Amber Heard grała do końca? Surowa ocena eksperta od mowy ciała: Karykaturalny teatr

Ekspert od mowy ciała nie zostawił suchej nitki na zachowaniu Amber Heard. Łukasz Kaca przyznał, że z powodu postawy zaprezentowanej w sądzie, była żona Johnny'ego Deppa jest największą przegraną "procesu dekady".

Więcej o "procesie dekady" przeczytasz na Gazeta.pl

Sądowa batalia Johnny'ego Deppa i Amber Heard dobiegła końca. 1 czerwca po ustaleniach ławy przysięgłych sąd odczytał wyrok na korzyść aktora. Heard musi zapłacić byłemu mężowi 15 milionów dolarów odszkodowania, a ona sama ma otrzymać od niego dwa miliony dolarów. Podczas przedstawiania werdyktu Deppa nie było na sali sądowej, obecna była jednak jego była żona. Łukasz Kaca, ekspert komunikacji niewerbalnej i negocjacji, w rozmowie z WP Kobieta przeanalizował zachowanie Heard słuchającej werdyktu. Przyznał, że aktorka przez cały czas trzymała się tych samych założeń, które finalnie okazały się dla niej zgubne.

Zobacz wideo Najmocniejsze wątki z procesu Deppa i Heard

Ekspert od mowy ciała analizuje zachowanie Amber Heard

Kaca podkreśla, że podczas ogłaszania wyroku dużo można był wywnioskować z mikroekspresji Amber Heard. Ekspert od mowy ciała w jej zachowaniu wyróżnił trzy fazy.

Najpierw strach, ale i wiarę w to, że ława przysięgłych przyjmie jej wersję. Potem było zaskoczenie i procesowanie tego, co się stało. (...) Kiedy zaczęto ogłaszać wyrok w stosunku do Johnny’ego Deppa, jej reakcja weszła w trzecią fazę i zaczęła przechodzić we wściekłość - tłumaczy.

Łukasz Kaca podkreśla, że Heard, mimo stresu, od początku była pewna siebie. Do końca wierzyła, że wyrok będzie dla niej korzystny. Gdy okazało się, że proces wygrał Johnny Depp, jego była żona z niedowierzaniem słuchała słów sędzi i z zaskoczeniem kręciła głową.

Tymczasem, kiedy zaczęto ogłaszać to wyjaśnienie i werdykty odnośnie do pozwu Amber w stronę Johnny’ego, wtedy pojawiła się u niej prawdziwa wściekłość. Nie było już tego strachu, była tylko czysta złość. Dało się to zauważyć też po wyroku. Pojawiło się nagranie z Amber wychodzącej z sądu. To już nie była osoba, która chodzi powoli, w głębokim smutku. Miała sprężysty krok naładowany złością - mówi ekspert.

Dodał też, że smutek było widać bardziej na twarzach prawników Heard, którzy byli wyraźnie załamani decyzją ławy przysięgłych. Kaca nie ma wątpliwości, że podczas ogłaszania wyroku Amber Heard nadal grała - chociaż bardziej subtelnie niż dotychczas. 

To dalej był teatr. (...) Z początku postawa Amber była więc wycofana, trzymała pozę osoby skrzywdzonej, zasmuconej. Miała charakterystyczną minę takiego smutku, w którym twarz jest bardziej zasmucona niż oczy. (...) Weszła na salę, trzymając się pozy: "jestem ofiarą, jestem skrzywdzona".
To zmieniało się w trakcie ogłaszania wyroku, ale nawet wtedy nie do końca mieliśmy do czynienia z pełną ekspozycją emocji. Im bardziej do Amber docierały informacje, a ona sama przechodziła we wściekłość, tym bardziej się zamykała. (...) Myślę, że to była próba ukrycia rozczarowania, wściekłości i zamknięcia tych emocji. Mieliśmy więc trochę inną wersję, nie tak teatralną, ale dużo bardziej wyłączoną emocjonalnie - wyjaśnia.

Łukasz Kaca zwrócił również uwagę na fakt, że Amber Heard już na początku procesu podpadła opinii publicznej ze względu na zbyt przerysowane zachowanie na sali sądowej. Jego zdaniem to właśnie z tego powodu ludzie nie zapałali do niej sympatią i stanęli po stronie Deppa.

Wizerunkowo Amber jest największą przegraną (...) Chociaż Johnny Depp mówił o brudach, o swoich uzależnieniach, podczas całej sprawy trzymał się nonszalanckiej postawy, z której jest najbardziej znany i wyszło mu to na korzyść.
Natomiast Amber Heard w całym procesie tworzyła teatr, który był jednak zdecydowanie za mocny, karykaturalny. Mam wrażenie, że to główny element, który mógł do niej zrażać i właśnie przez tę postawę pojawiła się do niej tak ogromna niechęć - podsumował ekspert.

Łukasz Kaca dodał również, że zmianę widać było także w zachowaniu prawników. Podczas gdy przedstawiciele Johnny'ego Deppa mogli liczyć na wzajemne wsparcie, u obrońców Amber Heard, którzy zaliczyli kilka wpadek, pojawiało się napięcie. Mimo że prawnicy aktorki przytulili się po ogłoszeniu wyroku, ekspert nie ma wątpliwości, że zachowanie to wynikało z chęci utrzymania konwenansów, a nie szczerej sympatii.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.