Edward Linde-Lubaszenko cztery razy się żenił. Nie był w stanie odmówić

Edward Linde-Lubaszenko miał burzliwe życie uczuciowe, o którym swego czasu rozpisywały się media. Aktor sam nawet komentował niektóre doniesienia dotyczące relacji.
Edward Linde-Lubaszenko
KAPiF

Edward Linde-Lubaszenko zasłynął jako wybitny aktor i ojciec również cenionego artysty, Olafa Lubaszenki. Pierwszą żoną aktora została z kolei Asja Łamtiugina, a o dwóch kolejnych nie było tak głośno w mediach. Wiemy, że ostatnią małżonką była Beata Paluch, z którą doczekał się córki Beaty. Jesteście ciekawi, co więcej wiadomo na temat związków nieżyjącego już aktora?

Zobacz wideo W związku Myszkowskiego zdarzają się kłótnie?

Edward Linde-Lubaszenko tak mówił o relacjach. Nietypowe podejście aktora

Pierwsze małżeństwo aktora nie przetrwało próby czasu, a o przyczynie takiego stanu rzeczy opowiadał "Gazecie Krakowskiej". "Moja żona zakochała się w pewnym reżyserze filmowym i do niego odeszła z synem. No, może nie odeszła, bo to ja wyprowadziłem się do teatralnego mieszkania i jej zostawiłem wszystko. Mam taką zasadę postępowania z kobietami, że kiedy mnie nie chcą, to odchodzę. Nie to nie, bez łaski" - ujawnił dawniej Linde-Lubaszenko. W kolejnych małżeństwach nie zabrakło nieporozumień. Finalnie chwalił przedostatnią żonę.

"Trzecia była najbardziej w porządku. (...) Ona bardzo chciała mieć dziecko, ale to było niemożliwe. Po kolejnym poronieniu zaproponowałem, żeby znalazła sobie kogoś innego, kto będzie miał odpowiednią grupę krwi" - wyjawił aktor. Beatę Paluch poznał z kolei będąc wykładowcą warszawskiej Akademii Teatralnej. Przy okazji rozmowy o związkach, aktor nie ukrywał szczerości dotyczącej tego, jak działał na kobiety. "Mam jeszcze taką teorię, że przy mnie kobiety po prostu tracą swój blask i muszą szukać sobie mężczyzn, przy których będą wyglądać efektownie" - zaznaczył.

Edward Linde-Lubaszenko został zapytany o stworzenie trwałego związku

Aktor nie bał się dać szansy miłości kolejny i kolejny raz. Na łamach "Dobry Tydzień" opowiedział, z jakiego powodu nie miał na koncie trwałej, szczęśliwej relacji. Odniósł się wówczas do dzieciństwa. "Po doświadczeniach z dzieciństwa i rodzinnego domu? I jeszcze w świecie artystycznym! Zresztą, nie ma szczęśliwych rodzin. Żeniłem się cztery razy, bo nie umiałem kobietom powiedzieć "nie", jak mi proponowały małżeństwo" - przekazał Linde-Lubaszenko, który dorastał w wojennej rzeczywistości. Poznał swojego ojca dopiero w wieku 11 lat.

Więcej o: