Kim był partner Martyny Wojciechowskiej? Ojciec Marysi walczył z chorobą

Martyna Wojciechowska i Jerzy Błaszczyk doczekali się córki. Nie wszyscy wiedzą, czym zajmował się partner dziennikarki. Mężczyzna miał ekstremalną pasję. Zmarł po walce z chorobą.

Martyna Wojciechowska jest jedną z najbardziej kojarzonych postaci występujących w telewizji. Program "Kobieta na krańcu świata" cieszy się sporym zainteresowaniem i w niedzielne przedpołudnia ściąga rzeszę widzów przed telewizory. Dziennikarka prężnie działa również w mediach społecznościowych. Pracę zawodową łączy z macierzyństwem. 15-letnia Marysia jest owocem ze związku z Jerzym Błaszczykiem. Mężczyzna uwielbiał adrenalinę i sporty ekstremalne, ale to nie niebezpieczna pasja przyczyniła się do jego śmierci.

Zobacz wideo Martyna Wojciechowska ujawnia nowe fakty o Kabuli. Jest uzależniona od jednej rzeczy dostępnej w Polsce

Kim był ojciec dziecka Martyny Wojciechowskiej? 

Jerzy Błaszczyk był płetwonurkiem. Został rekordzistą Polski w nurkowaniu głębinowym. 30 czerwca 2007 w egipskim Dahab zanurkował na głębokość 231 metrów. Tym samym pobił ówczesny rekord Polski, który wynosił 208 metrów. Uwielbiał sporty ekstremalne i towarzyszący im dreszczyk emocji. Kochał to, co robi i bardzo się angażował. Uczestniczył oraz organizował liczne projekty związane z nurkowaniem. Był bohaterem filmów nurkowych oraz autorem artykułów. Jednocześnie przez kilka lat był w związku z podróżniczką Martyną Wojciechowską. Para poznała się podczas wspólnej wspinaczki. Niemal od razu złapali dobry kontakt. Połączyła ich pasja. W 2008 roku powitali na świecie dziecko. Jerzy Błaszczyk prowadził pasjonujące życie. Niestety w pewnym momencie mężczyzna poważnie zachorował. Były partner Wojciechowskiej mierzył się z nowotworem w zaawansowanym stadium. 27 lutego 2016 roku media obiegła smutna informacja o jego śmierci. Ich córka miała wtedy osiem lat.

Martyna Wojciechowska o samodzielnym macierzyństwie 

W jednej z rozmów Martyna Wojciechowska przyznała, że często bywa nadopiekuńcza w stosunku do Marysi. W ten sposób próbuje jej wynagrodzić dorastanie bez ojca. Kilka lat temu dziennikarka złożyła sobie pewną obietnicę, której nie dotrzymała. - Ja sobie obiecywałam, że nie popełnię tego błędu i nie będę starała się być i mamą i tatą. Że nie będę jej próbowała wynagrodzić za wszelką cenę tego, że doświadczyła takiej straty, że jej tata zmarł, kiedy miała osiem lat. Nie do końca chyba dotrzymałam słowa przed samą sobą. Jednak myślę, że jak każdy człowiek, popełniłam kilka błędów i też umiem się do nich przyznać, umiem za nie przeprosić. Ale mamy niesamowitą więź. Naprawdę cieszę się, że mogę tak rozmawiać z moją córką i dowiedzieć się tylu rzeczy, którymi dzisiaj żyje młode pokolenie - opowiadała w rozmowie z serwisem Pudelek.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.