Schreiber o samodzielnym macierzyństwie po rozstaniu z politykiem PiS. Miała łzy w oczach [PLOTEK EXCLUSIVE]

Marianna Schreiber przechodziła przez trudny czas. Zostawił ją mąż, o czym dowiedziała się z mediów. Teraz samodzielnie wychowuje ośmioletnią córkę. Nam zdradziła, w jakim jest obecnie stanie.

Marianna Schreiber udzieliła ostatnio naszej reporterce, Karolinie Sobocińskiej, długiego wywiadu, w którym zdradziła sporo szczegółów. Zarówno tych dotyczących spraw zawodowych, jak i prywatnych. Co ciekawe, aktywistka otworzyła się również na temat samodzielnego wychowania córki po tym, jak polityk Prawa i Sprawiedliwości, a prywatnie jeszcze jej mąż, Łukasz Schreiber, zostawił ją, o czym dowiedziała się z mediów.

Zobacz wideo Marianna Schreiber o córce po rozstaniu z politykiem PiS. Przy tych słowach miała łzy w oczach"

Marianna Schreiber o córce. Polały się łzy

Marianna Schreiber nie ukrywa, że jej ukochana jedynaczka jest jej oczkiem w głowie. Po tym, jak została samodzielną mamą, robi wszystko, by jej córka miała zapewniony dobry byt. Przyznała w rozmowie z naszą reporterką, że jej zdaniem całkiem nieźle sobie radzi. Gdy jednak Marianna wspomniała o tym, co mówi do niej córka, w jej oczach pojawiły się łzy.

Bardzo się staram. Robię wszystko (...), żeby moja córka miała wszystko, żebym ja się nikogo nie musiała prosić o pieniądze i takie rzeczy, nie muszę tego robić. Uważam, że swojej córce zapewniam wszystko naprawdę na wysokim poziomie i ona dzięki temu nie czuje tego w ogóle. Nieraz mówi: mamo, widzę, że się o mnie martwisz i mówi: "nie martw się, nie chciałabym, żebyś się o mnie martwiła"

- powiedziała, za wszelką cenę próbując powstrzymać łzy.

Marianna Schreiber wciąż nie przepracowała rozstania z mężem. Bolą ją komentarze ludzi

Marianna Schreiber w rozmowie z Karoliną Sobocińską podkreśliła, że rozmowa o rozstaniu to wciąż dla niej niezwykle trudny temat. Dodała jednak, że stara się sobie radzić z całą sytuacją, ponieważ nie chce być postrzegana w Internecie jako postać tragiczna.

Wolałbym zostać dotkliwie pobita w oktagonie niż przeżyć coś takiego, no ale zdarzyło się, ja nie mam na to wpływu i tyle. Podnoszę się z tego, myślę, że mi się to dobrze udaje, nie chcę już też w mediach pokazywać, że cierpię, że jestem smutna. Czasami mówię o tym, ale też nie chcę być postacią tragiczną. To jest trudna rzecz dla mnie, bardzo trudna, w ogóle myślę, że dla każdej kobiety to trudna rzecz. Ale być może tak musiało być, ja to też jako osoba wierząca uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny i czasami cierpienie jest po to i po to człowiek nosi krzyż, żeby coś zrozumieć, żeby coś zobaczyć, żeby się o czymś przekonać albo żeby samemu coś zmienić

- dodała.

Schreiber prawdopodobnie pierwszy raz w życiu przyznała się również do tego, że bolą ją komentarze internautów. Dodała, że jest człowiekiem jak każdy inny i "również ma uczucia". A jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda uśmiechnięta Marianna, zapraszamy do naszej galerii na górze strony.

Czasami boli mnie, że ludzie oceniają mnie, że jestem jakaś taka nienormalna, bo z czegoś sobie robię żarty, ale taki jest mój content. Na co dzień jestem zwykłym, normalnym człowiekiem i też mam uczucia

- podsumowała.

Wierzycie w to, że czas leczy rany?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.