Oblegany lokal w centrum dziś stoi pusty. Zwycięzca "Hotelu Paradise" prowadził go tylko pół roku [PLOTEK EXCLUSIVE]

Bartosz Pańczyk
Znany z "Hotelu Paradise" Krystian Ferretti musiał pożegnać się ze swoją kawiarnią. Tylko pół roku przetrwał biznes, który prowadził w centrum Warszawy. Nie ma już po nim ani śladu.

To miał być biznes marzeń. Niestety Krystian Ferretti, zwycięzca trzeciej edycji "Hotelu Paradise", ze swoją dziewczyną Oliwią Czajką nie cieszyli się długo z kawiarnią z watą cukrową. Po pół roku zwinęli się z lokalu, który zajmowali na ulicy Wspólnej w Warszawie. Zniknął sufit z różyczek, wazony, donice w kształcie truskawek i wszystko inne, co składało się na wystrój Fragoli. Dziś miejsce, w którym do niedawna znajdował się ich słodki biznes, stoi zupełnie puste. Wiemy, co poszło nie tak.

Zobacz wideo Tak wyglądała kawiarnia Krystiana z "Hotelu Paradise"

Fani szybko znudzili się kawiarnią z watą cukrową?

Krystian i Oliwia w swojej kawiarni wyróżniali się niestandardowym podejściem do waty cukrowej. Dodawali ją do niemal wszystkich słodkości, które serwowali. Krótkie menu w cenach ze średniej, jak na centrum Warszawy, półki, zachęcało. Gdy odwiedziliśmy ich w sierpniu, stwierdziliśmy, że ich ptyś to pomyłka, ale tartaletka była strzałem w dziesiątkę. Ogólnie wizytę oceniliśmy jako udaną i smaczną. Niestety fani uczestnika randkowego show TVN7 nie mają już okazji, by samemu przekonać się, co serwuje ich ulubieniec. Zmył się po cichu i dziś zajmuje się tylko sprzedażą truskawek przez internet. Tak jak Krystian chętnie lansował swój biznes, nie zdecydował się na żaden pożegnalny post, gdy go zamknął. - Na początku wszystko zapowiadało się świetnie. W wakacje lokal pękał w szwach i nie wyrabiał czasem z dostawami, takie było zainteresowanie. Niestety tak jak szybko ludzie się nim zaciekawili, tak też znudzili. Wata cukrowa to dość specyficzne menu. Przyjść raz i spróbować ok, ale kto będzie to jadł codziennie? Przyszła jesień i przywitała ich szara, smutna rzeczywistość - mówi nam znajomy celebryty.

Nawet wprowadzone drinki nie ratowały sytuacji, a czynsz za lokal pochłaniał większość budżetu. W końcu przestało się to opłacać i Krystian podjął decyzję. Nie było innego wyjścia, bo w tej sytuacji, w jakiej decydował się na zamknięcie Fragoli, musiałby do niej dokładać

- dodaje nasz informator.

Lokal Krystiana Ferrettiego kiedyś (po lewo) i dziś (po prawo).Lokal Krystiana Ferrettiego kiedyś (po lewo) i dziś (po prawo). Fot. Plotek Exclusive

Krystian Ferretti stara się patrzeć pozytywnie na przyszłość

Wygląda jednak na to, że Krystian Ferretti nie traci optymizmu. 15 lutego obchodził 31. urodziny i poinformował, że dzięki terapii patrzy w przyszłość pozytywnie. Praca z terapeutką pozwala mu zmieniać swoją codzienność na lepsze, dzięki czemu może być lepszym partnerem dla Oliwii, która pomagała mu prowadzić Fragolę. "Moje życie zaczęło nabierać nowego sensu. Każda sesja to krok w stronę lepszego zrozumienia samego siebie i budowania zdrowszych relacji z bliskimi i otoczeniem. Dzięki temu doświadczeniu uczę się akceptacji, cierpliwości i wdzięczności za każdy dzień. To nie tylko leczenie, to odkrywanie siły w sobie i przekraczanie własnych granic. Byłem bardzo zamknięty w sobie i miałem problem z okazywaniem uczuć, ale ostatnio zrobiłem ogromny krok naprzód. Dziękuję mojej niesamowitej terapeutce za wsparcie w tej podróży samopoznania. Z jej pomocą nauczyłem się otwierać, dzielić uczuciami i kochać na nowo" - napisał na Instagramie. Dużo zdjęć z zamkniętej kawiarni Krystiana znajdziesz w galerii na górze strony.

Krystian Ferretti we 'Fragoli'.Krystian Ferretti we 'Fragoli'. Fot. Plotek Exclusive

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.