Stuart B. opublikował pierwszy film od trzech lat. Mówi o pobiciu w Luton

Stuart B. zniknął z dnia na dzień z mediów społecznościowych i już nie udzielał się w polskich mediach społecznościowych. Jego odejście było łączone z głośnym materiałem Justyny Suchanek. Mówiła ona o kimś, kto miał wyrządzić krzywdę młodej osobie. Sprawa powróciła przy okazji Pandora Gate, a były youtuber stał się jej głównym bohaterem. W końcu przerwał milczenie.

W ostatnim czasie głośno się zrobiło o sprawie Pandora Gate. Sylwester Wardęga i Mikołaj "Konopskyy" Tylko w materiałach na YouTubie przedstawili rzekome dowody na to, że twórcy starej gwardii mieli nawiązywać relacje z nieletnimi fankami. Głównym zamieszanym w sprawę okazał się być Stuart B., który trzy lata wcześniej zniknął z internetu po głośnej wypowiedzi jego byłej współlokatorki Justyny Suchanek. Prokuratura postawiła wobec niego zarzuty, a dodatkowo na mocy listu gończego został on zatrzymany przez brytyjską policję.

Zobacz wideo Markowska zabrała głos w sprawie Pandora Gate. Mówi o dzieciach

Stuu przerywa milczenie w sprawie Pandora Gate

Sytuacja nie obyła się jednak bez ostatniego słowa w sprawie samego zainteresowanego. Na kanale Amadeusza Ferrariego opublikowano film, który został nagrany przez Stuarta B. w piątek 13 października 2023 roku, czyli dzień przed zatrzymaniem. Odniósł się w nim do wydarzeń ostatnich tygodni, zaczynając dramatycznym: "Nagrywam to, w razie gdyby mi się coś stało". Potem nawiązywał bezpośrednio do tego, co rzekomo wypłynęło na jego temat. Twierdzi, że nie miał możliwości odniesienia się do tematu.

Zaczęło się od filmu Oli, do którego się chciałem odnieść, ale nie otrzymałem takiej możliwości, aby cokolwiek powiedzieć z mojej strony. To był pierwszy punkt, gdzie wiedziałem, że nie mogę liczyć na internet, media, jakichś redaktorów czy dziennikarzy, bo każdy ma swoją narrację, którą chce przedstawić. Wysłaliśmy z prawnikiem pismo, również do Konopskyyego i Wardęgi z prośbą. Wiedzieliśmy, że jakiś tam film będzie i chcieliśmy, żeby nam powiedzieli, co w nim będzie, żebym mógł powiedzieć swoją stronę. Zawsze są dwie strony. Jak to oglądałem, nie wierzyłem. Musiałem powiedzieć, jaka jest prawda - mówił Stuart B. w opublikowanym materiale.

Stuu mówi o pobiciu w Luton

Stuart B. poinformował, że nagrał tę wiadomość, ponieważ boi się o życie. -Chciałbym, żeby jakaś wiadomość została dla was i to będzie opublikowane tylko, gdyby coś mi się wydarzyło złego, co by było nie na miejscu albo będę podejrzewał krzywe rzeczy, zagrania. Takie rzeczy dzieją się już teraz, dlatego to nagrywam teraz [...] Ja siedzę, patrzę w ścianę i nie mogę uwierzyć w to, co się w tej chwili dzieje - dodał.

Na samym końcu youtuber odniósł się do doniesień na temat tego, że został pobity w Luton przez osobę, która rzekomo miała go zaprowadzić na komisariat. -Ja nie wierzę w to, co się dzieje. Kłamstwa, że zostałem pobity, że ja to wymyśliłem, uciekłem i się kryje w Anglii. Byłem na zakupach. Kupowałem rzeczy dla mamy. Gdzie się mogę ukrywać w sklepie, gdzie zostałem napadnięty przez Polaka, który zaczyna krzyczeć na mnie i nagrywać jak jeszcze nic się nie działo. Nikt mnie nie szukał - zakończył.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.