Nasza dziennikarka spotkała się ze Schreiber, ta spuściła jej łomot. "Dusiła mnie. Przytrzymywała kolanem" [WIDEO]

Marianna Schreiber porzuciła marzenia o byciu modelką i polityczką, ale świetnie sprawdza się jako żołnierka i zawodniczka Clout MMA. Postanowiłam sprawdzić, jak aktywistka przygotowuje się do walki. To bolało...

Marianna Schreiber już od dawna nie jest już tylko żoną swojego męża - sławnego polityka Prawa i Sprawiedliwości (któremu nota bene ostatnio przyświeca zła sława, czemu ciężko się dziwić, skoro pozostawił swoją żonę, o czym ta dowiedziała się z mediów). Ale od początku, w "dwóch słowach". Schreiber chciała być modelką, więc poszła do "Top Model". I chociaż nie odniosła sukcesu, to zaistniała w publicznej świadomości i dała się zapamiętać. Później zapragnęła robić to, co jej mąż i zaistnieć w świecie polityki. Założyła partię, ale ten pomysł jednak nie wypalił. Ostatecznie wybrała zupełnie inną opcję, by zapewnić bezpieczeństwo swojej ośmioletniej córce, którą wychowuje samotnie - zaczęła brać udział we freakfightach i walczy w Clout MMA. Pieniądze dobre, a że sport w sumie od zawsze lubiła (szczególnie piłkę nożną) - to czemu nie. I choć pierwsze walki poszły jej jak z płatka, w najbliższej zmierzy się z Wiktorią "Wiki" Jaroniewską - byłą piłkarką ręczną, co już może być sporym wyzwaniem. 

Zobacz wideo Marianna Schreiber totalnie mnie poskładała. U aktywistki pojawiły się łzy

Tak trenuje Marianna Schreiber. Spuściła mi łomot. Bolało!

Postanowiłam więc sprawdzić, jak wygląda trening Marianny Schreiber. Okazuje się, że aktywistka intensywnie przygotowuje się do walki pod okiem najlepszych. Gdy przybyłam pod halę sportową, gdzie trenuje Marianna, jej jeszcze nie było. Dopiero po ok. 30 minutach (czyli chwilę przed umówioną godziną treningu i wywiadu, który miałam z nią zrobić) z samochodu wyłoniła się długonoga piękność. W obcisłej minisukience przywitała się ze mną, od razu rzucając niewinnym żartem. "Chyba jest w dobrym humorze" - pomyślałam. I faktycznie, tak było. Mariannę naprawdę cieszył fakt, że zjawia się na trwającym kilka godzin treningu, gdzie upoci się i umęczy jak mało kto. No nic, wzięłam operatora, wskoczyłam w strój sportowy i uznałam "just do it", jak to w słynnej reklamie jednej z marek sportowych było. Gdy weszłam na salę, w której odbywał się trening, Marianna wraz z grupą zawodowców, którzy ćwiczą od wielu lat, a także w towarzystwie m.in. jednego z zawodników Clout MMA, już się rozgrzewała. I jeśli myślicie, że rozgrzewka polegała na paru pajacykach czy podskokach - jesteście w błędzie. 

Schreiber rzetelnie wykonywała polecenia trenera, biegając, skacząc, robiąc przewroty w przód, przewroty w tył i inne trudne ćwiczenia, których nazw nawet nie znam. I dobrze, bo mam wrażenie, że od samych nazw tychże ćwiczeń mogłabym się zmęczyć. Jedno było pewne - już wtedy wiedziałam, że Marianna ma nie tylko świetnie wyrzeźbione mięśnie, ale również ogromną, wręcz żołnierską sprawność fizyczną. Rozgrzewka trwała i trwała, Marianna, choć ewidentnie zgrzana, miała ochotę na więcej. W końcu przyszedł czas treningu właściwego, gdzie trener nie miał dla Schreiber litości. Musiała trenować tak jak wszyscy inni, bez żadnej taryfy ulgowej. Słuchała się wskazówek zarówno specjalisty, jak i kolegów i koleżanek, którzy "siedzą" w tym "trochę" dłużej niż ona. Widać było, że nauka nowych umiejętności sprawia jej ogromną frajdę.

W końcu przyszedł czas wywiadu, który miał z założenia nie być statyczny. Postanowiłyśmy zrobić go "walcząc". Już przy pierwszym pytaniu Schreiber zaskoczyła mnie, zakładając mi klucz na szyję, z którego nie mogłam się wydostać. Ale umowa to umowa - skoro miałyśmy "walczyć", to musiałam zadać pytanie, gdy aktywistka mnie "dusiła". Potem nie było lepiej - przytrzymywanie kolanem przy ziemi, podnoszenie mnie (a to wyzwanie) i inne, nieznane mi figury, nie sprawiały Schreiber żadnej trudności. Eks-polityczka ewidentnie świetnie się bawiła, mogąc jednocześnie trenować i odpowiadać na pytania. Usiadłyśmy dopiero, gdy zaczęły się tzw. prywatne tematy. Trudne. Bolesne. To wtedy oczy Marianny Schreiber - twardzielki na treningu - zaszkliły się, a w końcu poleciały łzy. Wytłumaczyła wówczas, co jako kobieta i matka czuje m.in. wychowując samotnie dziecko. Ale nie ma tu o czym pisać - koniecznie obejrzyjcie cały wywiad, który znajduje się na górze tekstu.

Marianna Schreiber ogłosiła radosną nowinę! "Kupiłam mieszkanie"

Marianna Schreiber udział w walkach traktuje jako dobrą zabawę, oderwanie od codzienności, ale również jak pracę - dlatego tak przykłada się na treningach. W środę 29 maja pochwaliła się radosną nowiną - kupiła mieszkanie, co było spełnieniem jej marzeń. "Spełniłam nasze [swoje i córki - przyp.red.] marzenie! Kupiłam mieszkanie. Nigdy nie przestańcie w siebie wierzyć. Nigdy nie przestawajcie wierzyć, że wasze marzenia, cele się spełnią… czasem trzeba długo czekać, ale nigdy nie wolno się poddać" - napisała motywacyjnie do swoich odbiorców. Aktywistka ma więc wiarę w siebie, w swoje marzenia i nigdy się nie poddaje. Ale to mogliście zobaczyć już, oglądając nasze wideo. A jeśli jesteście spragnieni zdjęć Marianny, koniecznie zajrzyjcie do naszej galerii na górze strony.

Marianna spuściła mi łomot?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.