Wardęga był ZASTRASZANY, zanim ujawnił aferę youtuberów. Wyznaczono sumę na zemstę

Wygląda na to, że ktoś chciał przeszkodzić Sylwestrowi Wardędze w otwarciu puszki Pandory na polskim Youtube. W czasie, kiedy przygotowywał materiał o aferze z udziałem starej gwardii, ktoś miał go zastraszać.

Od wielu miesięcy media społecznościowe huczały o tym, że Stuart Burton w przeszłości miał nawiązywać relacje z fankami, które były nieletnie. Sprawa znów wróciła, tym razem za sprawą opublikowanego przez Olciak93 filmu, w którym pokazała rzekome rozmowy z youtuberem. Głos w sprawie zabierała większość kanałów commentary, z wyjątkiem Sylwestra Wardęgi. Naczelny szeryf polskiego internetu po długim reaserchu i udanej próbie skontaktowania się z domniemanymi ofiarami w końcu podzielił się materiałem, który miał zdemaskować również innych twórców. Okazuje się, że na przestrzeni ostatnich tygodni był zastraszany. 

Zobacz wideo Morawiecki komentuje aferę w świecie influencerów. "To działanie będziemy starali się wykorzenić"

Sylwester Wardęga był zastraszany

Sylwester Wardęga pracował nad Pandora Gate od kilku tygodni, a w efekcie mógł pochwalić się niemal półgodzinnym materiałem, w którym przedstawił dowody rzekomych rozmów o charakterze seksualnym z niespełna 13-letnią dziewczyną. Oprócz tego przedstawił dowody, które miały świadczyć o domniemanej wiedzy Marcina Dubiela, Boxdela i Fagaty o przeszłości Stuu. Youtuber podczas ostatniej transmisji na żywo ujawnił, że pewna osoba zastraszała go, kiedy dowiedziała się o przygotowywanym filmie

Głęboko wierzę, że tej osobie się bardzo odkleiło pod wpływem emocji. Może nie tyle, że nie wziąłem tego na poważnie, bo wykonałem pewne ruchy, aby zadbać o swoje bezpieczeństwo. Wierzę jednak, że ta osoba powiedziała pewne słowa, bo nie wytrzymała ciśnienia. Póki co nie będę tego tematu ciągnął, bo nic mi się nie stało, nic się też nie stało Konopowi. Po drugiej stronie była ogromna panika. Dalej zresztą też - mówił Sylwester Wardęga podczas ostatniego streamu. 

Sylwestrowi Wardędze groziło poważne niebezpieczeństwo 

Sylwester Wardęga zdradził, że pewna osoba chciała wyznaczyć sporą sumę pieniędzy, aby się na nim zemścić. On jednak nie do końca w to wierzy i ma nadzieję, że sam zainteresowany po prostu spanikował. Na ten moment nie ujawni jednak, o kogo chodzi. "Mniej więcej coś takiego było mi grożone. Ale szkoda gadać. Mam nadzieję, że ta osoba była spanikowana i się odkleiło: "O, co ja tam będę miał do stracenia. Tyle mam pieniędzy. Padła nawet pewna suma, w którą nawet k***a nie wierzę i że będzie można to wszystko przeznaczyć na zemstę. Takie słowa padły. Nie chcę mówić kto to" - dodał.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.