"Cokolwiek robię, teraz jestem Marilynem Mansonem". Napaść seksualna, przemoc, zastraszanie. Byłe partnerki czekają na sprawiedliwość

Od lat 90. był prowokacyjnym ulubieńcem mediów. Dziś jego eks partnerki twierdzą, że po relacji z nim cierpią na zespół stresu pourazowego i depresję. Przeciwko Marilynowi Mansonowi toczą się cztery postępowania - czy to jednak wystarczy, by z nim wygrać?

Więcej kontrowersyjnych historii gwiazd przeczytasz na Gazeta.pl.  

Prowokator z obrysowanymi czarną kredką oczami, rozmazanymi cieniami, krwistoczerwoną szminką i białą jak mąka twarzą. Do tego patrząca prosto do aparatu niebieska soczewka kontaktowa i srebrny uśmiech - postaci wyglądającej jak czarny charakter nie da się pomylić z nikim innym. Niecały rok temu wyszło na jaw, że dobrze wszystkim znany wizerunek Marilyna Mansona może nie być tylko wytworem specjalistów. Dla jednych buntownik, nonkonformista, wizjoner, dla skrzywdzonych przez niego osób oprawca, który odebrał im poczucie własnej wartości, niszczył psychicznie i fizycznie. Gdy w lutym Evan Rachel Wood opowiedziała o koszmarze, jaki przeżyła, będąc w związku z Mansonem, w sprawiedliwym świecie oznaczałoby to dla niego upadek, tym bardziej, że błyskawicznie do zeznań skrzywdzonej Wood zaczęły dołączać kolejne kobiety. Tak się jednak nie stało. Dwa tygodnie temu wokalista został nominowany do Grammy i - choć m.in. wytwórnia płytowa Loma Vista i agencja CAA zerwały z nim współprace, producenci seriali "American Gods" i "Creepshow" zrezygnowały z odcinków z jego udziałem, a menedżer Tony Ciulla zwolnił się z pracy - to i tak nie zapowiada się, by Manson odszedł w zapomnienie. 

Zobacz wideo Brutalna historia, która wstrząsnęła Hollywood. Sharon Tate, żonę Romana Polańskiego, spotkała tragedia

Skrzywdzone przestają milczeć

1 lutego Evan Rachel Wood napisała na Instagramie:

Mój oprawca nazywa się Brian Warner, znany światu również jako Marilyn Manson. Zaczął mnie napastować, gdy byłam nastolatką i okropnie znęcał się nade mną przez kolejne lata. Zostałam poddana praniu mózgu i zmuszona do uległości. Nie chce żyć w strachu przed odwetem, oszczerstwami lub szantażem. Jestem tutaj, aby zdemaskować tego niebezpiecznego człowieka i wskazać wiele gałęzi przemysłu, które mu to wszystko umożliwiły, zanim zrujnuje życie innym. Wspieram ofiary, które nie będą już milczeć.
 

Od jej wyznania wszystko się zaczęło. W przypływie odwagi inne kobiety zaczęły przedstawiać zarzuty przeciwko Mansonowi, opisując wstrząsające doświadczenia, które według nich obejmowały napaść seksualną, znęcanie się psychiczne i/lub różne formy przymusu, przemocy i zastraszania.

Manson wówczas opublikował oświadczenie na swoim koncie na Instagramie, jednak nie odniósł się do żadnych konkretnych zarzutów:

Oczywiście, moja sztuka i moje życie od dawna przyciągają kontrowersje, ale te ostatnie twierdzenia na mój temat są okropnymi zniekształceniami rzeczywistości. Moje intymne relacje zawsze były całkowicie zgodne z podobnie myślącymi partnerami. Bez względu na to, jak, i dlaczego, inni decydują się teraz błędnie przedstawiać przeszłość, taka jest prawda.

Manson nie zareagował tak, jak zazwyczaj sprawcy odpowiadają na takie zarzuty. Nie zaprzeczał, że to, co mówi Wood jest nieprawdą, a jedynie zasugerował, że nie robił nic wbrew woli jej i innych partnerek.

Medialny wytwór czy prawdziwy potwór?

W latach 90. Marilyn Manson zaczął stopniowo, w imię sztuki, przekraczać kolejne granice. Odrzucał wszelkie wartości - gardził religią, rozdzierając Biblię na koncercie, ze sceny wykrzykiwał nienawistne "We hate love, we love hate" i tworzył piosenki z tekstami, takimi jak "Nienawidź każdego sku*wysyna, który stanie ci na drodze". Jak wspomina fotografka i była członkini fanklubu Mansona Laura Werder w rozmowie z "Rolling Stone", wokalistka sprawiał, że ludzie byli w stanie zrobić dla niego naprawdę wiele. Dawał im poczucie, że nie ma żadnych granic. Pamięta, że Manson zachęcał ich do kompletnie odjechanych rzeczy.

To było coś w stylu: twój ojciec zemdlał pijany i nagi, ty piszesz "Marilyn Manson" na jego łysym czole i robisz zdjęcie - wspomina Werder.

