Kayah i Bregović ruszają w trasę koncertową. W tle nawoływanie do bojkotu i prorosyjskie poglądy artysty. "Haniebne"

Kayah i Goran Bregović niebawem będą świętować trasą koncertową 25-lecie wspólnego albumu "Kayah i Bregović". Płyta wylansowała takie przeboje, jak "Prawy do lewego" czy "Śpij kochanie, śpij". Gdy ogłoszono sprzedaż biletów na wydarzenie, w sieci pojawiła się masa głosów oburzenia. Internauci postanowili przypomnieć, że bośniacki artysta wykazywał prorosyjską postawę.

Kayah w tym roku świętuje 25-lecie jednej z ważniejszych płyt w karierze. Wydany w 1999 roku album "Kayah i Bregović" we współpracy z bośniackim kompozytorem Goranem Bregoviciem zdobył status diamentowej płyty i rozszedł się w nakładzie 700 tysięcy egzemplarzy. Jubileuszowe koncerty mają się odbyć we wrześniu w trzech miastach: Warszawie, Gliwicach i Trójmieście. Sprzedaż biletów ruszyła kilka dni temu, a ich ceny wahają się od 180 do 530 złotych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że artysta w przeszłości promował prorosyjską postawę, grywając koncerty w Moskwie i na Krymie z odpowiednią, propagandową oprawą. Niektórzy zaczęli nawoływać do bojkotu wydarzenia. Internauci podają również, że mają być banowani przez wokalistkę, bo zadają jej niewygodne pytania. 

Zobacz wideo Daria komentuje karygodne zachowanie Kayah

Kayah i Bregović na wspólnej trasie. W tle kontrowersje o prorosyjskie poglądy artysty

Kayah w mediach poinformowała o transie koncertowej, na której wystąpi z bośniackim kompozytorem. Autorzy kanału "Podcastex - podcast o latach 90. i 00." na YouTube postanowili prześwietlić przeszłość Bregovića. Przypomniano niektóre z kontrowersyjnych wypowiedzi bośniackiego kompozytora, który wykazywał sympatię wobec Władimira Putina. Artysta jawnie popierał agresywną politykę Rosji i aneksję Krymu. 

 

- Muzyk wystąpił na Krymie w roku 2015, niedługo po rosyjskiej aneksji półwyspu. W 2022 roku zagrał w Moskwie (m.in. "Kałasznikowa", ku uciesze miejscowej publiki). Po koncercie na Krymie muzyk powiedział: "My na Bałkanach zawsze czujemy wielkość idącą ze wschodu, z Rosji. Moim zdaniem Zachód od zawsze ma paranoję na tym tle" (cytat za TVN24). 

Przypomniano również sytuację, gdy Goran Bregović miał wziąć udział w festiwalu muzycznym Gustar odbywającym się w Mołdawii. Do występu jednak nie doszło. Kompozytor nie został wpuszczony do kraju. "W reakcji na występ i na słowa Bregovicia, w 2015 roku organizatorzy Life Festival Oświęcim odwołali jego koncert. A pół roku temu Gorana oraz jego muzyków nie wpuszczono na teren Mołdawii. Szef mołdawskiego MSW Adrian Efros powiedział wtedy: 'Prorosyjskie poglądy i poparcie udzielone nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję stoją za decyzją o zakazaniu wjazdu do Mołdawii Goranowi Bregoviciowi'" (źródło: Forsal.pl) - czytamy w poście na facebookowym profilu Podcastexu.

Twórcy podcastu uważali, że koncerty Kayah i Bregovića organizowane przed rozpoczęciem wojny w Ukrainie były "najpewniej ostatnią szansą na urządzenie tego rodzaju wydarzenia". Tak się jednak nie stało. 

Do głowy by nam nie przyszło, że muzyk nie będzie miał żadnych problemów z koncertowaniem nad Wisłą. Tymczasem w 2023 roku Kayah wystąpiła z bałkańskim twórcą podczas Męskiego Grania (...), zaś na drugą połowę bieżącego roku zaplanowana została trasa koncertowa (...). Nie chcemy szafować określeniami typu 'haniebne', 'bezczelne' czy 'kompromitujące', chociaż naszym zdaniem byłyby one jak najbardziej na miejscu

- dodali autorzy podcastu. Nie omieszkali przy tym oznaczyć we wpisie organizatorów wydarzenia oraz dystrybutorów biletów. W komentarzach momentalnie zaroiło się od głosów oburzonych fanów. "Dla mnie Bregović jest wielkim rozczarowaniem i nie potrafię cenić twórczości, skoro wiem, co sobą taki twórca reprezentuje", "Na oficjalnej stronie Kayah zadałam pytanie, czy nie przeszkadzają jej prorosyjskie wypowiedzi Bregovicia - dostałam bana", "Kompromitacja!" - czytamy. 

Warto jednak wspomnieć, że sama artystka w przeszłości nie dogadywała się z Bregoviciem. Problemem miało być duże ego artysty, ale także fakt, że podpisała z nim umowę, która okazała się dla niej niekorzystna. Pieniądze miały wpływać na osobne konto muzyka. - Goran do dziś nie rozliczył się ze mną. Nie pałam entuzjazmem w stosunku do tego człowieka. Muszę powiedzieć, że jest bardzo specyficznym facetem, który lubi wszystko kontrolować. Jednocześnie potrafi być bardzo nieelegancki - mówiła Kayah w rozmowie z Radiem Złote Przeboje. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.