Odwiedziliśmy świąteczną budkę Magdy Gessler. Jedno danie szczególnie powinno przejść rewolucję [PLOTEK EXCLUSIVE]

Magda Gessler to niekwestionowana ikona kulinarna. Od niedawna świąteczne potrawy gwiazdy "Kuchennych rewolucji", można kupić w budce na jarmarku bożonarodzeniowym w Warszawie. Choć jej gulasz warty jest wygórowanej ceny, jedna z potraw powinna przejść rewolucję... - pisze nasz redaktor, Bartosz Pańczyk, który skosztował kilku świątecznych potraw restauratorki na wynos.

"Od 1 grudnia do końca lutego na Rynku Starego Miasta czeka na was nasza chatka pełna gorących i świeżych pyszności, słodkości oraz rozgrzewających trunków i napojów" - można przeczytać na facebookowym profilu warszawskiej restauracji Magdy Gessler - U Fukiera. Czy rzeczywiście w świątecznej budce gwiazdy "Kuchennych rewolucji", na jarmarku bożonarodzeniowym, jest tak wyśmienicie, jak jest to przedstawiane w mediach społecznościowych? Sprawdziłem. Jedna rzecz mnie szczególnie mocno zaskoczyła i nieco rozczarowała. I wcale nie chodzi o wygórowane ceny jedzenia, bo to już w przypadku Gessler norma. Ale by za herbatę płacić jak za zboże?

Zobacz wideo Jagodzianka Magdy Gessler za 28 zł. to szaleństwo? Aktorka zabrała głos

Ceny w budce świątecznej Magdy Gessler w Warszawie

Choć na jarmarku bożonarodzeniowym obok warszawskiej Syrenki jest kilka budek, to do tej Magdy Gessler jest największa kolejka. Ja u gwiazdy TVN skusiłem się na: bigos świąteczny z grzybami i mięsem oraz kajzerką (25 zł), rozgrzewający gulasz z wieprzowiną, papryką i kromką chleba (30 zł) i dwie pajdy: jedna z sałatką jarzynową, a druga ze smalcem domowym i ogórkiem kiszonym (każda z nich dostępna za 19 zł). Do tego zamówiłem herbatę za bagatela 15 zł, więc za wszystko zapłaciłem 108 zł. Herbata to właśnie pierwsza rzecz, do której niestety mam zastrzeżenia i uważam za przesadę. Zerkam w świąteczną ofertą Gessler z poprzedniego sezonu i wtedy 200 ml herbaty Lipton w jednorazowym papierowym kubku, można było dostać za 10 zł. Zaraz głos zabierze córka Magdy, czyli Lara Gessler, która od jakiegoś czasu broni jej cenników i powie, że jak się chce pić herbatę taniej, to można w domu. Owszem, dlatego przymykam oko na wiele wygórowanych cen dań. Rozumiem, że płacimy za markę, jaką jest nazwisko Gesslerów i miejscówkę. Jednak jest jakaś granica. Tym bardziej że w tym wypadku nie jesteśmy w ekskluzywnej restauracji, a w zwykłej budce na dworze, gdzie trzeba wszystko jeść w biegu na stojąco, pośród ludzi, którzy z każdej strony się przepychają i szturchają. Porządek też tam pozostawia trochę do życzenia (brudne od jedzenia stoliki czy pozostawione resztki)...

Cennik w budce świątecznej Magdy Gessler.Cennik w budce świątecznej Magdy Gessler. Fot. Plotek Exclusive

Co najlepsze, a co najgorsze w budce świątecznej Magdy Gessler?

Zdecydowanie ze wszystkich przekąsek, które zamówiłem, najlepszy okazał się pikantny gulasz. Mięciutkie duże kawałki mięsa wieprzowego z dodatkiem papryki, zaspokoiły moje kubki smakowe. Rewelacja! Idealne danie szczególnie na chłodniejszy dzień. Pajdy chleba też niczego sobie, choć niezbyt duże. Smalec swojski, grubo kładziony, o lekko słodkawym smaku, co w połączeniu z kiszonym ogórkiem dało ciekawy efekt. Sałatka jarzynowa jak u mamy. Gorzej jest niestety z bigosem, który zamiast być kwaśny, okazał się zdecydowanie za słodki. I więcej było w nim kiełbasy chorizo, niż mięsa. Czyżby osoba na kuchni, która go przygotowała, nie słuchała samej Magdy Gessler? Wyczuwalne było też w nim czerwone wino, a nie każdy musi sobie go życzyć. "Lubię, gdy bigos jest kwaśny" - pisała swego czasu restauratorka na Facebooku. We wszystkich wariacjach Gessler na bigos, które są dostępne w sieci, nie widzę, by miał być słodki. Możliwe, że było w nim za dużo śliwek, co jest niedopuszczalne w przypadku takiego autorytetu kulinarnego. Wniosek? To danie nie jest ewidentnie robione według wskazówek samej Magdy Gessler. W "Kuchennych rewolucjach" byłaby o to afera. Ciekawi mnie, czy to tak zawsze, czy może ja miałem pecha i kucharz tylko tym razem nie uważał przy proporcjach. Danie do poprawy, bo inaczej będzie się chciało zacytować niektóre kultowe teksty Magdy z programu... ;)

Pajdy chleba na jarmarku świątecznym Magdy Gessler.Pajdy chleba na jarmarku świątecznym Magdy Gessler. Fot. Plotek Exclusive

Czy jest sens, by odwiedzić świąteczną budkę Magdy Gessler? Owszem. Warto samemu przekonać się, o co każdego roku tyle hałasu i czy rzeczywiście to, co serwuje Gessler, jest takie dobre, jak w telewizji. Poza tym niecodziennie ma się okazję wrzucić coś na ząb w bajkowej scenerii, więc można raz do roku trochę przepłacić i poczuć magię świąt, podziwiając rynek Starego Miasta. To jednak nie jest opcja do regularnego odwiedzania. Bo raz - za drogo, dwa porcje są małe, trzy - nie wszystko jest idealne. Zdjęcia wszystkich dań, które kosztowałem, znajdziecie w galerii na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.