W swoich piosenkach śpiewał o mizoginistycznej, męskiej dominacji: "Kto mówi, że gwałt na randce nie jest miły? - pytał w "White trash", a w "Sweet Tooth" podkreślał, że lubi strach wymalowany w oczach partnerek: "Pragnę cię bardziej, gdy się mnie boisz". Po jednym z koncertów powiedział publiczności: "Kiedy się śmiejesz po tym, jak ją przelecisz, to nie jest gwałt". Nikt jednak nie zastanawiał się czy to, o czym śpiewa i mówi podczas występów, ma jakieś przełożenie na fantazje w prawdziwym życiu. 

Poza brutalną twórczością zdarzało mu się zresztą opowiadać o osobistych traumach i pokazywać ludzką stronę. Mówił o dziwnych relacjach z matką, wobec której zdarzało mu się być agresywnym. Jak tłumaczył, wszystko w obronie ojca. Kiedyś rzucił jej prosto w twarz szklaną butelką perfum, gdy myślał, że zdradziła tatę. Przekonywał, że krzywdził, ale to dlatego, że sam był krzywdzony.

Jako dziecko doświadczyłem nadużyć seksualnych ze wszystkich stron - stwierdził.

Choć brutalny atak na matkę miał miejsce jeszcze w dzieciństwie, to byli przyjaciele Mansona są przekonani, że dopiero u szczytu kariery przesiąkł medialnym wizerunkiem i przez lata stopniowo stawał się bardziej Marilynem Mansonem, a mniej Brianem Warnerem. Poczuł, że jego elokwencja, w połączeniu z jego dziwacznym wyglądem, pozwala mu być ulubieńcem mediów. Do tego stopnia, że najbardziej szokujące wypowiedzi były normalizowane - i przez dziennikarzy, i przez osoby z branży. 

Ashley Walters, były asystentka Mansona, która zdecydowała się na pozew przeciwko niemu mówi, że chętnie opowiadał ludziom o dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, w którym wykorzystywał seksualnie partnerki. Jeszcze inny asystent, Ryan Brown, który pracował z Mansonem przez osiem lat, zaprzecza, by kiedykolwiek widział kobiety zamknięte w "pokoju złych dziewczynek", ale wszyscy wiedzieli, że miał w swoim domu coś takiego. Artysta sam zresztą potwierdził istnienie pomieszczenia. 

Jeśli ktoś jest zły, mogę go w nim zamknąć i jest dźwiękoszczelny - chwalił się w w 2012 roku.

Manson zacznie w końcu być traktowany jak sprawca przemocy?

Magazyn "Rolling Stone" zdecydował się na obszerne śledztwo dotyczące Marilyna Mansona. Dziennikarze przeprowadzili rozmowy z ponad 55 osobami, zaglądali do akt i sięgali do twórczości. Analizowali jego wypowiedzi z przeszłości i stopniowo zauważali, jak bardzo te słowa pokrywały się z późniejszymi zeznaniami kobiet doświadczających z jego strony przemocy. Okazało się, że już na początku kariery w latach 90. pokazywał znajomym kompilacje nagrań z dziewczynami, które uprawiały z nim seks oralny. Oczywiście prawdopodobnie bez ich zgody. Często żartował z gwałtu, a w swoim pamiętniku z tamtych lat opisywał jedną z sytuacji sugerując, że uprawiał seks z kobietą, która tego nie chciała. Z kilkunastu zeznań jego byłych partnerek wynikało, że na początku był uroczy - schlebiał, otaczał opieką, prawił komplementy, a jednocześnie powoli wprowadzał w liczne fantazje z ich udziałem. Jednej z nich po tygodniu wyznał miłość, wspominał o ślubie i dziecku. Okazało się jednak, że wszystkie zwodził w podobny sposób i manipulował, by później móc wykorzystywać. Jedną z nich była Esmé Bianco, aktorka znana m.in. z "Gry o tron", która w maju rozpoczęła sądową walkę z Mansonem.

Dajemy strasznie dużo luzu takim mężczyznom - zwłaszcza w przemyśle muzycznym. Wychodzimy z założenia, że jeśli nie jesteś kobieciarzem i mizoginem, to czy w ogóle można cię nazwać gwiazdą rocka? - pytała.

Więcej na temat zeznań aktorki przeczytacie tutaj: Gwiazda "Gry o tron" oskarża Marilyna Mansona o przemoc. Piosenkarz miał gonić ją z siekierą i kaleczyć nożem. "Byłam więźniem"

Artysta, który został oskarżony przez kilkanaście kobiet i jest w trakcie czterech postępowań, wciąż medialnie istnieje i, patrząc na ostatnie doniesienia, trudno będzie zachwiać jego pozycję. Kanye West zaprosił go do współpracy przy płycie "Donda", a kilka tygodni temu otrzymał za ten album i piosenkę "Jail" nominację do Grammy. Choć ostatecznie organizatorzy wykreślili Mansona ze względów proceduralnych z drugiej nominacji, to wciąż może jeszcze otrzymać nagrodę w kategorii album roku. Czy to w ogóle możliwe, by oddzielić jego szkodliwe i agresywne czyny od medialnego wizerunku brutalnego artysty bez zasad?  

Cokolwiek robię i mówię, teraz jestem Marilynem Mansonem. To nierozerwalne - powiedział w 2003 roku.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.