18-letnia Agata wspomina walkę z anoreksją. Ważyła jedynie 28 kg. To cud, że udało się ją uratować

Agata Borkowska od czterech lat mierzy się z zaburzeniami odżywiania. Z powodu anoreksji każdego roku umiera od 10 do 20 proc. pacjentów. Agatę udało się uratować, choć jak sama podkreśla, w pewnym momencie jej stan był "pewną śmiercią".

Anoreksja. Słowo wywołujące ciarki. Każdy je zna, ale nie wszyscy wiedzą, co tak naprawdę oznacza i ile osób z nią walczy. Anoreksja to zaburzenie odżywiania, które niezwykle mocno oddziałowuje na psychikę. Agata Borkowska mierzy się z nią od czterech lat. Mimo wielu terapii i wielokrotnych spotkań z psychodietetykiem wyznaje, że jeszcze długo zajmie jej pozbycie się nieustannych myśli o diecie, ćwiczeniach i szczuplejszej sylwetce. 

Zobacz wideo "Big Boy": Bałem się, że umrę

Anoreksja. Nastoletnia Agata wspomina początki choroby i traumatyczne leczenie w szpitalu psychiatrycznym 

Jak wspomina Agata Borkowska początki choroby były bardzo naiwne. Pojawiły się, gdy dziewczyna miała 14 lat. Stres związany ze szkołą, obowiązkami i końcowym egzaminem był dla niej zbyt wielki. Ponadto jej koleżanki często chwaliły się, że są na diecie i regularnie ćwiczą. Agata również postanowiła się tym zainteresować. Zaczęła od zmniejszania ilości spożywanych posiłków i kalorii. Jej codzienna dieta ograniczała się wyłącznie do niskokalorycznych warzyw. 

Wtedy zaczęły się pierwsze kłótnie z rodzicami. Zauważyli, że chudnę w zbyt szybkim tempie. Widzieli, że dzieje się ze mną coś złego. Ze mną i z moim zdrowiem. Uzgodniliśmy, że pójdę do dietetyka. Dostałam dietę na 1500 kcal, co patrząc na moje dzienne zapotrzebowanie było po prostu za mało. Dla mnie jednak wciąż za dużo - wspomina Agata Borkowska w rozmowie z WP Kobieta.

Szybko wyszło na jaw, że Agata nie przestrzega rozpisanej diety. Rodzice byli bezradni. W ciągu dwóch lat w tajemnicy zmniejszała liczbę spożywanych kalorii. W najkrytyczniejszym momencie ważyła niecałe 28 kg. Jej BMI wynosiło:11. Było poniżej wszelkich norm. Agata została skierowana na specjalistyczne leczenie w szpitalu psychiatrycznym. Udało się jej przytyć sześć kilo, ale dziewczyna porównuje ten okres do "traumatycznych przeżyć". Personel medyczny skupiał się tylko na tym, by wmusić w nią jedzenie. Nikt nie interesował się jej faktycznym stanem psychicznym

 

Walka o powrót do zdrowia nie należała do najłatwiejszych. Dziewczyna zaczęła objadać się i puchnąć, pojawiła się niewydolność serca. Agata ponownie trafiła do szpitala. Miała wtedy 17 lat i nie była wstanie ponieść samodzielnie kosztów leczenia. Nastolatka długi czas była pod opieką psychodietetyczki. Pierwsze osiem miesięcy uczęszczała na wizyty raz w tygodniu. Koszt jednej, to 160 złotych. Do tego należy doliczyć psychiatrę, endokrynologa, trychologa oraz potrzebne leki.

Anoreksja jest zaburzeniem ciężkim do pokonania, bo polega też na przyzwyczajeniu. Teraz, w czwartym roku walki, mimo tego, że nie ograniczam jedzenia, cały czas liczę kalorie. Trudno mi wyjść ze strefy komfortu. Mam prawidłową wagę, ale myśli o tym, że powinnam powrócić do "starych" nawyków, wciąż się pojawiają - powiedziała Agata Borkowska w rozmowie z WP Kobieta.

Agata dochodzi do siebie, utrzymuje prawidłową wagę i zdrowo się odżywia. Jednak nieustannie podkreśla, że chorobowego myślenia nie udało jej się pozbyć do tej pory. Nastolatka aktywnie działa w mediach społecznościowych, walczy o możliwość refundowania leków na zaburzenia odżywiania

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.