Mąż zamordowanej Miss Polski wciąż boi się o życie. Po latach ukrywania zabrał głos

W 1996 roku Agnieszka Kotlarska zginęła z rąk stalkera na oczach rodziny. Mąż i córka Miss Polski od tego czasu żyją w ukryciu.

Agnieszka Kotlarska, zdobywczyni tytułu Miss Polski i robiąca międzynarodową karierę modelka, miała przed sobą całe życie. 27 sierpnia 1996 roku zginęła od ciosów nożem zadanych przez psychofana, który przyszedł pod jej dom. Mężczyzna dawno odbył już karę 15 lat pozbawienia wolności, a mąż Kotlarskiej, Jarosław Świątek, nadal żyje w strachu. "Przypuszczam, że on cały czas chce mnie zamordować" - powiedział w programie "Alarm" na początku 2023 roku.

Zobacz wideo Najgłośniejsze zaginięcia w Polsce

Agnieszka Kotlarska zginęła na oczach rodziny

O Agnieszce Kotlarskiej głośno zrobiło się w 1991 roku, gdy jako 19-latka zdobyła koronę Miss Polski. Niedługo późnej rozpoczęła pracę w modelingu, a jej urodą zachwycali się międzynarodowi projektanci. Dzięki pracy Kotlarska znalazła także miłość - poślubiła Jarosława Świątka, organizatora jednego z konkursów piękności, w których brała udział. W 1993 roku para doczekała się córki. Po kilku latach mieszkania za granicą Kotlarska powróciła do Wrocławia, o czym z prasy dowiedział się jej psychofan. Zaczął nękać ją telefonami.

27 sierpnia 1996 roku stalker podjechał pod dom modelki. Ona, jej mąż i córka znajdowali się w samochodzie, który zablokował napastnik. Jarosław Świątek wysiadł z auta i usiłował zadzwonić na policję, ale mężczyzna rzucił się na niego z nożem. Gdy Kotlarska próbowała mu pomóc, zaatakował i ją. Mimo interwencji służb, Miss Polski zmarła w szpitalu w wyniku obrażeń. Kilkanaście dni wcześniej skończyła 24 lata.

Agnieszka KotlarskaAgnieszka Kotlarska YouTube/Kui K

Jarosław Świątek po latach przerwał milczenie

Sprawa będącego już na wolności mężczyzny wypłynęła na początku tego roku. Okazało się wówczas, że w egzemplarzu zbioru reportaży "Ballady morderców. Kryminalny Wrocław" autorstwa Izy Michalewicz morderca zostawił odręczne notatki, o czym poinformowała w mediach społecznościowych sama reporterka. O sprawie pisaliśmy w tym artykule. Michalewicz w rozmowie z Plotkiem przyznała, że nie ma wątpliwości, kto jest autorem zapisków. "Ktoś blisko związany z tematem i pracujący w służbach powiedział mi, że wszystko to napisał zabójca Miss Polski. Wyjaśnił, dlaczego i to brzmiało bardzo logicznie" - tłumaczyła.

Po tym, jak morderca wyszedł na wolność, mąż Agnieszki Kotlarskiej dowiedział się, że mężczyzna wciąż pyta o niego i jego córkę. Jarosław Świątek cały czas ma przeczucie, że grozi mu niebezpieczeństwo. Drży także o swoją córkę. Patrycja nie posługuje się prawdziwym nazwiskiem, nie ma też kont w mediach społecznościowych. Na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych. Gdy na jaw wyszła sprawa notatek w reportażu, Świątek, który unika mediów, zdecydował się udzielić komentarza programowi "Alarm". Nie ujawnił jednak swojego wizerunku.

"Wiedzieliśmy chociaż, że przez 15 lat będziemy bezpieczni, a potem trzeba będzie uważać. I uważamy do tej pory (...). Ja przypuszczam, że on cały czas chce mnie zamordować" - skomentował. Opowiedział też, jak trudno było mu pogodzić się ze stratą. "Zostałem z dwuletnią córką. Wtedy była na tylnym siedzeniu i wszystko widziała. Życie mi się zawaliło. Nie wiedziałem, co będzie. Dzięki paru osobom jakoś się ogarnąłem, bo wiedziałem, że mam dziecko, które muszę wychować. I jakoś się udało" - powiedział. Mąż Agnieszki Kotlarskiej do dziś ma też zdjęcie, które zrobił jej pół godziny przed tragedią. "Aparat był cały czas z nami. Zrobiłem to zdjęcie i nie wiedziałem wtedy, że to będzie ostatnie jej zdjęcie w życiu" - dodał.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.