Kiedy Jennie Garth zaczynała w 1990 roku wcielać się w Kelly Taylor, chyba nie spodziewała się, że stanie się jedną z najjaśniejszych gwiazd Hollywood lat 90. Angaż w "Beverly Hills, 90210" stał się przepustką do wielkiej sławy w kolejnych latach. Dziś o aktorce jest nieco ciszej, co nie znaczy, że straciła fanów. Ma ich mnóstwo, dlatego w sieci publikuje wiele swoich zdjęć. Co słychać u Jennie Garth?
Jennie Garth od lat spełnia się w roli mamy trzech córek - 24-letniej Luci Belli, 19-letniej Loli Ray oraz 15-letniej Fiony Eve. Ojcem wszystkich pociech gwiazdy jest jej drugi mąż, aktor i producent filmowy, Peter Facinelli. Rozwiodła się z nim w 2013 roku, po 12 latach małżeństwa.
Zanim jednak Jennie poznała Petera, w 1994 roku wyszła za Daniela B. Clarke'a. Rozwiodła się z nim po dwóch latach. Od 2015 spełnia się w roli żony niejakiego Dave'a Adamsa.
W komentarzach pod zdjęciami fani stale zwracają uwagę, że czas dla Jennie się zatrzymał. Są zachwyceni tym, jak się prezentuje i mimo wcześniejszych niepowodzeń związkowych, u boku Adamsa kwitnie. Jest to również zapewne efekt wielogodzinnych ćwiczeń na siłowni, czym zdarza jej się również pochwalić.
Jennie przez lata nie straciła wdzięku, ani dziewczęcej urody. Od lat wierna jest blond włosom i nie widać, przynajmniej z perspektywy jej obserwatorów, by nadmiernie majstrowała przy upiększaniu twarzy. Uwielbia natomiast bawić się modą. Nawet w słonecznej Kalifornii potrafi wyglądać jak stylowa paryżanka.
Nawrocki na pogrzebie króla Haralda stał za Zełenskim. To nie był przypadek
Ostrzega restauratorów przed Książulem. "Bać się może ktoś, kto..."
Mąż Chorosińskiej komentuje jej szczekanie w Sejmie. "Przeraża mnie nie gest żony"
Odchodzi ze "Szkła kontaktowego". Wiadomo, co się stało
Pogrzeb króla Haralda V. Wśród żałobników książę William i Karol Nawrocki
Ewa Wajnert nie żyje. Żegna ją Bogna Sworowska. "Jesteśmy wstrząśnięci"
Szafarowicz z PiS stracił program w Republice. Wszystkiemu winne są pieniądze? "Nie wiem, o czym pan mówi"
Nowe wieści w sprawie rozwodu Tomasza Kota. Jest decyzja
Gessler wprost o największym problemie restauratorów. Wspomniała o migrantach