Kiedy kilka lat temu pojawiły się pierwsze informacje, że Netflix zekranizuje "Wiedźmina" Andrzeja Sapkowskiego, wszyscy nie mogli się doczekać. Jednak już po pierwszym sezonie było wiadome, że produkcja nie spełniła oczekiwań wielu miłośników sagi. Tymczasem internauci przypomnieli, że dla amerykańskiej adaptacji istnieje alternatywa. W Polsce również wyprodukowano "Wiedźmina", ale wtedy rolę Geralta z Rivii odgrywał Michał Żebrowski.
Dotychczas fakt istnienia naszej rodzimej ekranizacji znali tylko Polacy lub nieliczni, prawdziwi zapaleńcy. To się właśnie zmienia. Polscy internauci zorganizowali akcję na Reddicie, gdzie promują wersję "Wiedźmina" z Michałem Żebrowskim. Nieoczekiwanie zagraniczni użytkownicy portalu zapałali prawdziwą miłością do filmu w reżyserii Marka Brodzkiego oraz późniejszego serialu.
Niegdyś ta adaptacja była mocno krytykowana, a fani nie byli zadowoleni z takiego spojrzenia na ukochane książki. Nie ma co ukrywać, nawet jak na tamte czasy produkcja była dość uboga pod względem wizualnym. Dziś jednak widzowie wybaczają ponad dwudziestoletniemu już "Wiedźminowi" wszystkie niedociągnięcia. Zagraniczna publiczność doceniła ekranizację m.in. za wierność pierwowzorowi, złotego smoka Villentretenmertham, sposób przedstawienia postaci. Niektórzy nawet zwrócili uwagę na "dość niezłe efekty specjalne".
Nagły wzrost zainteresowania starszą wersją "Wiedźmina" nie jest jedynym problemem, z jakim netfliksowa produkcja musi się mierzyć w ostatnim czasie. Pod koniec zeszłego roku w mediach zawrzało, kiedy poinformowano, że odtwórca głównej roli, Henry Cavill, zdecydował się pożegnać z serialem. W związku z tym zapowiedziano, że nadchodzący, trzeci sezon będzie ostatnim.
Powody odejścia aktora długo pozostawały nieznane. Niektórzy spekulowali, że Brytyjczyk, znany z bycia prywatnie wielkim fanem książek Sapkowskiego, otrzymał bardziej interesującą ofertę.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!