Burza po werdykcie w drugim półfinale "Mam talent!". "Źle mi się na to patrzyło"

Drugi półfinał "Mam talent!" odbił się w sieci szerokim echem. Decyzja o awansie Lizy i jej psa do finału podzieliła internautów.
'Mam talent!'
Fot. 'Mam talent!'/TVN/screenshot

Za nami kolejny odcinek "Mam talent!". W drugim półfinale wystąpili: Angelika Kocur, BDS Cheerleaders, Enishi, Filip Suliński, Liza i Dina, Maciej Pałatyński, Marcel Kotuła, Marta Dębska, Michał Kandefer, a także Milena Tesarska. W "najlepszej" trójce znaleźli się: Liza i Dina, Milena Tesarska (młoda akrobatka) i Maciej Pałatyński (specjalista od jojo). Jurorzy postanowili dać szansę Milenie. Z kolei widzowie zdecydowali, że w finale powinna znaleźć się Liza, która na scenie występowała ze swoim psem. Werdykt nie wszystkim przypadł do gustu. 

Zobacz wideo Lanberry odrzucili w The Voice of Poland. "Słabo się poczułam"

"Mam talent!". Internauci chcą zmian w programie. "Żaden talent" 

Niektórzy internauci uważają, że Liza i jej pies nie powinni być w ogóle dopuszczeni do programu. "Uważam, że zwierzęta nie powinny występować w takich programach. Czuję, jakbym oglądała zwierzę w cyrku. Nie ma znaczenia dla mnie, że robi to ze swoją właścicielką... Źle mi się patrzyło, jak ten pies, jak w wojsku na końcu co chwilę siadał i patrzył na właścicielkę w taki wyuczony sposób" - czytamy. 

Część osób zwróciła również uwagę, że sztuczki pokazywane przez Lizę i Dinę nie miały nic wspólnego z talentem i były efektem tresury. "Żaden talent, tylko tresura", "Już chyba dwa razy wygrał pies, czas na zmiany" - pisali, ubolewając, że w finale zabrakło miejsca dla Pałatyńskiego. A wy co myślicie o wynikach drugiego półfinału? 

"Mam talent!". Pierwszy półfinał również rozgrzał internet do czerwoności 

W pierwszym półfinale w najlepszej trójce znaleźli się Marcelina Runewicz, Miłosz Jaskuła oraz Piotr Iwanicki i Pati Alen. Głosami widzów do finału awansowała Marcelina Runewicz. Jurorzy z kolei dali szansę Piotrowi i Pati. Dziesięcioletni Miłosz z nadmiaru emocji nie był w stanie powstrzymać łez. Kamery robiły zbliżenia na jego zapłakaną twarz, co nie spodobało się widzom przed telewizorami. "Moim zdaniem nie powinno się tego robić dzieciom…", "To był moment, w którym ktoś powinien wcisnąć 'STOP', a nie podkręcać dramaturgię. Trochę wstyd, serio" - pisali internauci. Warto jednak dodać, że Miłosz otrzymał "dziką kartę", czyli przepustkę od widzów, która daje mu szansę powrotu do walki o miejsce w wielkim finale.

Więcej o: