Więcej na temat gwiazd show-biznesu na stronie głównej Gazeta.pl
Raper Ryszard Waldemar Andrzejewski działający pod pseudonimem Peja przyznał, że 10 stycznia minęło dokładnie 12 lat, odkąd żyje w abstynencji. Wpis muzyka poruszył internautów i skłonił do dyskusji.
Peja jest aktywny w mediach społecznościowych. Za ich pośrednictwem dzieli się informacjami o zawodowych osiągnięciach, trasach koncertowych, ale też przemyśleniami, a nawet szczegółami z życia prywatnego. Od kilku lat, 10 stycznia, publikuje na Instagramie i Facebooku post, w którym celebruje kolejny rok w trzeźwości. Tak było również i tym razem.
12 lat temu definitywnie wykluczyłem alkohol z mojego życia, zanim on zdołał definitywnie wykluczyć mnie - napisał raper.
Lakoniczny, acz poruszający wpis wzruszył internautów. Większość gratulowała raperowi ważnej rocznicy.
Brawo. Szacunek.
Te słowa powinny być inspiracja dla wielu.
Piękna robota - pisali.
Jeden z internautów zdecydował się jednak na wpis w zupełnie innym tonie.
Alkohol jest dla ludzi, ale szanuję, że nie ma wstępu do twojego życia - czytamy.
Peja nie pozostawił tych słów bez odpowiedzi.
Oczywiście, że jest dla ludzi i to, że ja nie piję, nie oznacza, iż ma znikać z powierzchni ziemi. Ja po prostu uczę się żyć na świecie, w którym alkohol był, jest i będzie używany. Tyle tylko, że nie przeze mnie. Tego się trzymam - napisał raper.
Alkoholizm nie jest dla rapera tematem tabu. O problemach z nałogiem Peja mówił w wywiadach. Kilka lat temu popełnił bardzo intymny i wyruszający wpis, w którym zdradził, jak wyglądała jego trudna walka z nałogiem.
Mój upadek na dobre rozpoczął się w roku 2005 po premierze albumu "N.O.J.A." Jak bardzo wtedy wciągnęły mnie nocne życie i egoizm, wiem tylko ja sam. Potem przyszedł album "Szacunek ludzi ulicy", na którym większość tego upadku zarejestrowałem. Kolejne dwa lata (2006-2008) to nic innego jak kluby, alkohol, koks i d*py. Mówicie, że to były moje najlepsze czasy? Mam na ten temat trochę inne zdanie - czytamy.
Muzyk zaczął chodzić na spotkania AA (Anonimowych alkoholików), jednak był to dopiero początek jego walki o siebie.
W marcu 2009 pojawiłem się na pierwszych mityngach AA. Nie piłem trzy miesiące. Przyszło lato i był kolejny powód, żeby do tego wrócić - wakacje w ciepłych krajach z darmowym barem. I tak zleciał mi ten rok, kilka wpadek, na**bany na koncercie w Chorzowie, to było jeszcze w styczniu i kompletnie załatwiony (zresztą niewielką dawką alkoholu) pod koniec grudnia w Poznaniu - pisał.
Nie zabrakło też gorzkich refleksji.
Przypomniałem sobie, iż pierwsze mityngi AA zaliczyłem w roku 1996, mając zaledwie 20 lat. Gdybym wtedy zdał sobie sprawę z tego, że jestem uzależniony od alkoholu, być może dziś byłbym zupełnie kimś innym. Być może nie byłoby Rycha Peji. Ale z całą pewnością doświadczyłbym mniej zła, które towarzyszyło mi przez następne 13 lat - czytamy.
Muzykowi gratulujemy trzeźwości i życzymy wytrwałości.
"Nie chciałam go stracić". Mandaryna zdobyła się na poruszające wyznanie o Wiśniewskim
Gwiazda "Plebanii" porzuciła dotychczasowe życie dla szejka. Nie przewidziała, jak to się skończy
Książulo spróbował dań od Makłowicza i mu się odechciało. "Pizza ze szlamem, kluchy ze śmietaną"
Bruce Willis na nowym kadrze opublikowanym przez żonę. Nie kryła emocji
Hołownia w zaskakujących słowach o Nawrockim. "Wtedy mi pomagał"
Bliscy Emiliana Kamińskiego apelują ws. Teatru Kamienica. "Mój ojciec umarł na tych murach"
Księża starli się w sieci przez papierosa i kufel piwa. "Gorszysz brakiem roztropności"
Przejmujące wyznanie Miśka Koterskiego. "Nadal jestem śmiertelnie chorym człowiekiem"
Gwiazdy płacą za mówienie o polityce, ale milczenie bywa droższe. Złamała się nawet Lewa