Małgorzata Rozenek w ostatnim czasie jest bardzo aktywna fizycznie. Najpierw pokazywała, jak bladym świtem regularnie ćwiczy na siłowni. Później chwaliła się treningami z Robertem Karasiem, z którym m.in. w Dubaju wybrała się na mały maraton, po którym z trudem chodziła. Teraz z kolei wyruszyła na obóz Anny Lewandowskiej. Okazuje się, że celebrytka nie może liczyć tam na taryfę ulgową.
Małgorzata Rozenek już kolejny raz pojawiła się na obozie treningowym Anny Lewandowskiej. Tak jak poprzednio, tak i teraz skrupulatnie relacjonuje to, jak wyciska siódme poty pod okiem żony Roberta Lewandowskiego. Ponieważ nie rozstaje się z telefonem, którym nagrywa kolejne instagramowe relacje, wiadomo już, że zaliczyła małą wpadkę, za którą musiała zapłacić. "Perfekcyjna" z samego rana spóźniła się na jeden z treningów. Wraz z koleżankami stawiła się miejscu spóźniona raptem 30 sekund. - No i kolejny dzień obozu się rozpoczyna. Idziemy na bieganie, tzw. poranny rozruch. Szczęśliwe, wygląda na to, że chyba lekko spóźnione. Chyba musimy lekko podbiec dziewczyny - mówiła Rozenek, idąc na trening o 7.50. Na następnej relacji żona Radosława Majdana żaliła się, że jej spóźnienie zostało odnotowane i nie obeszło się bez kary.
Już zaliczyłyśmy pierwsze karne burpees, bo się spóźniłyśmy 30 sekund
- wyznała.
Warto w tym miejscu zauważyć, że burpees, o którym wspominała Rozenek, to nic innego jak ćwiczenie siłowo-wytrzymałościowe. Składa się z pompki, przysiadu z wyskokiem i przysiadu podpartego. Jak widać Małgorzata Rozenek mogła poczuć się jak na lekcji wychowania fizycznego w szkole. Zdjęcia "Perfekcyjnej", która wylewa z siebie siódme poty na obozie Anny Lewandowskiej, znajdziecie w naszej galerii, w górnej części artykułu.
Małgorzata Rozenek niedawno pokazała się od innej strony. W programie "Pokonaj mnie, jeśli potrafisz" przyjmuje ekstremalne wyzwania sportowe od znanych mężczyzn. Jej rywalami są siatkarz Łukasz Kadziewicz, kierowca rajdowy Kajetan Kajetanowicz, aktor Piotr Głowacki, pisarz Łukasz Orbitowski, muzyk Wojciech Łozowski i influencer Kuba Nowaczkiewicz. Z tym ostatnim podczas jednego z odcinków miała spięcie (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ). Ponadto, by wystraszyć rywala, podkreśliła, że nie potrafi przegrywać. By to udowodnić, przywołała oburzającą sytuację. - Słuchaj, ja prawie utopiłam mojego syna, graliśmy w waterpolo. Tak strasznie walczyłam o piłkę, że go przydusiłam, własne dziecko, więc uwierz mi, ja nie umiem przegrywać - mówiła w programie do Nowaczkiewicza.
60-letni Rafał Sonik i młodsza od niego o 24 lata ukochana będą mieli kolejne dziecko
Wszedł do miejskiej toalety w Kołobrzegu i zobaczył tabliczkę grozy. Za to grozi 500 zł mandatu. Internauci się zagotowali
Olek Klepacz odniósł się do spekulacji po utracie 50 kg. Wyznał, co mu dolega
Miała zostać drugą Beatą Kozidrak. Jeden dramat przekreślił jej wielką szansę
Szokujące wyznanie Dody. Ujawniła, że kochała gangstera. "Nigdy mnie nie sprzedał"
Ewa Chodakowska przerywa milczenie. "Nie chciałam być żoną". Wspomniała o bezdzietności
Kupiłam "Bravo" w 2026 roku za 49 zł. I zonk. Od razu wyrwałam plakat
Matylda Damięcka przeszła samą siebie. Jej grafiki z okazji Dnia Ojca poruszają. "Łzy same lecą"
Prowadziła "Teleexpress", a potem słuch o niej zaginął. Teraz Beata Chmielowska wraca do telewizji. Tak się zmieniła