Mimo upływu dwóch miesięcy od dramatu z udziałem syna Peretti, biegli wciąż nie przestają gromadzić informacji na ten temat. Wiemy, że samochód z wypadku poruszał się za szybko. Patryk P. kierował nim z prędkością 162 km/h. Teraz eksperci odkryli coś jeszcze.
Śledztwo w sprawie trwa, a w związku z tym niemalże w każdym tygodniu dowiadujemy się nowych wiadomości dotyczących kulisów tragedii przy moście Dębnickim w Krakowie. Radio RMF FM podaje zaskakującą wieść na temat wypadku - podczas prowadzenia rozpędzonego auta nie odnotowano próby hamowania. Prawdopodobnie prowadzący pojazd Patryk P. chciał wjechać w zwężenie, które znajdowało się między barierkami na wspomnianym moście. Wszystko uniemożliwił poślizg. Dodatkowo rozgłośnia przekazuje, że świadek zdarzenia, czyli brytyjski turysta nie został jeszcze przesłuchany.
Wskutek tragedii gwiazda "Królowych życia" przestała być aktywna w sieci. Zewsząd spływają do niej kondolencje. Wielu fanów zastanawia się, w jakim stanie jest gwiazda. Tak o Peretti mówił jej menadżer miesiąc po wypadku w rozmowie z Pudelkiem: "Absolutnie to nie jest czas na rozważania i realizację planów zawodowych Sylwii. Jej stan nie uległ zmianie, jest w bardzo ciężkiej kondycji zarówno psychicznej, jak i fizycznej, to zbyt krótki czas od tej tragedii, by móc normalnie funkcjonować. Sylwii jest ciężko wrócić do podstawowych czynności dnia powszedniego, a co dopiero do życia zawodowego. Nie ma dnia, aby Sylwia nie odwiedzała grobu syna". Dodał ponadto, że Peretti po stracie syna zmaga się z ogromnym hejtem. "Tragedia, jaka ją spotkała, strata ukochanego dziecka, które było dla niej wszystkim, to tylko część (dop. red. tego), z czym Sylwia musi się zmierzyć, biorąc pod uwagę ogromną falę hejtu i słów nienawiści i fakt, jak ludzie karmią się tą ogromną tragedią, jest przerażające. Dziękuję też za miłe, otulające słowa wspierające Sylwię, bo jest ich też naprawdę dużo" - wyznał Adam Zajkowski. Po zdjęcia Sylwii Peretti zapraszamy do galerii zdjęć.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!