Nagranie, na którym tiktoker posługujący się nickiem ernest.szcz, opowiada o rzekomym zachowaniu Julii Wieniawy, szybko stało się viralem w sieci i zyskało ponad milion wyświetleń. Mężczyzna twierdził, że obsługiwał celebrytkę w jednej z popularnych drogerii. - To było najgorsze spotkanie z artystą, jakie kiedykolwiek miałem w życiu. Opryskliwa, roszczeniowa i taka dziwnie energetyczna. Moim zdaniem pod płaszczykiem delikatnego i skromnego uśmiechu kryje się zupełnie inna osoba - mówił.
Z redakcją portalu Pudelek skontaktował się pełnomocnik Julii Wieniawy, Marcin Marcinkiewicz. Przekazał oświadczenie nawiązujące do nagrania krytykującego gwiazdę. "Działając w imieniu Pani Julii Wieniawy - Narkiewicz i przekazując jej stanowisko, pragnę podkreślić, że pani Julii i jej bliskim jest niezwykle przykro, że do sfery publicznej dociera rzekoma 'historia' rozpowszechniana przez nieznaną osobę korzystającą z platformy TikTok i opisana następnie m.in. w artykule portalu www.pudelek.pl, która nigdy nie miała miejsca, będąca kolejnym dotyczącym Pani Julii fake newsem, których jest ona niestety częstą ofiarą" - podkreślił. Pełnomocnik gwiazdy przypomniał, że niedawno w sieci krążył fake news o śmierci Wieniawy. W oświadczeniu czytamy, że zwykle celebrytka nie zwraca uwagi na takie publikacje, ale jako że informacja przedostała się do mediów, generuje hejt.
Mając to na uwadze, Pani Julia mówi stop fake newsom oraz stop nawoływaniu do hejtu
- przekazano w oświadczeniu. "Dla dobra publicznego nie można pozwolić na to, że każdy może bezkarnie tworzyć nieprawdziwe historie o innych i publicznie je wygłaszać. Dotyczy to nie tylko osób publicznych, ale także każdego, kto może zostać pomówiony i zaatakowany w internecie" - zaznaczył. Mecenas przekazał również, że Wieniawie trudno jest się bronić w takiej sytuacji. Dodał, że w mediach pojawiło się wiele hejterskich komentarzy, które wynikały z nagrania tiktokera. "Pani Julia liczy, że stosowne organy podejmą stosowne czynności dot. możliwości popełnienia przestępstw w opisanej wyżej sytuacji" - podsumował.
Portal Pudelek postanowił skontaktować się z autorem wyżej wspomnianego nagrania. Tiktoker odniósł się do sytuacji. "Jestem zwykłym, szarym człowiekiem, niewidocznym dla takich ludzi jak ona. Jak mogłem zostać zapamiętany, widząc po komentarzach, że nie jestem jedyny? Przy naszym spotkaniu nie było awantur, wyzwisk, krzyków. Nie było fajerwerków, to nie zapamiętała. Jednak ja zapamiętam to raczej na zawsze" - przekazał redakcji.
Sytuacja miała miejsce kilka dobrych lat temu. Mam nadzieję, że trochę sobie poukładała przez ten czas, jednak słysząc głosy z kuluarów, to chyba nierealne
- skwitował.
Przyjaciółka Dody opowiedziała o walce z rakiem trzustki. To był pierwszy niepokojący objaw
Szwedzki influencer boi się, że "dostanie zakaz wstępu do Polski". Poszło o pierogi
To już nie księżna, a przyszła królowa. Stylizacja Kate na Trooping the Colour mówi sama za siebie
To zwróciło uwagę ekspertki w stylizacji Kosiniak-Kamysz. Takich słów nikt się nie spodziewał. "Tego nie da się kupić"
W USA ostro walczą o Lewego. "Pokazali budynek, w którym Ania ma mieć studio fitness"
Oburzona Bomba skarży się po wizycie w luksusowej restauracji. "Powiedział, że mam stąd iść"
Nagranie z Martą Nawrocką obiegło sieć. Tak zachowała się w stosunku do kilkuletniej dziewczynki
Kate i William z dziećmi w doskonałych humorach na Trooping the Colour. Louis jak zwykle porwał tłumy
Mundialowy hit dzieli kibiców. Zły wybór? Shakira nie chciałaby usłyszeć, co powiedział nam Marek Sierocki