Saganowska obnażyła kochankę męża i wywołała burzę. Teraz znów wkłada kij w mrowisko. "Prosiłam, żeby tego nie robiła"

Kamila Saganowska dwa dni temu opublikowała na Instagramie obszerny wpis o romansie jej męża, w którym zwróciła się do jego kochanki. Publikacja wywołała prawdziwą burzę w sieci. Teraz tłumaczy, dlaczego zdecydowała się na tak radykalny krok.

Kamila Saganowska wywołała ostatnio prawdziwą burzę w mediach. Wszystko za sprawą wpisu, który opublikowała na Instagramie. Żona piłkarza Marka Saganowskiego, który swego czasu grał w reprezentacji Polski, nie tylko wyjawiła, że była zdradzana przez męża, ale zwróciła się do jego kochanki z apelem. Jak twierdzi Saganowska romans jej męża, który miał zacząć się przed laty, trwa w najlepsze, a kobieta, która spotyka się z piłkarzem, nie specjalnie się z tym kryje. "Kobieta, która oczarowała mojego męża i bardzo chce mnie zastąpić u jego boku. Ba! Nawet już to robi. U siebie w domu przynajmniej [...]. W relacji zawsze można przez przypadek oczywiście zobaczyć, a to rączkę mojego męża, a to stopę, a to plecy. Czasem oznaczy naszych znajomych, którzy udają, że wszystko jest ok. To takie urocze! Panna nawet jeździ oglądać mecze z moim mężem [chce się poczuć jak ja, taka żonka] (...) Nudziło ci się w tym Motorze Lublin? Słyszałam, że taka pomysłowa jesteś. Na jeden pomysł to rzeczywiście wpadłaś genialny. Żeby w d**ie mieć żonę Marka i Marka synów i zaopiekować się nim na czas kontraktu i nawet dłużej... bo on taki biedny sam w tym Lublinie... A potem w Płocku też taki sam jak palec" - napisała na InstaStories Kamila Saganowska. Decyzja dotycząca upublicznienia tak osobistego wydarzenia odbiła się szerokim echem w mediach. Teraz Kamila Saganowska postanowiła odnieść się do ostatnich wydarzeń. 

Zobacz wideo Warnke ma na Instagramie zdjęcia z byłym mężem. "Piotrek jest mi szczególnie bliski"

Kamila Saganowska reaguje na burzę w sieci. "Prosiłam, żeby tego nie robiła, bo mnie to boli"

Kamila Saganowska we wpisie opublikowanym na Instagramie podkreśliła, że od prawie trzydziestu lat tworzy związek z Markiem Saganowskim i nie pozwoli, aby jej rodzina się rozpadła. Zwróciła się do kochanki swojego męża i podkreśliła, że kobieta nie ma szansy tego zniszczyć. "My jesteśmy 28 lat [razem], nasze dzieci mają 18 i 19 lat, nawet nie porównuj się do tego, co nas łączy. Bo nigdy nie przeżyjesz tego, co my razem. I nawet jak nie będziemy już małżeństwem, zawsze będziemy rodzicami dla naszych dzieci i możesz stawać na głowie, ale nigdy nas nie rozdzielisz. Bo tego nikt nigdy nie zmieni! A kilku już próbowało (...) Moja miłość do dzieci i męża jest wieczna. Ja jestem miłością, która połączyła wszystkich, wybaczam wszystko i kocham bezwarunkowo, jako matka i żona. Bo to jest moja RODZINA, która we mnie się narodziła. To mój największy skarb. Jesteśmy nierozerwalni i zawsze będziemy razem. A ty będziesz musiała z tym żyć... że tak bardzo starałaś się nas rozdzielić i ci się nie udało, bo my zawsze będziemy blisko. Życzę ci pokochania siebie samej. Gdy tego dokonasz, zrozumiesz, czym jest prawdziwa miłość. I nigdy więcej nikomu tego nie zrobisz" - napisała Saganowska. Nie trzeba była długo czekać na reakcję drugiej strony. Marek Saganowski postanowił przedstawić sytuację ze swojej perspektywy, która okazała się dość zaskakująca. W opublikowanym w sieci oświadczeniu poinformował, że to jego żona jest winna rozpadu małżeństwa.

Nigdy nie chciałem publicznie roztrząsać mojego życia osobistego jednak w związku z treściami opublikowanymi przez moją wkrótce byłą żonę, chciałbym zaznaczyć, że przedstawiona przez nią wersja wydarzeń jest nieprecyzyjna, a rozpad naszego małżeństwa rozpoczął się już kilka lat temu, nie z mojej winy. W związku z powyższym obarczanie osób trzecich winą za rozpad naszego małżeństwa jest nieuczciwe, krzywdzące i niezgodne z prawdą"

- czytamy w oświadczeniu Marka Saganowskiego. Jak na publikację męża zareagowała Kamila Saganowska? Przeczytajcie tutaj. W reakcji na medialne doniesienia związane z publikacją żony Marka Saganowskiego i aferą, która rozpętała się w sieci, wielu internautów zabrało głos w tej sprawie. Nie zabrakło słów wsparcia dla rzekomo zdradzanej kobiety, ale z drugiej strony skrytykowano Kamilę Saganowską, że publicznie pierze brudy. W najnowszej publikacji żona sportowca wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się na tak radykalny krok. 

Ja też bym tego nie poruszała publicznie, gdyby panna Marta nie obnosiła się publicznie z moim jeszcze mężem. Nie wrzucała relacji z jego ręką, palcem, stopą czy plecami, pedałując słodko na rowerku, jedząc obiadek czy oglądając wspólnie mecz! Ja wszystko rozumiem! Można się zakochać, można mieć romans, jesteśmy tylko ludźmi. Dla mnie życie nie jest czarno-białe, ale prosiłam, żeby tego nie robiła, bo mnie to boli. Nie posłuchała i co tydzień wrzucała, po co? Żeby dodatkowo, jakbym mało cierpiała, zrobić mi przykrość? A mam swoją cierpliwość, która dwa dni temu się skończyła

- napisała na InstaStories Kamila Saganowska. 

Kamila SaganowskaKamila Saganowska fot. screen Instagram.com/kamila_saganowska

Kamila Saganowska chciała walczyć o związek. "Mąż nie chciał podjąć walki"

W dalszej części wpisu Kamila Saganowska podkreśliła, że była gotowa wybaczyć i dalej walczyć o swój związek. Ba! Uważała, że taka walka może w niesamowity sposób wzmocnić jej relację z mężem, ale jej partner nie wykazał zainteresowania taką walką, co ze smutkiem przyznała. Saganowska dodała, że nadal kocha swojego męża i nic tego nie zmieni, ale nie można nikogo na siłę przytrzymać przy sobie. "Dla mnie to już koniec mojego małżeństwa i życzę mojemu mężowi, aby był szczęśliwy. Kochać go będę zawsze, ale jako człowieka, którego znam 28 lat, bo ja po prostu mam w sobie miłość. I zrobiłam wszystko, co mogłam, abyśmy z tej lekcji wyszli razem zwycięsko i mądrzejsi i silniejsi o te doświadczenia. Bo według mnie wbrew pozorom mogliśmy stać się niesamowitą nową silną parą, ale to wymaga wysiłku z obu stron i pracy nad sobą, której mąż nie chciał podjąć. I ma do tego prawo, nikt nie jest czyjąś własnością. I każdy ma prawo żyć, z kim chce i jak chce. Tyle w temacie" - podsumowała Saganowska. 

 
 
 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.