Epstein miał zostawić list pożegnalny. Po siedmiu latach na jaw wyszły nowe informacje

Nowe fakty ujawnione przez "The New York Times" wskazują na prawdopodobne istnienie listu pożegnalnego Jeffreya Epsteina. Dokument przez niemal siedem lat pozostawał poza zasięgiem opinii publicznej.
Jeffrey Epstein
REUTERS
  • W nowojorskim sądzie miał być przechowywany list przypisywany Jeffreyowi Epsteinowi
  • Według "The New York Times" notatka miała zostać znaleziona przez współwięźnia Epsteina, Nicholasa Tartaglione, w celi na Manhattanie
  • W treści notatki miały znaleźć się krótkie, emocjonalne sformułowania
  • Według doniesień część organów badających okoliczności śmierci Epsteina mogła nie mieć do niego dostępu

Przez niemal siedem lat w nowojorskim sądzie miał być przechowywany i nieudostępniany opinii publicznej list pożegnalny przypisywany Jeffreyowi Epsteinowi. Dopiero teraz - według doniesień "The New York Times", opartych na dokumentach sądowych - ujawniono jego treść. Zgodnie z ustaleniami notatka miała zostać znaleziona przez współwięźnia Epsteina Nicholasa Tartaglione w celi na Manhattanie. Odkrycia dokonano po tym, jak finansista został znaleziony nieprzytomny, 18 dni przed swoją śmiercią w sierpniu 2019 roku.

Zobacz wideo Cała prawda o Epsteinie

Jeffrey Epstein napisał list pożegnalny? Ujawniono jego treść

Jak wynika z relacji Tartaglione, list był ukryty w środku powieści graficznej. Jego treść była krótka, ale - jak podkreślają media - znacząca. Epstein miał napisać: "Czas się pożegnać". W innym fragmencie znalazło się pytanie: "Czego ode mnie oczekujecie, że wybuchnę płaczem?". Według współosadzonego finansista twierdził również w notatce, że śledczy "nic nie znaleźli" w trakcie prowadzonych przeciwko niemu postępowań.

Notatka została następnie zabezpieczona i utajniona przez sędziego federalnego jako część akt sprawy karnej Tartaglione. W efekcie przez lata pozostawała niedostępna dla opinii publicznej, a według części doniesień mogła nie być znana nawet niektórym organom badającym okoliczności śmierci Epsteina. 

Kontrowersje wokół śmierci Epsteina. Utajniony list i zmienione zeznania

Śmierć Epsteina, oficjalnie uznana za samobójstwo, od samego początku budziła kontrowersje. Pojawiające się nieprawidłowości w procedurach bezpieczeństwa w Manhattan Correctional Center dodatkowo podsyciły spekulacje i teorie spiskowe dotyczące tego, co wydarzyło się w areszcie.

Warto dodać, że początkowo Epstein oskarżał Tartaglione'a - byłego policjanta skazanego za poważne przestępstwa - o próbę zastraszenia i ataku. Później jednak zmienił swoje stanowisko, twierdząc, że "nigdy nie mieli ze sobą problemów".

Obecnie Nicholas Tartaglione odsiaduje wyrok dożywocia i - jak wynika z ustaleń - przekazał wspomniany list swoim prawnikom jako formę zabezpieczenia na wypadek dalszych oskarżeń ze strony Epsteina. Rzecznik sądu nie skomentował sprawy utajnionych dokumentów.

Więcej o: