Byli pracownicy TVP mają dość. Składają do Sejmu projekt zmian w Telewizji Publicznej [PLOTEK EXCLUSIVE]

Po tegorocznych wyborach do Sejmu i Senatu Platforma Obywatelska, Lewica oraz Trzecia Droga podpisały umowę koalicyjną, która ma pozwolić stworzyć nowy rząd. Oznacza to wiele zmian nie tylko w życiu politycznym, lecz także w branży medialnej. Jak dowiedział się Plotek, byli pracownicy TVP 27 listopada składają do marszałka Hołowni i marszałkini Kidawy-Błońskiej projekt zmian w TVP.

W ostatnich dniach dużo mówi się o możliwych zmianach w TVP. Media donoszą, że w budynku na Woronicza 17 w Warszawie zapanował niepokój. Pracownicy obawiają się utraty stanowisk. Czy stacja ma szansę na powrót do starego wizerunku? O to walczą byli pracownicy TVP, wśród których jest Maciej Orłoś i były reżyser Telewizji Polskiej Radek Kobiałko. Jak dowiedział się Plotek, 27 listopada byli pracownicy stacji składają do marszałkini Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i marszałka Sejmu Szymona Hołowni projekt zmian w TVP

Zobacz wideo Katarzyna Warnke o zmianach w TVP. Płacze za Sylwestrem Marzeń?

Byli pracownicy TVP chcą naprawy stacji. Składają do Sejmu projekt zmian w Telewizji Publicznej 

- Ludzie uwierzą w prawdziwe zmiany w TVP, gdy w odzyskanym "Teleexpressie" Maciej Orłoś poinformuje o postawieniu zarzutów Jackowi Kurskiemu i całej reszcie jego bandy niszczącej telewizję od ośmiu lat. Rozliczenie Kurskiego i setek jego pomagierek i pomagierów w TVPiS jest koniecznością. Bez tego trudno liczyć nie tylko na powrót widzów, lecz także osób, które z TVP odeszły i powinny być na pierwszym froncie odbudowy telewizji publicznej - zaczął reżyser i producent. 

Z zapowiedzi polityczek i polityków wynika, że takie rozliczenia nastąpią już w najbliższych tygodniach, ale równolegle z nimi muszą trwać dyskusje i prace prowadzące do stworzenia nowej koncepcji, programów i kanałów telewizji publicznej. I po to jest nasz list, by taką poważną i merytoryczną dyskusję jak najszybciej rozpocząć. Nigdy po 1989 roku nie było większych powodów do gruntownych zmian w TVP niż teraz. Nigdy też nie było większego mandatu społecznego milionów Polek i Polaków oczekujących powstania prawdziwie publicznej i wiarygodnej polskiej telewizji. Kurski i Matyszkowicz pokazali nam, jak strasznie obrzydliwym, ale też skutecznym, propagandowym narzędziem może się stać telewizja rządowa w rękach partyjnych komisarzy. Udowodnili, że nawet koncerty, programy rozrywkowe czy seriale mogą służyć partii i 'jedynie słusznej', narodowo-socjalistycznej ideologii pod dyktando szeregowego posła Kaczyńskiego. Nie zmarnujmy tej okazji na stworzenie telewizji publicznej w taki sposób, by to się nigdy nie mogło powtórzyć - dodał Radek Kobiałko.

Jacek KurskiJacek Kurski Agencja Wyborcza.pl

Głos zabrał także Maciej Orłoś. - Kiedy słyszę pytania: "Panie Maćku, a pan wróci do 'Teleexpressu'?" - zaczął dziennikarz i dodał, że trudno mu jednoznacznie odpowiedzieć. Zaznaczył, że zależy to od bardzo wielu czynników, także od tego, "jak myślimy o nowym kształcie programów informacyjnych". 

Czym one się mają wyróżniać, nie tylko w kontekście zmiany na scenie politycznej oraz używania normalnego języka zamiast tego propagandowego, lecz także w kontekście mediów w ogóle i faktu, że media tradycyjne tracą, a nowe zyskują? Do kogo mamy trafić z przekazem i programami? Jak to wszystko zrównoważymy? Kto będzie miał to robić? Gdybym miał trafić do 'Teleexpressu', to z kim ja mam robić ten program? Na pewno nie z ludźmi, którzy się wysługiwali propagandzie czy tymi, którym złamano moralne kręgosłupy. (...) Tę telewizję trzeba zbudować od nowa i nasz list otwarty ma rozpocząć poważną dyskusję na ten temat - zaznaczył dziennikarz.

Pod listem otwartym grupy inicjatywnej twórców telewizyjnych podpisał się nie tylko Maciej Orłoś i Radek Kobiałko. W spotkaniach uczestniczyła poza tym producentka i reżyserka Beata Harasimowicz, dziennikarka Katarzyna Nazarewicz-Sosińska, realizator wizji Krzysztof Buchowicz, menadżer mediów Robert Mościcki, scenarzysta i reżyser Jan Sosiński, producent i reżyser Paweł Zeitz, Sławomir Zieliński - były dyrektor TVP1, a także dyrektor Biura Koordynacji Programowej TVP do 2016 roku. W liście otwartym przedstawiono najważniejsze przemyślenia i postulaty. Byli pracownicy proponują likwidację TVP S.A, czego konsekwencją powinna być m.in. likwidacja TVP Info czy programów - "Wiadomości". Kolejnym postulatem jest proponowane rozliczenie "rzetelnie i uczciwie, tych, którzy doprowadzili profesjonalną telewizję publiczną do poziomu propagandowej szczujni działającej poniżej wszelkich standardów zawodowych - opinia publiczna i wszyscy zainteresowani muszą się dowiedzieć, kto tę firmę zniszczył i jak temu zapobiec na przyszłość". Byli pracownicy TVP chcą również, by stacja powróciła do jak najprostszej struktury wewnątrz telewizji. Proponują "likwidację niepotrzebnych bytów, takich jak: agencji powielających swoje kompetencje, niepotrzebnych anten (np. TVP HD, kiedy cała TVP nadaje w HD, TVP Kobieta, TVP World itd.), komórek, które są tworzone tylko po to, żeby mogli zarabiać pieniądze ich kierownicy, sekretarki, zastępcy, kierowcy czy osławieni już 'doradcy' i 'specjaliści'". Byli pracownicy TVP przedstawili proponowane postulaty, by umożliwić "zbudowanie nowoczesnej, profesjonalnej i społecznie odpowiedzialnej Telewizji Publicznej".  

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.