Monika Richardson mówi o apostazji. Odejdzie z Kościoła? Padła deklaracja

Monika Richardson postanowiła wypowiedzieć się na temat przynależności do Kościoła katolickiego. W rozmowie wspomniała o apostazji i ujawniła, czy zamierza odejść ze wspólnoty.

Kilka lat temu Monika Richardson porzuciła pracę w telewizji, skupiając się na swojej szkole językowej i aktywności w social mediach. Dziennikarka jest wyjątkowo aktywna na Instagramie i chętnie pokazuje na profilu kulisy prywatnego życia. Ostatnio zaskakuje - najpierw poddała się rytuałowi smoczego oddechu, a ostatnio hipnozie. Teraz z kolei w rozmowie z Plejadą wspomniała o apostazji. Zamierza odejść ze wspólnoty?

Zobacz wideo Monika Richardson o apelu do Macieja Stuhra i zmianach w TVN. Nie owija w bawełnę, co się jej nie podoba

Monika Richardson wprost o apostazji. Odejdzie z Kościoła?

Apostazja to bez wątpienia wyjątkowo gorący temat w polskim show-biznesie. Wiele znanych i lubianych osób już zdecydowało się odejść z Kościoła lub taką chęć deklaruje. W tym gronie znaleźli się m.in. Margaret, Katarzyna Warnke, Dawid Podsiadło, Nergal czy Matylda Damięcka. Czy Monika Richardson zamierza dołączyć do wyżej wymienionych? Okazuje się, że nie.

"Nie myślę o apostazji. Myślę, że Kościół ma wielką moc i wiara ma wielką moc. Jeżeli ktoś tę wiarę potrafi odnaleźć w Kościele katolickim, to znaczy, że ma szansę żyć bez lęku, żyć spokojnie, żyć zgodnie z sobą. Jeśli tak się stanie, to chwała mu za to i można mu tylko zazdrościć" - powiedziała w rozmowie z Plejadą.

Przy okazji w rozmowie dziennikarka poruszyła temat duchowości. Widać, że od dawna jest dla niej ważny. Jej zdaniem ta sfera nie jest związana z żadną religią. "Dopóki zdajemy sobie z tego sprawę i dajemy przyzwolenie na to, żeby duchowość znaleźć gdziekolwiek w życiu i dzięki temu pozbyć się tego lęku, który nam na co dzień towarzyszy. To ja jestem za. Już dawno chyba stało się jasne, że Kościół katolicki nie ma monopolu ani na wiarę, ani na moralność, ani na bycie dobrym człowiekiem" - podkreśliła. 

Monika Richardson jest "areligijna"

Jakiś czas temu dziennikarka poruszyła temat wiary i religii w rozmowie z serwisem JastrząbPost. Podkreśliła, że wierzy w siłę wyższą, ale jej tak wprost nie nazywa. "Jestem osobą wierzącą i uważam, że najwyższy byt – absolut jest tym czymś, czy tym kimś, do kogo powinniśmy się w swoim życiu zawsze odwoływać i nigdy nie powinniśmy o tym zapominać. Ale jestem przeciwko instytucji Kościoła i jestem areligijna" - powiedziała Monika Richardson.

Przy okazji zapewniła, że nic sobie nie robi z krytyki internautów jej szamańskich rytuałów. Nie zamierza też brać do serca rad, by dla ukojenia duszy zaczęła się modlić. "Wszystkie religie w jakiś sposób wynaturzają pojęcie absolutu – najwyższego bytu. Powiem szczerze, że takie komentarze – idź się pomodlić, są nie do mnie. Ja nie traktuję ich poważnie. A jeżeli one są nieprzyjemne, albo wulgarne, lub dotyczą innych osób, oprócz mnie, to je kasuję, a osoby, które je piszą, blokuję. Zajmuje mi to mniej więcej pięć sekund" - dodała Richardson.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.