Sylwia Peretti analizuje tragiczny wypadek. Jednej rzeczy nie może zrozumieć

Po ponad dwóch miesiącach od wypadku syna, Sylwii Peretti zabrała głos. Zrozpaczoną mamę nurtuje szczególnie jedna kwestia.

Na niektóre pytania nie ma odpowiedzi. Szczególnie, jeżeli dotyczą zmarłej osoby. Niestety przekonała się o tym Sylwia Peretti, która straciła ukochanego syna w nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku. Wpis influencerki przerywającej milczenie w tej sprawie jest przepełniony słowami, które ściskają za serce. O czym myśli Peretti?

Zobacz wideo Peretti o plusach i minusach sławy

Sylwia Peretti pierwszy raz o wypadku syna. To pytanie zadaje sobie każdego dnia

"W ten wieczór czułam dziwny niepokój. Jednak nigdy, nawet w najczarniejszych koszmarach nie pomyślałabym, że los w tak okrutny sposób postanowi zabawić się naszym kosztem, synek..." - tymi słowami Peretti zaczęła swój wzruszający wpis. Wyznała w nim, jak ważną rolą w jej życiu jest bycie matką. Poruszyła też kwestię wypadku i zwróciła uwagę na pewien wątek - zmianę kierowcy podczas tragicznej nocy. Zgodnie z informacjami zgromadzonymi przez śledczych, syn Peretti wsiadł za kierownicę dopiero kilka minut przed dramatem. 

Przewartościowałeś tak wiele spraw w swoim życiu, tak wiele zrozumiałeś, dlatego też codziennie, do śmierci, będę zadawać sobie pytanie - dlaczego przesiadłeś się na te ostatnie 1300 metrów... co tam się wydarzyło synek?! Jednak na to pytanie, odpowiadać mi będzie tylko głucha cisza, która starannie mnie zabija. Byłeś, jesteś i będziesz miłością mojego życia, a to zdjęcie, które wybrałam w twoją ostatnią drogę, było naszym ulubionym, pamiętasz? - czytamy we wpisie.
 

Sylwia Peretti wspomniała o tym, jak wiele straciła

"Pożegnanie odebrało mi cząstkę duszy. Ogarnęła mnie pustka, bezradność i niesamowita samotność. Dziękuję ci, że wybrałeś mnie na swoją mamę. Byłeś moim jedynym dzieckiem, ale przede wszystkim, byłeś dobrym, skromnym człowiekiem" - z bólem wyznała influencerka. Wspomniała ponadto o tym, jak wychowała syna. "Tak, jestem dumną mamą! Wychowałam cię na najlepszego Świętego Mikołaja... Moje życie tak naprawdę zaczęło się, gdy twoje serce we mnie zabiło, a zakończyło się, gdy się zatrzymało. Gdybym mogła jeszcze raz przeżyć moje życie, miałabym cię jeszcze wcześniej, by móc dłużej cię kochać. Przez twoją śmierć odkryłam, że miłość trwa dłużej niż życie tego, kogo kochamy. Daj mi siłę synek, bym z tęsknoty zbyt szybko nie zostawiła tych, dla których tutaj ja jestem wszystkim... Ty wiesz, że nie byłeś tylko moim synem, byłeś moim najlepszym przyjacielem, moim wszystkim. Zawsze mi się zwierzałeś, byłam pierwszą osobą do której dzwoniłeś, gdy pojawiał się u ciebie jakiś problem czy niepewność" - napisała Peretti. Po jej zdjęcia zapraszamy do galerii.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.