Gwiazdor "Różowych lat 70." skazany na 30 lat więzienia. Został oskarżony o gwałty

Danny Masterson, aktor znany z hitowych "Rożowych lat 70.", był oskarżony o trzy gwałty. Teraz został uznany winnym dwóch z nich i skazany na 30 lat pozbawienia wolności.

Danny Masterson to amerykański aktor, który zasłynął dzięki hitowemu serialowi "Różowe lata 70.". Widzowie mogą go kojarzyć także z ról w takich produkcjach, jak "Jestem na tak", "Męska robota" czy "Oni". Był także gwiazdą serialu Netfliksa "The Ranch". Rolę stracił jednak, gdy w 2016 roku ruszyło śledztwo przeciwko niemu. Dopiero jednak cztery lata później w 2020 roku aktor został aresztowany i oskarżony o trzy gwałty. Do przestępstw miało dochodzić w jego domu w Hollywood w latach 2001-2003. Powódki są byłymi członkiniami Kościoła Scjentologicznego, tak jak Danny Masterson.

Zobacz wideo Netflix szokuje kontynuacją "Różowych lat 70.". "Różowe lata 90." im dorównają? [MUSIMY O TYM POGADAĆ]

Danny Masterson został uznany za winnego. Resztę życia spędzi w więzieniu

Serwis TMZ informuje, że Danny Masterson przebywał w specjalnej jednostce, a nie w zwykłym areszcie, oczekując na wyrok. Aktorowi groziło 45 lat pozbawienia wolności, ale ostatecznie w więzieniu spędzi 30 lat. Już w maju tego roku sąd w Los Angeles orzekł, że Danny Masterson jest winny dwóm z trzech gwałtów.

W przypadku trzeciej kobiety trudno było wydać zgodny werdykt. Po przerwie w obradach głosowanie zakończyło się impasem w stosunku osiem do czterech. Po wydaniu wyroku w sprawie prokurator okręgowy George Gascón wydał krótki komentarz. "Chcemy wyrazić wdzięczność trzem kobietom, które zgłosiły się i odważnie podzieliły swoimi doświadczeniami. Ich odwaga i siła były inspiracją dla nas wszystkich. Chociaż jesteśmy rozczarowani, że ława przysięgłych nie uznała wszystkich zarzutów, szanujemy ich decyzję" - stwierdził. Ofiarami aktora "Różowych lat 70." były dwie kobiety, 23-latka i 28-latka. Danny Masterson miał je odurzać narkotykami, a następnie gwałcić.

Danny Masterson zapewniał, że jest niewinny

Danny Masterson długo bronił się przed zarzutami i zapewniał o swojej niewinności. Pomagało mu w tym środowisko scjentologiczne, którego aktor jest jednym z najbardziej znanych członków. Początkowo jedna ze zgwałconych kobiet, mimo widocznych obrażeń, nie zgłosiła sprawy na policję, bo odradzali jej członkowie Kościoła. Usłyszała, że zeznania mogą "odbić się na jej życiu". Kobieta przemogła się dopiero w 2004 roku. Gdy udała się na policję, jej zarzuty w stronę aktora odrzucono. Dopiero po latach w akcję zaangażował się ruch obywatelski MeToo, mający na celu nagłaśnianie problemu molestowania seksualnego kobiet. W wyniku tych działań aktora zdecydowały się oskarżyć kolejne kobiety. To doprowadziło sprawę do sądu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.