Ksiądz z TikToka zdradził, ile zarabia. Padły konkretne kwoty

Zarobki księży owiane są coraz mniejszą tajemnicą. A przynajmniej ksiądz Sebastian Kosecki, znany młodzieży dzięki TikTokowi, nie ukrywa, ile zgarnia za pracę na parafii.

Ksiądz Sebastian Kosecki podbija TikToka, gdzie w rok zdobył ponad 226 tysięcy obserwatorów. Młody duchowny z parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Zawierciu swoimi filmikami robi wszystko, co może, by dotrzeć do młodzieży i zachęcić ich do wiary. A że ostatnio wydał książkę "Algorytm szczęścia", chętnie udziela wywiadów. Podczas jednej z nowych rozmów poruszył temat rozpalający wyobraźnię i bez owijania w bawełnę zdradził, ile zarabia za bycie kapłanem.

Zobacz wideo Monika Richardson o wyborach. Kiedyś wysyłała do piekła Jacka Kurskiego, a dzisiaj?

Ksiądz z TikToka zdradził, ile zarabia na parafii 

Ksiądz Sebastian Kosecki był niedawno gościem Adama Pietrzaka, prowadzącego kanał "Prawdziwe Historie" na Youtubie. Rozmowa dotyczyła nie tylko życia w seminarium, powołania i wiary. Kapłan został też zapytany o zarobki księży. I nie uchylając się od pytania, opowiedział o tym bez żadnego problemu, powołując się na swój przykład. "Ksiądz utrzymuje się z ofiar wiernych (...) W styczniu umarło dziesięć osób i był jeden ślub, a w lutym umarła jedna osoba i nie było żadnego ślubu. No więc wiadomo, że w lutym będzie dużo mniejsza pensja niż w styczniu" - wyjaśnił. Przy okazji wytłumaczył, że ksiądz na parafii utrzymuje się z pieniędzy z sakramentów: chrztów, ślubów, pogrzebów. "To wszystko się sumuje i dzieli na księży, którzy pracują w parafii. Dwie części idą dla proboszcza, jedna dla wikariusza" - zdradził.

Moja pensja z parafii waha się od jednego do czterech tysięcy złotych. Mając jeszcze pensję ze szkoły, spokojnie można wyżyć. Bywa czasem, że jest więcej, niż potrzeba. Dlaczego ksiądz ma czasem więcej pieniędzy? Bo nie ma rodziny. Więc te pieniądze można odkładać - powiedział ksiądz Kosecki.
 

Oddaje nadwyżkę pieniędzy 

Duchowny nie należy do rozrzutnych osób. "Wychodzę z założenia, że pieniądze, które miałyby być przeznaczane na rodzinę, nie powinny być przeznaczane na mnie. Dlatego odkładam dziesięcinę ze wszystkiego, co zarabiam i wiem, że to nie są moje pieniądze. Zawsze je gdzieś oddaję. Oprócz tego staram się wspierać na przykład wyjazdy dla młodzieży. I to nie jest heroizm. Tak powinno to funkcjonować" - podkreślił. Zgadzacie się z nim?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.