało, zaś aktorka może liczyć też na wsparcie swoich fanów:

Jesteś cudowną mamą dla Filipa, czułą, troskliwą, ale też konsekwentną i dającą przestrzeń na rozwój. Żaden wpis "w internetach" tego nie zmieni.
Straszne jest to, że tylko dlatego, że się jest tzw. osobą publiczną, trzeba się notorycznie tłumaczyć, że się nie jest wielbłądem...

Katarzyna Glinka w komentarzach zapowiada, że nie zamierza chować głowy w piasek i udawać, że nie widzi, kiedy kopią. Możemy być pewni, że jeśli jeszcze kiedyś ten temat się pojawi, to aktorka znowu odpowie.

Katarzyna Glinka nie jest pierwszą - i niestety nie jest też ostatnią - aktorką, która musi radzić sobie z hejtem i anonimowością w internecie. Skąd to się bierze?

Zobacz wideo
Więcej o: