Beata Sadowska o mobbingu w stacji TVN. "Łzy mi się lały. Zapytał wprost: kogo mam wyrzucić?"

Beata Sadowska wystąpiła w podkaście Magdy Mołek "W moim stylu" i opowiedziała o trudnych doświadczeniach z pracy w telewizji. Dziennikarka pracowała zarówno w redakcji TVN, jak i w TVP. Z tą pierwszą stacją ma wyjątkowo ciężkie wspomnienia. Kiedy zaczynała, była młodą dziewczyną i doświadczyła mobbingu.

Beata Sadowska ma na swoim koncie doświadczenie z redakcji największych mediów w kraju. Jak to wspomina? Pierwsze lata były bardzo trudne. Jako młoda dziewczyna często była otoczona w przeważającej większości dorosłymi mężczyznami, którzy wielokrotnie nadużywali swojej pozycji. Dziennikarka spotkała się z Magdą Mołek w programie "W moim stylu" i wróciła wspomnieniami do tego trudnego czasu.

Zobacz wideo Makijaż w stylu Magdy Mołek

Beata Sadowska szczerze o pracy w "Faktach" TVN.  "Wtedy wiedziałam, że muszę siebie ochronić"

Magda Mołek i Beata Sadowska mają podobne doświadczenia. Obie w pewnym momencie kariery pracowały zarówno dla stacji TVN, jak i TVP. Dziś Mołek ma własny kanał na YouTube, gdzie w programie "W moim stylu" jest swoim własnym szefem, ale nie zawsze tak było. Z pracy w telewizji zrezygnowała ze względu na zdrowie. Przyznała, że ciągłe funkcjonowanie w świecie o tak wysokim poziomie stresu, wymagań i oczekiwań ma destrukcyjny wpływ na organizm. Beata Sadowska opowiedziała o podobnie stresujących pierwszych doświadczeniach z pracy w telewizji. Podczas pracy dla "Faktów" TVN doświadczyła mobbingu. W trudnej sytuacji dostała wsparcie od Mariusza Waltera, ale nie chciała wracać do redakcji. 

Trafiłam do "Faktów" na początku i to nie było łatwe dla młodej dziewczyny. To było bardzo trudne - i chociaż wiedziałam, że mogę w tych "Faktach" zrobić karierę - tam była strasznie ciężka atmosfera, nawet nie dla kobiety, dla dziewczyny jeszcze - miałam 21 lat i czułam ten oddech facetów na plecach. (...) Pamiętam moją rozmowę z Mariuszem Walterem, kiedy łzy mi się lały i on mnie zapytał wprost: kogo mam wyrzucić z pracy? A ja powiedziałam: nie podam żadnych nazwisk, ale tam nie wrócę - wyznała.

Beata Sadowska wspomniała o okrutnych realiach pracy w telewizji w latach 90. Aby uchronić siebie, po prostu odeszła z toksycznego środowiska.

Po prostu wtedy wiedziałam, że muszę siebie ochronić, że nie zrobię tego za wszelką cenę. Nie wejdę w ten szowinistyczny, okrutny wtedy świat. Mam nadzieję, że to się zmieniło, ale wtedy to był konkret - dodała.
 

Beata Sadowska o wyrzuceniu z "Pytania na Śniadanie": o decyzji dowiedziałam się z mediów

Beata Sadowska wspomniała również w rozmowie z Magdą Mołek nieprzyjemną sytuację z czasów, kiedy pracowała dla TVP. Dziennikarka od sześciu lat prowadziła wtedy "Pytanie na śniadanie". Do jej zwolnienia doszło na początku 2010 roku, kiedy została ambasadorką marki Toyota. Dziennikarkę zawieszono, tłumacząc to polityką firmy, ale Sadowska o decyzji stacji dowiedziała się z mediów, kiedy była na wakacjach.

Najzabawniejsze było to, że nie wystąpiłam w reklamie. Byłam ambasadorką marki samochodowej i kogoś to zabolało (...). To już było tak naciągnięte. Nawet odmówiłam kontraktu gwiazdorskiego w telewizji (...) Byłam na łódce w Grecji i nagle dostaję informację... Ja się o tym dowiedziałam z mediów, rozumiesz? Nawet nikt do mnie nie zadzwonił, że jestem zawieszona. Nie wiadomo, na ile. Wtedy prowadziłam "Pytanie na śniadanie". Ja tak to czytam i sobie myślę... ale o co chodzi? Nic nie rozumiem. (...) Wakacje, morze, skakanie do wody i nagle... bum! Dzień dobry, jest pani zawieszona - wyznała.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.