Jacek Kurski chciał wrócić do TVP dzięki aferze z opaskami? "Intryga się nie powiodła"

Według doniesień portalu Press Jacek Kurski liczył na to, że dzięki aferze z tęczowymi opaskami zespołu Black Eyed Peas, uda mu się wrócić do TVP. Miała to być zaplanowana intryga. Były prezes stacji skomentował sprawę.

Tęczowe opaski na ramionach członków zespołu Black Eyed Peas, którymi wyrazili poparcie dla społeczności LGBTQ+, wywołały prawdziwą burzę w sieci. Słowa Tomasza Kammela, który zapewnił, że stroje były zaplanowane, dolały oliwy do ognia. Szczególnie oburzyli się politycy Solidarnej Polski. Press.pl donosi, że Jacek Kurski po fali krytyki, która spadła na stację, liczył na powrót do TVP.

Zobacz wideo Pary jednopłciowe w TVP? Stanowcza odpowiedź Kurskiego

Jacek Kurski chciał wrócić do TVP? Afera z tęczowymi opaskami miała mu pomóc

Już wpis Samuela Pereiry, szefa TVP Info, daje do myślenia i wskazuje na to, że stacja mogła wiedzieć, jak będzie wyglądał występ Black Eyed Peas.

O godzinie 20 rusza #SylwesterMarzeń. Impreza dla ludzi wszystkich ras, wyznań, orientacji i płci. Udanej zabawy! - pisał.

Taką wersję potwierdza również rozmówca portalu Press.

Ludzie z TVP o tym, że sytuacja z opaskami nastąpi, dobrze wiedzieli, a na Woronicza wciąż jest wielu ludzi Kurskiego.

Jak ustaliła Gazeta.pl, zespół postawił warunek, że wystąpi na scenie w Zakopanem tylko wtedy, gdy będą mogli manifestować swoje poglądy. Prezes Mateusz Matyszkowicz zgodził się, ale w zamian członkowie mieli powiedzieć coś pozytywnego o Polsce. Tak też zrobili - podziękowali naszemu narodowi za wsparcie Ukrainy.

Gdyby TVP nie zgodziła się na tęczowe opaski, zespół zarzuciłby TVP cenzurę w mediach społecznościowych albo w ogóle zrezygnowałby z występu, a na całym świecie wylałby się hejt na telewizję publiczną - dodaje kolejny informator portalu Press.

Po występie Black Eyed Peas z tęczowymi opaskami na ramionach oburzyli się na Twitterze politycy Solidarnej Polski, którzy sympatyzują z Kurskim: Janusz Kowalski, Marcin Warchoł i Zbigniew Ziobro. Rozmówcy portalu twierdzą, że to była zaplanowana intryga.

Jacek Kurski chciał wrócić na tej aferze do TVP. Akcja nakręcona wspólnie z Solidarną Polską nie powiodła się jednak, dla ludzi była niezrozumiała - powiedziała jedna z osób związanych z TVP. Intryga nie powiodła się, ale zamysł był dobry - dodała kolejna.

Portal Press zapytał o komentarz Kurskiego, który odpowiedział:

Uprzejmie proszę nie używać mojego nazwiska w kontekście spraw, z którymi nie mam nic wspólnego. Proszę nie robić za cyngla.

Przypominamy, że Jacek Kurski na początku września 2022 roku został odwołany z funkcji prezesa TVP i zastąpił go Mateusz Matyszkowicz. Pracę w stacji przy programie "Pytanie na śniadanie" rozpoczęła jego żona, jednak nieoficjalnie mówi się, że niedługo ma pożegnać się ze stanowiskiem. W grudniu Kurski został przedstawicielem Polski w radzie dyrektorów wykonawczych Banku Światowego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.