Marina o byciu żoną Szczęsnego. Musiała wiele poświęcić. "Niestety Wojtka nie ma w każdy weekend"

Marina Łuczenko-Szczęsna jest żoną znanego bramkarza od 2016 roku. Razem doczekali się syna Liama. Jak to jest być partnerką sportowca? Wokalistka postawiła na szczere wyznanie.

Marina po wielu staraniach ze strony Wojciecha Szczęsnego, zdecydowała się związać ze znanym sportowcem. Dziś para prowadzi szczęśliwe i dynamiczne życie razem z pięcioletnim Liamem. Wokalistka musiała w pewnym momencie pogodzić własną karierę z poczynaniami zawodowymi męża. Jakie trudności napotkała na drodze?

Zobacz wideo Marina skradła show na czerwonym dywanie. Największe gwiazdy

Marina o byciu żoną sportowca. Bez logistyki ani rusz

Artystka, będąc partnerką Wojciecha Szczęsnego, musi być mistrzynią organizacji. Wkrótce minie dziesiąta rocznica ich związku. Cała rodzina mieszka obecnie w Turynie, ze względu na kontrakt Szczęsnego z włoskim klubem piłkarskim, Juventusem. Marina stara się dobrze zarządzać czasem, aby być przy mężu, kiedy tylko się da. W wywiadzie z magazynem "Viva!" wyznała:

Gdy jesteśmy w Turynie, jeśli Wojtek akurat nie nocuje w hotelu, zawsze razem jemy śniadanie. Potem w drodze na trening mąż odwozi Liama do przedszkola. Popołudnia spędzamy razem we trójkę. Liam uwielbia golfa. Tą pasją zaraził go Wojtek, więc sobie razem grają. Czasem idziemy na basen, a czasem na lody włoskie. Spacerujemy po parku z naszym psem. Liam szaleje na hulajnodze albo na rowerze. Niestety Wojtka nie ma w każdy weekend i w środku tygodnia, bo gra mecze. Wtedy jesteśmy z Liamkiem sami.

Niestety wokalistka nie może zaplanować rodzinnych wyjazdów z dużym wyprzedzeniem. W grę wchodzą przeważnie spontaniczne decyzje.

Niestety Wojtek o dniu wolnym dowiaduje się dzień przed. A i tak musi wtedy przeznaczyć go na regenerację.

Zakochani cieszą się wspólnymi chwilami, których nie ma zbyt wiele. Wokalistka ze względu na przymusowe przeprowadzki bramkarza musiała zmienić swój tryb życia. 

Niewiele osób jednak wie, jak naprawdę wygląda życie z piłkarzem światowej sławy. I ile trzeba poświęcić, żeby to mogło "działać". Gdy poznałam Wojtka, grał w Arsenalu, mieszkał w Londynie. Tam panowały zupełnie inne zasady niż we Włoszech. Jak choćby ten jeden dzień wolny po meczu. Poza tym znam język angielski, miałam tam znajomych, producenta. W Turynie jest zupełnie inaczej.

Mimo napiętego grafiku, wokalistka z bramkarzem tworzą zgrany duet. 

Zobacz też: Odważna stylizacja Mariny. Mocne wycięcia przykuwają uwagę

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.