Zima w USA daje się we znaki. W niektórych stanach ogłoszono nawet stan klęski żywiołowej. Amerykańskie media podają, że zginęło co najmniej 50 osób, a setki tysięcy pozostają bez dostępu do elektryczności. Gwałtowny atak zimy spowodował także, że mieszkańcy wielu miast mają problem z zasypanymi śniegiem drogami, które stały się nieprzejezdne i bardzo niebezpieczne. Przekonał się o tym amerykański aktor Jeremy Renner, który został poważnie ranny w wypadku.
O tym, że Jeremy Renner miał poważny wypadek, poinformował w rozmowie z magazynem "Variety" rzecznik aktora. Do zdarzenia miało dojść w niedzielę 1 stycznia na terenie jego posesji przy Mt. Rose Highway w stanie Nevada. Ta okolica od kilku dni zmaga się z potężnym atakiem zimy. O tym, co dokładnie się wydarzyło, opowiedział jeden z sąsiadów aktora.
Pług śnieżny przypadkowo przejechał po nodze Rennera, przez co stracił on ogromną ilość krwi - czytamy na stronie tmz.com.
Natychmiastowej pomocy miał aktorowi udzielić inny jego sąsiad, który jest lekarzem.
Zdołał założyć opaskę uciskową na nogę gwiazdy "Avengers", dopóki nie pojawili się ratownicy medyczni, którzy zabrali go do szpitala - podaje portal tmz.com.
Obrażenia są bardzo poważne, a stan aktora określany jako "krytyczny, ale stabilny". Do szpitala przetransportował go śmigłowiec.
Potwierdzamy, że Jeremy jest w stanie krytycznym, ale stabilnym. Odniósł obrażenia w czasie wypadku związanego z pogodą, podczas odśnieżania. W szpitalu jest przy nim rodzina, otrzymuje znakomitą opiekę - powiedział rzecznik aktora.
Jeremy Renner na niebezpieczeństwo związane z gwałtownymi opadami śniegu zwracał uwagę już na początku grudnia 2022 roku.
Aktor w mediach społecznościowych pokazywał także, jak radził sobie z odśnieżaniem drogi.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!