Więcej podobnych artykułów przeczytasz na Gazeta.pl
Ray Liotta zmarł we śnie w nocy 26 maja podczas pobytu w Dominikanie, gdzie trwały zdjęcia do kolejnego filmu z jego udziałem. Aktor miał 67 lat, a przyczyna jego nagłej śmierci do tej pory nie została ujawniona. We wtorek 24 maja Liotta z narzeczoną Jacy Nittolo udali się do ekskluzywnej restauracji Naca'n, mieszczącej się w Santo Domingo. Właściciele miejsca zamieścili pamiątkowe zdjęcia z aktorem, które są najprawdopodobniej jednymi z ostatnich, jakie mu wykonano.
25 maja, dzień po wizycie w dominikańskiej restauracji, na Instagramie Naca'n pojawił się post, w którym właściciele opisują spotkanie z aktorem. Ray Liotta zapozował do zdjęcia z ukochaną, a wieczór spędzili w gronie znajomych.
Pan Ray Liotta stawił się u nas na kolacji z przyjaciółmi. Odbyliśmy miłą rozmowę na temat historii naszego budynku i restauracji. Bardzo przyjacielski i życzliwy mężczyzna - czytamy w poście.
Zaledwie dzień później Naca'n dodała kolejne zdjęcie na Instagram, na którym Liotta pozuje z właścicielką lokalu. Ze smutkiem pożegnano zmarłego aktora.
Mieliśmy szczęście gościć Raya na kolacji we wtorkowy wieczór. Był wyjątkową osobą i utalentowanym aktorem, którego będzie nam brakować. Twoi przyjaciele z Naca'n będą cię pamiętać.
Jak podaje cinemaexpress.com, zdjęcia do filmu "Dangerous Waters", z powodu których Ray Liotta przebywał w Dominikanie, rozpoczęły się miesiąc wcześniej. TMZ informuje z kolei, że nie znaleziono śladów walki ani nie stwierdzono niczego podejrzanego w związku z jego śmiercią. Aktor planował ślub z Jacy Nittolo, z którą zaręczył się w grudniu 2020 roku. Osierocił 23-letnią córkę Karsen.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!